Strona 1 z 1

Jedzenie na dworze!

: sob kwie 17, 10 18:46 pm
autor: stary
Witam mam pytanie czy macie może jekieś sposoby aby wasz piesek nie jadł wszystkiego co sie znajdzie na dworze?moja staffka ma 6 miesięcy i je wszystko co się nadaje do zjedzenia i nie wiem jak temu zaradzić!Wiem że wielu napisze kaganiec albo smycz najlepszą metodą ale może macie jakieś inne i dlatego pytam!

Pozdrawiam

: wt kwie 20, 10 22:30 pm
autor: Marcislava
Proponuje nauczyc pieska komendy "Fe" , "Fuj", "Zostaw" czy jak Ci sie bardziej podoba. Kiedy piesek to opanuje masz problem z glowy, poprostu kiedy zobaczysz ze ma zamiar cos wszamać powiesz "Feee" stanowczym tonem i do "konsumpcji" nie dojdzie :)

Jak nauczyc takiej komendy? Sa rozne metody...Mozesz pocwiczyc w domu ze smakolykiem, kladz na ziemi cos na co piesek sie napewno skusi i nagradzaj za kazdym razem kiedy Cie poslucha i nie zje z ziemi (tylko smakolyk musi byc smaczniejszy bo bull szybko wykalkuluje co mu sie oplaca). Inna metoda pozytywna to cwiczenia z klikerem (ale u bys musial zglebic troche wiedzy klikerowej).

No i metoda kija i marchewki, ale bardziej kija, ktorej podejrzewam wiekszosc osob z forum nie pochwala... Musisz psa ukarac kiedy chce jesc z ziemi, (i koniecznie pochwalic jesli zareaguje na twoje "Fe")...Co jest dla twojego psa kara to juz Ty wiesz najlepiej.

U mnie problem zniknal po kilku tygodniach, ale potrzebna byla duza konsekwencja. Na poczatku nauczylam "Fe", potem nauczylam ze ignorowanie "Fe" nie znaczy nic dobrego (zapinam smycz i do domu biegusiem, albo inne jesczez mniej przyjemne...) a potem sam zrozumial ze nie wygra i teraz jak na ziemi lezy jakies smakowite splesniale cos, to tylko obwacha ze smutkiem i idzie dalej.

Powodzenia!

: śr kwie 21, 10 12:23 pm
autor: aga
ja obrałam dość brutalną metodę, którą też pewnie większość nie pochwala ale tylko to działało - głośno NIE!!! i klaps przez tyłek (co jak na bulla właściwie nie działa :) ), teraz wystarczy tylko samo niskim tonem - nie i suńka nawet sie do tego nie zbliży, no może powącha, a nawet to właściwie nie trzeba nic mówić, wie że nie wolno

: czw kwie 22, 10 8:29 am
autor: malina224
jak bym miała caly czas upominać psa za każdym razem kiedy chce cos zjesc czy dawac klapsy to bym musiala robic to na okrągło wole kaganiec i z głowy

: czw kwie 22, 10 11:36 am
autor: Natalia
stary, znam ten ból :D Ja poprostu nie nadążam kiedy mój świnek zajada się folijkami różnymi np. po fajkach. Lecę wtedy z rozwianym włosem i ryczę "nie rusz" "zostaw" "fe" i wszystko co mi do głowy przyjdzie. Efekty są zadowalające ale on pewnie poprostu jest w szoku jak ja tak do niego pędzę :lol: :oops: oczywiście nagroda musi być.

: czw maja 13, 10 8:41 am
autor: Żmija
Wszystkie metody mają swoje zady i walety:)

Według mnie najlepszą z metod jest wołanie psa ze smieciem i nagradzanie bardzo atrakcyjne przyniesienia zdobyczy, w najgorszym wypadku zatrzymanie się z nią i poczekanie na właściciela. Dlaczego?

Otóż w przypadku, kiedy "kara"wymierzona jest przez właściciela, psy w większości kojarzą, że nie wolno tykać żarcia, kiedy jest sie w zasięgu przewodnika. I tylko tyle.

Właściciel pędzący do psa w celu odebrania mu zdobyczy zazwyczaj uczy go doskonale, że wszystko co pies ma w pysku przedstawia soba niezwykłą wartość, jest bardzo cenne dla przewodnika. Dodatkowo własciciel rywalizujący z psem o zdobycz i wydłubujący psu ją z paszczy, buduje w psie przeświadczenie- cokolwiek zdobyłem, powieniem połkąć jak najszybciej zanim mi zabiorą. Może być to bardzo niebezpieczne, bo psy pojęcie "zakazanej superzdobyczy" generalizują bardzo łatwo i są po pewnym czasie gotowe połknąć nawet najbardziej niejadalne rzeczy, zanim zostaną im odebrane

-metoda sticte pozytywna tzn. nagradzanie psa za wypuszczenie zdobyczy z pyska w przypadku inteligentnych psów również ma swpje minusy. Moja poprzednia bulka przez jakiś czas świetnie robiłą mnie w konia i wymuszała na mnie nagrody za plucie śmieciami. Na spacerze szukała chlebka dla ptaków lub innych smakołyków i wyczekująco patrzyła czy raczę zauważyć, że ma znalezisko. Na "fe" pluła radoście chlebkiem na pół metra i biegła po nagrodę :D Jako, że sucz była miękka i bardzo rozćwiczona, szkolona wyłącznie pozytywnie,w tym wypadku udało mi się w sposób książkowy użyć awersji z dobrym skutkiem. Nawet nie zorientowałą się pannica skąd uderzyła w nią smycz, gdy podnosiła chlebek. Bo ja zachowywałam się jakby nic kompletnie się nie stało. Kara nie została skojarzona ze mną , podobnie jak w innych wypadkach atakujące psa znieniacka drzwiczki od szafki gdzie stoi kosz na śmieci etc. :) To chlebek i szafka były groźne, nie przewodnik. Moim zdaniem awersja skojarzona z przewodnikiem ma szansę skutecznie zadziałąć dopiero przy doskonałej relacji i porozumieniu pary pies-przewodnik. Im wyższy popęd socjalny psa, im większa wzajemnazależność, im lepsza wspólpraca pary pies-przewodnik tym wrażliwszy robi się pies na najmniejszą oznakę niezadwolenia przewodnika. Moje kundlisko Solo póltora roku temu nie dające się w żaden, naprawdę żaden sposób zdjąć z drzewa, czy z opony, obenie fatalnie znosi kazdy mój objaw niezadowolenia. A pies naprawdę jest twardy:) Nie twardość bowiem psa i siła jego charakteru, ale głębokość relacji wpływają na wrażliwość na awersję. Karcące fe może mieć ogromną siłę, a ostrzona kolczatka nie robić na tym samym psie żadnego wrażenia.

: czw maja 13, 10 17:20 pm
autor: Marcislava
<QUOTE author="Żmija"><s>
Żmija pisze:</s>Kara nie została skojarzona ze mną , podobnie jak w innych wypadkach atakujące psa znieniacka drzwiczki od szafki gdzie stoi kosz na śmieci etc. :) To chlebek i szafka były groźne, nie przewodnik.
</QUOTE>
Swietny pomysl. Bede wdrażać:)

: pn maja 17, 10 15:25 pm
autor: OLKAiDEXTER
Ostre fe i z głowy :)