Strona 1 z 2

: wt lip 20, 10 23:09 pm
autor: MKK
Wydaje mi się że może być ciężko bez dodatkowej pary rąk. Różne kierunki wymagające różnej ilości poświęconego im czasu.

Może warto przeczekać pierwszy rok studiów. Kiedy się wdrożysz w nowe życie, miejsce i ludzi, łatwiej będzie Ci ocenić swoje możliwości współżycia z bullkiem.

Nas jest dwoje i staramy się tak ułożyć dzień aby mieć czas na przynajmniej 4 godzinne spacery, 2 godziny pieszczot, pół godziny szkolenia i pół godziny szalonej zabawy. A niejednokrotnie czeka przed drzwiami deprecha "Spóźniłaś się 10 minut a ja tu czekam..."

: śr lip 21, 10 0:06 am
autor: Marcislava
<QUOTE author="MKK"><s>
MKK pisze:</s>
Może warto przeczekać pierwszy rok studiów. Kiedy się wdrożysz w nowe życie, miejsce i ludzi, łatwiej będzie Ci ocenić swoje możliwości współżycia z bullkiem.
</QUOTE>
Dokładnie tak.
Odradzam Ci kupowanie bulla w takiej sytuacji. Bull jest czasochlonny, a jak bedziesz miala sesje zimowa, na dworze plucha, albo - 20 stopni, wspollokatorka na imprezie, a Ty jutro masz egzamin a tutaj jescze nawet notatki nie skserowane to kto sie pieskiem zajmie?
Powaznie - lepiej sie wdrozyc, a potem dopiero myslec o psie, zeby pozniej nie bylo "placzu i zgrzytania zebow" i zeby pies nie cierpial sam w domu tapicerujac Ci meble.

: śr lip 21, 10 2:01 am
autor: OLKAiDEXTER
Powiem tak: Psa dostałam od rodziców na 18stkę, matura itd, gdyby nie rodzice to kiszka by była, ale i tak ja najwięcej czasu poświęcałam jak był szczeniakiem i teraz jak jest dorosłym psem. Studiuje, spędzam na uczelni 10h nieraz - taki kierunek. Gdyby nie rodzice, to trudno było by poradzić sobie z psem. Sama bym raczej nie dała rady - pies by na tym cierpiał. A tak prawie zawsze jest ktoś w domu, teraz jest nawet babcia, która pobawi się z potworem itd. Pies sam w domu 10h? To nie jest dobre rozwiązanie. Dlatego zastanów się !! Czasem chęci są duże, ale wynikają takie sprawy z którymi ciężko dać sobie radę, aczkolwiek nie mówię, że się nie uda:)

A mieszkanie w akademiku z psem to jest chyba nie realne xD

: śr lip 21, 10 7:22 am
autor: Złośnica
Jest na forum Ola od Bastii, która studiuje, ma bulkę i dają radę. Pewnie wpadnie tutaj i napisze parę zdań jak to było w jej przypadku.

Mam też paru innych znajomych, co mają bulki, studiują lub studia pokończyli i pies im w niczym nie przeszkadzał.

Akademik raczej odpada, ale sporo znajomych wynajmowało mieszkania na spółke z innymi studentami i każdy miał psa i było wesoło :wink:

Aczkolwiek skłaniałabym się do scenariusza, że najpierw 1 rok studiów a potem ewentualnie pies.

: śr lip 21, 10 9:08 am
autor: agusia_cch
ja studiuje i mam dwa psy :D :D :D kierunek niby ciezki, niby duzo zajec ale i tak na wyklady nie chodze, wiec polowa odpada :P w tym sesmetrze w domu zostawaly same poniedzialek 4h, wtorek 2-4h (mialam laborki i czasem bylo krotkie cw czasem dlugie) sr i pt mialam wolne (czyt.wyklady) czwartek zostawaly dluzej bo mialam zajecia od 10-18 - jesli moj chlopak wracal z pracy ok 16 to nie, ale jesli pozniej to mialam okienko 13-15 to przyjezdzalam do nich.

a zaczelo sie tak... niedaleko schroniska w BDG spotkalismy ludzi, ktorzy chcieli oddac szczeniaka - kundelka, jak mozna takiego malucha oddawac? nie wiem.... zabralismy go do siebie, dalismy ogloszenia w anonsach i gdzie sie dalo, i znalezlismy mu dom... mieszkalismy wtedy ze znajomymi i nie przeszkadzal im pies, jednak o swoim wtedy nie myslelismy, pozniej sie przeprowadzilismy do mieszkania, gdzie wlasciciel sie nie zgadzal na psa, jednak po pewnym czasie znow musielismy zmienic lokum i pani sie zgadzala, wiec zamieszkala z nami zara :) jednak wlasciciele sprzedawali mieszkanie i czekala nas kolejna przeprowadzka, chcielismy byc uczciwi - jednak mielismy duzy problem znalezc mieszkanie z psem, a w jakiejs norze nie chcielismy mieszkac... trafilismy na laske, ktora wynajmuje mieszkanie tu a sama mieszka zagranica wiec nic nie powiedzielismy....

teraz mamy dwa psy i wlasciciele o nich wiedza - nie maja nic przeciwko.

ale jesli chodzi o problemy z psami na studiach:

1.rodzice musza sie mimo wszystko zgodzic bo pies kosztuje, trzeba go nakarmic, a moze tez zachorowac...

2.swieta, wakacje, itp bedziesz musiala go brac pewnie ze soba do domu, nie?

3 i tak jak pisalam mieszkanie - nie kazdy chce wynajac osobie z psem.

jesli chodzi o ilosc zajec itd to czesto ludzie strasza, chyba ze idziesz na medycyna czy na budownictwo. :P mnie tez straszyli jak uslyszeli - biotechnologia, a nie narzekam :)

: śr lip 21, 10 19:34 pm
autor: saxatilia
powiem ze to zalezy tylko i wyłącznie od rodzaju studiów :)

ja byłam na pielęgniarstwie... od pzdziernika do marca wykłady od 8- 20 z małymi przerwami, na niektóre nie trzeba było chodzic. od marca do września praktyki w szpitalach różnych od 7-15.

więc ja szans nie miałam. skończyłam studia. mieszkam z partnerem, któy pracyuje w domu. jest cud miod.

w zależności od tego jak Twoje studia bęa Cie pochłaniac( popytaj ludzi którzy studiuja ten kierunek, posprawdzaj plany...)

bedziesz pracoała czy rodzice Ci pomogą finansowo?

ja myśle ze powinnaś poczekać chociaż jeden semestr a poźniej zacząc się rozglądać- to też Ci troche czasu zajmie.

pamiętaj ze jak bedziesz mieszkać z kimś to szczeniak sika duzo i wszędzie... niszczy troche więc porzadek z ubraniami musi byc- nas tego już nauczył :)

: pt lip 23, 10 12:52 pm
autor: NiN
Większość osób ma racje :) Pies na studiach - to zależy od kierunku i od zacięcia do studiowania (czyt. uczęszczania na wykłady). Na 1 roku zwykle ludzie są przestraszeni i na wszystko chodzą (hihi) i wtedy mało czasu dla psa jest;) Ja kupiłam psa dopiero na 4 roku i żałuje że nie 2 lata wcześniej właśnie. Fakt, że na 4 to już podejście tak mocno się luzuje, że miałam dla Pyry baaardzo dużo czasu :D hehehe Fajnie też iść do mieszkania gdzie ktoś jeszcze ma psa, wtedy można wychodzić na spacery na zmianę i jak trzeba być dłużej na uczelni czy gdzieś wyjść to problemu nie ma. Niestety dochodzi kasa i fakt ze wcześniej nie byłoby mnie stać na Peru i jej utrzymanie (a rodzice ani myśleli mi pomóc) i dopiero od 2 lat gdy zaczęłam robić projekty nocami mogę utrzymać psa na własny rachunek.

: pt lip 23, 10 12:55 pm
autor: agusia_cch
a jakie projekty robisz?:P bo ja pol poprzedniego semestru szukalam kogos kto mi projekt zrobi, a w nastepnym wiem, ze beda kolejne :P

: pt lip 23, 10 16:22 pm
autor: Ola
<QUOTE author="Złośnica"><s>
Złośnica pisze:</s>Jest na forum Ola od Bastii, która studiuje, ma bulkę i dają radę. Pewnie wpadnie tutaj i napisze parę zdań jak to było w jej przypadku.
</QUOTE>
No to wpadłam! ;)
Zacytuję mądrość narodu -" Dla chętnego nic trudnego" 8)
Ja psa kupiłam miesiąc przed najgorszym semestrem na studiach (potem okazało się, że następny wcale nie był łatwiejszy). Dużo zajęć, dużo dyżurów i jeszcze więcej nauki. Poza studiami 2x w tygodniu przez 5-6 h pracuję.
Prawie nie pamiętam zimowego semestru... Bastia, zajęcia, Bastia, dyżur, Bastia,nauka, Bastia, nauka, Bastia, praca, Bastia, nauka, Bastia, zajęcia ew. czasem sen...
To w tygodniu, weekend zaczynał się o 7.00 bo na drugim końcu miasta było szkolenie PT na 9.00 w sobotę i niedzielę. Więc jak wracałam do domu ok 12 miałam kilka godzin spokoju od psa i mogłam się spokojnie pouczyć.
Po powrocie z pracy i zajęć na 2h do lasu. Szkolenie w tygodniu coby nie zapomniała o co chodzi.
KOSZMAR!!! Tak teraz wspominam mój 4 rok studiów.
Ale... taki rok miałam tylko jeden, poza tym nie każde studia mają aż tak ciężkie semestry.
Czy weźmiesz szczeniaka na studiach czy kupisz psa teraz i weźmiesz młodego psa poradzisz sobie, bo nie będziesz miała innego wyboru ;)
A czego nie robi się dla psa!
Zastanów się tylko nad jednym- co z życiem towarzyskim na studiach? Imprezy, spotkania ze znajomymi, wyjazdy. Ciężko z tego zrezygnować a z psem może być problem.
No i kwestia finansowa o której też nie należy zapominać.

: sob lip 24, 10 11:34 am
autor: kleoo
Ja także wzięłam Hadesa w czasie studiów, i z perspektywy czasu... nie wiem jak sobie poradziłam :roll: Nie żałuję tego, ale czasem było bardzo ciężko. Jest wiele sytuacji, których nie da się w żaden sposób przewidzieć. Chyba miałam dużego farta, ponieważ Hades okazał się wyjątkowo kochanym psem, takim samoukiem poniekąd. Finansowo też byłam wykończona, szczególnie gdy musieliśmy jeździć do kliniki do Lublina. A niestety z góry rodzice mi zapowiedzieli, że mój pies i mój "kłopot", więc wszystkie obowiązki (także zorganizowanie finansów) należały do mnie. Przy szczeniaku jest dużo roboty, a na poczatku trzeba się najbardziej przyłożyć bo to z pewnością zaprocentuje w przyszłości.

Życzę powodzenia w podjęciu właściwej decyzji! POZDRAWIAMY Z HADESEM!

: sob lip 24, 10 17:09 pm
autor: agusia_cch
poki checi sa, czas na pewno sie znajdzie, ale wlasnie najwazniejsza jest kasa... nam jak zara zachorowala i przez tydzien wydalismy 1000zl bylismy w szoku... dzis juz jestesmy przyzwyczajeni do cen, ale wtedy... dzis tez mamy odlozona kase w razie choroby psa, bo nie zawsze tak jest ze konto pelne - tymbardziej ze jestesmy mlodzi, a jak pies zachorje to nie mozna czekac i sie zastanawiac skad tu wziac pieniadze na lekarza...

: ndz lip 25, 10 15:27 pm
autor: NiN
Dokladnie. Z kasa bywa masakra. Jak Pyra zostala pogryziona, to zdjecia, wizyty, badania, opatrunki plus konsultacje u 6 specjalistow (debili - 6 roznych diagnoz) i w kilka dni pozbylam sie 1500zl :/ na szczescie ze mialam umeczona noca odpracowana kase za projekty (ktora miala isc na cos innego, no ale..) i dzieki temu moglam Ziemniaka leczyc. W innym wypadku nie wiem co bym zrobila. Rodzice moze by mi pozyczyli, ale pozniej sluchac ich jakim bledem bylo brac sobie psa na studiach to ja bym nie zniosla ;)

Aga a projekty robie z zakresu inżynierii środowiska :) Najbardziej lubie projektowac posadowienia, wiazary dachowe, plyty zelbetowe itp ;)

: ndz lip 25, 10 16:15 pm
autor: MKK
Teraz rekreacyjnie studiujemy drugie kierunki zaocznie i w wolne weekendy zawsze jest dyskusja kto rano wyjdzie z małą, człowiek chętnie by poleżakował dłużej :) .

Co do życia towarzyskiego, to naprawdę ważna rzecz, tym bardziej gdy się wyjeżdża z domu i staje panem własnego losu. Przeczekaj ten pierwszy rok, poświęć ten czas na dokształcenie się teoretyczne, rozejrzyj się po hodowlach, popytaj, podzwoń :) A na wakacje po sesji, wymarzona sprawa na przywiezienie szczeniaka.

A jeśli chodzi o finanse, wszyscy mają rację, podyskutuj z rodziną czy będziesz mogła w tej kwestii liczyć na ich pomoc. Z pewnością są przypadki gdy samodzielnie studenci utrzymują się na pierwszych latach, ale jest to szalenie trudne.

: ndz lip 25, 10 20:18 pm
autor: agusia_cch
my jak chcemy dluzej pospac - to ja ide z psami tak o 4-5 rano, bo one ladnie spia, potrafia nawet do 11 - tylko siku musi im sie nie chciec :P

: pn lip 26, 10 15:17 pm
autor: yoki
Wszytko zależy od kierunku i tego czy można sobie samemu ustalić plan zajęć. Juliaszkę wzięłam gdy studiowałam na 2 kierunkach i nie żałuję. Gorzej uważam że jest po studiach bo w pracy nie ma okienek, 3 miesięcy wakacji, czasami trzeba siedzieć do późna itp.