Strona 1 z 1

Kilka problemów,szczenię

: śr wrz 15, 10 22:08 pm
autor: Just Human
A więc mała ma niecałe 4 miesiące i zauważyłam kilka problemów ,które chciała bym wyeliminować z naszego życia ;) .

1 problemem jest bardzo szybkie pochłanianie pokarmu,niemal paniczne.

Szczeniak je w klatce,nie zaistniała nigdy sytuacja aby druga suka chciała odebrać jej pokarm.Mała wcina tak szybko odkąd do mnie przyjechała,bardzo rzucała się na surowe mięcho dlatego od długiego czasu nie dostaje go(potrafiła rozprawić się z nóżką kurczaka już jako 7 tyg szczyl,u mamy była karmiona ponoć surowym także).Miskę bez problemu mogę jej zabierać,choć gdy to robię próbuje jeszcze złapać szybkiego kęsa.

2 problem to różnego typu gryzaki-ścięgna,skóra suszona/kostki prasowane.

Dziś mała warknęła na mnie gdy chciałam jej odebrać,była w klatce,uczyłam ją wcześniej oddawania przy czym wykonywała jakąś komendę,potem dostawała.Gdy je taki smakołyk,nie wychodzi do mnie z klatki,nie reaguje na komendę,zaczyna chować się z jedzeniem,muszę wyciągać ją siłą z klatki i niekiedy odbierać siłą kostkę aby podać ponownie,żeby zauważyła,że nie ma zagrożenia,że jedzenie zniknie.Pilnuje także przed drugą suką.To jeszcze zaakceptuję natomiast chcę wyeliminować problem w stosunku do mnie.

3 problem to załatwianie potrzeby takiej jak mocz.W klatce prosi,klikałam jej nawet aby wzmocnić to zachowanie,piszczy,szczeka na mnie jak chce iść na dwór.Problem zaczyna się gdy biega po pokoju,nie piszczy,nie zauważyłam aby prosiła po prostu idzie pod drzwi i leje.Klapsy na gorącym uczynku nic nie dają,żadna słowna reprymenda z pokazaniem co zrobiła.Jak nauczyć proszenia poza klatką? Kupa jej się nie zdarza,chodzi tylko o siku.

4,pytanie.

Rozumiem,że lizanie pyska dorosłym osobnikom to objaw poddania się,pokazania swojej uległości ale bez przesady.Ona liże bardzo nagminnie,nie ustępuje gdy suka dorosła ją skarci na dworze.Atakuje ciągle starszą napadami lizania pyska.Tamta się w końcu wścieka,mała ma pretensje ,że zostaje skarcona i potrafi postawić się,po czym znów leci i liże pysk i tak w koło.

Wobec rówieśników nie zaobserwowałam tego zachowania.Co robić,czy jej przejdzie,jakieś rady?

Będę wdzięczna za konkretne odpowiedzi/podpowiedzi ;) .

: śr wrz 15, 10 22:37 pm
autor: Lulamon
Dwa pierwsze problemy może rozwiązać karmienie z ręki. Jak będziesz małej podawać jedzenie w ten sposób to będziesz mieć kontrole nad tym ile na raz połyka jedzenia i dodatkowo wzmocni to więź między Tobą a sunią. Powinna załapać, że ręka przy pysku oznacza coś pysznego i nie warczeć jak chcesz zabrać jej np kość.

Ja mam suczkę, która ma 5miesięcy i jakiś czas temu też był problem z sikaniem w domu..Jeśli ktoś w porę z nią nie wyszedł to lała przy drzwiach. Teraz wie, że trzeba drapać. Jak się zlała to na nią krzyczałam i do klatki. A jak złapana na gorącym uczynku to klaps. Myślę, że Twoja kluska też w końcu załapie :wink:

Co do pozostałych problemów nie chce radzić bo nie czuję się na tyle doświadczona :wink:

Życzę powodzenia!

: śr wrz 15, 10 23:49 pm
autor: NiN
1 i 2 tak jak poprzedniczka uważam, że najlepiej spróbować z karmieniem z ręki. Dawać wszelkie jedzenie z ręki, a rzeczy takie jak np. żwacze, ucha itp. trzymać cały czas, najpierw udostępniając mały kawałek i w miarę jedzenia wydłużać.

3. Nigdy nie biłam psa jeśli załatwił mi się w domu. Przy uczeniu szczeniaka było 15x dziennie wychodzenie na dwór, przy załatwianiu na dworze klikanie plus nagroda, chwalenie itp. Czasem ew. gdy nastąpiło siknięcie w domu dawałam głośne „Fe/nie wolno”. Szczeniak to szczeniak i należy z nim wychodzić bardzo często, aż on sam załapie, że tylko na dworze piesek się załatwia. Jeśli nadal robi to w domu, to znaczy że nie załapała o co biega. Wychodząc na siku systematycznie wydłuża się czas od jednego wyjścia do drugiego, tak że psiak sam później stara się wytrzymać coraz dłużej czekając na spacer. Nie każdy pies będzie piszczał czy szczekał – liczy się zgranie z właścicielem, który po prostu będzie wiedział, że to już czas. Pyra jak np. się czymś potruje i w nocy musi wyjść to zaczyna łazić – schodzi z wyrka , trupta do drzwi, wraca na łóżko, siada koło mnie, znów schodzi itp. zwykle trwa to chwilkę bo ja od razu się budzę i wiem co jest grane. Dlatego jak dla mnie weź z nią często na spacerek krótki chadzaj z klikerkiem i smaczkami i dużo chwalenia i nagradzania i wydłużenie czasu. Zawsze jednak nagroda, zawsze chwalenie, a w domu „Fe” itp. Wtedy może szybciej załapie, że skoro za każdym razem jest nagradzana za to że zrobiła siku/kupę na dworze , a w domu nie to zacznie robić tylko tam i prosić o wyjście. Jak w ogóle długi czas upływa od np. spaceru do takiego jej załatwienia się pod drzwiami?

: czw wrz 16, 10 0:13 am
autor: Just Human
Mała dostaje nagrody z ręki więc wie o co biega ale rzeczy takie jak mięso/barf czy żwacze są problemem.

Ze szczeniakiem wychodzę często,od 7 tyg wychodzi bardzo często,była od tego czasu ZAWSZE chwalona za załatwianie potrzeb na dworze.

Swoje psy szkolę(klikerowo),wzmacniam więź między nami więc wiem na czym rzecz polega.Mam dorosłą sukę problematyczną więc wiem jak z psami postępować.

Jedynie nie wiem jak wyeliminować taki problem,bo żwacze mała dostawała trzymane w ręku i mimo tego zachowuje się tak jak opisałam ;) .

Problem z jedzeniem żwaczy jest także poza klatką,próbuje uciekać z jedzeniem niemal że dławiąc się,chcąc połknąć w całości przede mną.To sami było z listkami na dworze ;) .

: czw wrz 16, 10 1:52 am
autor: Szajba
No tak, ale rozumiem, że problem pojawia się, gdy małej dajesz gryzaki w całości. Postaraj się wrócić do karmienia tylko z ręki jak napisały dziewczyny. Nie dawaj z ręki w stylu "o masz" tylko przytrzymaj dłużej w dłoni wszelakie jedzonko, niech sobie spróbuje smaka, niech poobgryza dłużej w Twoich palcach i gdy prawie już nie masz nic dawaj.

Powoli małymi kroczkami, może w tym znajdzie się metoda.

My tez próbowałyśmy klikera, ale bywa i tak, że nie ma czasu po niego sięgnąć, użyjesz go nie w porę. Polecam więcej zaufania wzajemnego, zawiązania mocniejszych więzi bez klikera.

Co do siusiania, to odnoszę wrażenie, że sunia może traktować klatkę jako dom, gdzie się nie siusia, a jak ją wypuszczasz to mieszkanie jest miejscem, gdzie można już siusiać. Klatka jest super, ale bez przesady... :wink: I tak to fakt nie każdy pies piszczy, drapie w drzwi. Szajba kładła łapy na mebel, na którym stał telewizor lub okno (bo przecież telewizor to okno na świat ;) ) żeby pokazać nam, że jej się chce.

Dalej, też stosowaliśmy początkowo karcenie (niestety) po siusianiu w domu. Nie przynosiło to żadnych rezultatów. Nie jestem ani zbytnią zwolenniczką klikera, ani dawania nagród w postaci smakołyków. Ale gdy sunia wychodziła na dwór nagradzałam ją za załatwienie się na dworze super zabawą. Szczeniaki są podatne na wprawianie ich w euforię. Myśmy (nawet czasem całymi grupami) bili Szajbce brawo, machali rękoma, pobudzaliśmy psa biegając w koło, bawiąc się, mówiąc "jupi!" "brawo Szajba!" "dobry pies!" "super pies!" To dopiero przyniosło rezultaty.

Później załatwiała się ładnie na dworze, ale zdarzało się jej posikiwać w ważnych dla domowników miejscach w domu. To nie była kałuża siuśków typu "nie wytrzymałam, więc się zsiusiałam", ale małe ilości moczu. Bywało również tak, że robiła to na kanapie i na łóżku. Długo się z tym borykaliśmy. Szybko zauważyliśmy, że Szajba w ten sposób chce ustawić cały dom pod swoją modłę. Znów żadne karcenie, ale nagradzanie, a przede wszystkim ustawianie jej. Pokazywanie, kto w tym domu jest panem. Przepychanki, kolejność jedzenia, wchodzenia do pokoju, do domu, pokazywanie, że ona jest na końcu. Jak jej się nie podobało, była izolowana od centrum wydarzeń do momentu aż się nie uspokoi, wyciszy.

Tak to robiłam, nie wiem czy dobrze, czy źle. Długo myślałam, że ten pies mnie przerasta, że wzięłam za dużo na siebie, ale wiedziałam, że trzeba być konsekwentną. I nie wiadomo kiedy pies stał się lepszy niż tego oczekiwałam.

Powodzenia w rozwiązywaniu problemów ;] Pamiętaj, nie karć bulla nigdy cieleśnie. Postaraj się nawiązać z nim wasz unikalny język, który tylko wy rozumiecie. Staraj się zrozumieć sunię, a wtedy zobaczysz, że będzie inaczej. Ja sama myślałam, że robię dobrze. W domu od dziecka miałam psy. Ale dopiero przy Szajbie zauważyłam, że trzeba mieć na maksa indywidualne podejście do bullka. Z każdym pracuje się inaczej. Czasem wiedza to jedno, a próbowanie na wiele sposobów też się przydaje. I to, że miałaś jednego psa i go wychowałaś na super kulturalnego, to te same metody stosowane na młodej mogą nie skutkować. Nie zrażaj się wtedy :] Próbuj i obserwuj i staraj się troszkę iść jej tokiem rozumowania, troszkę swoim. Mam nadzieję, że to da efekty :D Powodzenia.

Może ktoś mądry się wypowie, bo już nie wiem jak pomóc :oops: