Wszystkie metody mają swoje zady i walety:)
Według mnie najlepszą z metod jest wołanie psa ze smieciem i nagradzanie bardzo atrakcyjne przyniesienia zdobyczy, w najgorszym wypadku zatrzymanie się z nią i poczekanie na właściciela. Dlaczego?
Otóż w przypadku, kiedy "kara"wymierzona jest przez właściciela, psy w większości kojarzą, że nie wolno tykać żarcia, kiedy jest sie w zasięgu przewodnika. I tylko tyle.
Właściciel pędzący do psa w celu odebrania mu zdobyczy zazwyczaj uczy go doskonale, że wszystko co pies ma w pysku przedstawia soba niezwykłą wartość, jest bardzo cenne dla przewodnika. Dodatkowo własciciel rywalizujący z psem o zdobycz i wydłubujący psu ją z paszczy, buduje w psie przeświadczenie- cokolwiek zdobyłem, powieniem połkąć jak najszybciej zanim mi zabiorą. Może być to bardzo niebezpieczne, bo psy pojęcie "zakazanej superzdobyczy" generalizują bardzo łatwo i są po pewnym czasie gotowe połknąć nawet najbardziej niejadalne rzeczy, zanim zostaną im odebrane
-metoda sticte pozytywna tzn. nagradzanie psa za wypuszczenie zdobyczy z pyska w przypadku inteligentnych psów również ma swpje minusy. Moja poprzednia bulka przez jakiś czas świetnie robiłą mnie w konia i wymuszała na mnie nagrody za plucie śmieciami. Na spacerze szukała chlebka dla ptaków lub innych smakołyków i wyczekująco patrzyła czy raczę zauważyć, że ma znalezisko. Na "fe" pluła radoście chlebkiem na pół metra i biegła po nagrodę

Jako, że sucz była miękka i bardzo rozćwiczona, szkolona wyłącznie pozytywnie,w tym wypadku udało mi się w sposób książkowy użyć awersji z dobrym skutkiem. Nawet nie zorientowałą się pannica skąd uderzyła w nią smycz, gdy podnosiła chlebek. Bo ja zachowywałam się jakby nic kompletnie się nie stało. Kara nie została skojarzona ze mną , podobnie jak w innych wypadkach atakujące psa znieniacka drzwiczki od szafki gdzie stoi kosz na śmieci etc.

To chlebek i szafka były groźne, nie przewodnik. Moim zdaniem awersja skojarzona z przewodnikiem ma szansę skutecznie zadziałąć dopiero przy doskonałej relacji i porozumieniu pary pies-przewodnik. Im wyższy popęd socjalny psa, im większa wzajemnazależność, im lepsza wspólpraca pary pies-przewodnik tym wrażliwszy robi się pies na najmniejszą oznakę niezadwolenia przewodnika. Moje kundlisko Solo póltora roku temu nie dające się w żaden, naprawdę żaden sposób zdjąć z drzewa, czy z opony, obenie fatalnie znosi kazdy mój objaw niezadowolenia. A pies naprawdę jest twardy:) Nie twardość bowiem psa i siła jego charakteru, ale głębokość relacji wpływają na wrażliwość na awersję. Karcące fe może mieć ogromną siłę, a ostrzona kolczatka nie robić na tym samym psie żadnego wrażenia.