Strona 1 z 1

jak postepowac z kastratem?

: śr sty 06, 10 12:50 pm
autor: cindi2
od 3 tygodni Baggi jest wykastrowany jezeli ktos sledzil moje posty napewno zrozumie dlaczego ,pomimo ze jest rasowcem z pieknych rodziców jakos mu w zyciu nie poszlo i odziedziczył zestaw pelen allergi a i zachowanie nie najlepsze chodzi mi o temperament i samczysko z niego mega alfa,wiec dla bezpieczenstwa swojego a takze innych psiakow musialam mu ukrucic co nieco.Musze powiedziec ,ze jak narazie zauwazylam ,ze juz nie jest az tak pobudzony i juz nie chodzi jak naładowany sterydami ochroniarz...hehehe... ,no z tym rzadzeniem w domu to jeszcze pracujemy. Chodzi mi o sposób postepowania z nim teraz ,o żywienie i wogóle .Apetyt jak zawsze pozostal wielki az dupsko rosnie nie ma mowy o 2 michach musza byc 3 bo inaczej awantura . Karmie go karma Josera ,dostawal festival a teraz zamówiłam o obnizonej zawartosci bialka i energi bo dupsko rosnie z dnia na dzień. Podpowiedzcie mi jak postepowac z kastratem bo jestem zielona . :wink:

: śr sty 06, 10 13:16 pm
autor: cindi2
a i jeszcze pytanko,czy ja dobrze rozumiem ,ze jezeli go wykastrowalam to nigdy i w zadnej klasie nie moze wystapic na wystawie?! :shock: Czyli wyrabianie mu rodowodu juz nie ma sensu ?

: śr sty 06, 10 15:07 pm
autor: Złośnica
No niestety tak...na wystawie już z nim nie wystąpisz i wyrabianie mu rodowodu to raczej zbędny wydatek.

: śr sty 06, 10 17:05 pm
autor: kleoo
Ja mojego wykastrowałam głównie z tego powodu, że wogóle nie tył. Przyznam, że po kastracji nie ma jakiś wielkich skłonności do tycia, ale ma fajny, taki zdrowy apetyt, a przed kastracją jedzenie nie było jego skłonnością. Teraz ma wagę prawidłową, poza tym problemy skórne się skończyły, czasem jakiś syfek się pojawi tu czy tam, ale to tyle. Po kastracji jest o wiele bardziej spokojny, a późniejsze szkolenie stworzyło mi psa niemal idealnego. Moim zdaniem koniecznie powinniście wybrać się ze swoim pupilem na szkolenie. Po kastracji faktycznie się napewno trochę uspokoi, ale dla waszego diabełka to chyba a mało. Karmę powinniście ograniczyć. Ja po kastracji przestawiłam go na Bento Kronen i jest w sam raz. Rano dostaje pół kubka z serkiem, parówką czy jajeczkiem, wieczorem zawsze kubek z kawałkiem fileta z kurczaka.

: pn sty 18, 10 17:39 pm
autor: BURDY
Mosad po wycięciu jajek przytył 3kg i stanął w miejscu, nie zauważyłem tendencji do tycia ani wzmozonego apetytu, a przyrost wagi jest raczej efektem zmiany trybu życia niż sprawą hormonalną, pies w ciągu kilkunastu tygodni od zabiegu zamienil się w kanapowca, przy wyprowadzaniu na spacer najczęściej wali "osła" i trzeba go wypychać za drzwi, na pierwszy spacer nigdy nie wychodzi przed 10. Podczas spacerów "poza miejskich" nadal jest ruchliwy ale nie tak jak kiedyś, teraz woli sam zająć się sobą i wąchaniem kwiatków - kiedyś było jak z dzieckiem, ciągła zabawa z psem do zmęczenia inaczej terroryzował taranowaniem albo podgryzaniem, kiedyś uwielbiał wisieć na linie -teraz raczej ją ignoruje. Niestety, problemy skórne nadal zostały.

: ndz sty 24, 10 20:44 pm
autor: RonaldoRM9
Borg po kastracji (którą miał już dawno) dostał duże skłonności do tycia, także trochę jest z niego grubasek, ale chyba trafiliśmy już z dietą, bo wygląda już całkiem nieźle. Swego czasu ważył około 30 kilo, obecnie będzie miał jakieś 28.

Jeśli chodzi o różnego rodzaju alergie, to występowały u niego alergie skórne w czasie pylenia traw, ale i w ciągu roku ma zaróżowione łapy i nos, także jeszcze go coś tam męczy. Poza tym od szczeniaka jest nosicielem gronkowca i miał przez kilka ładnych lat spokój od tej choroby, ale ostatniej wiosny gronkowiec zaatakował łapy, ale odpukać, i tym razem został zwalczony. Także jeśli chodzi o uczulenia, pomimo kastracji pozostały.

Kolejna kwestia to zachowanie. Swego czasu był dość agresywny głównie w stosunku do innych psów i tu obojętne było, jakiej rasy czy też płci był dany pies. Właśnie to u niego było głównym powodem zabiegu. I tutaj muszę powiedzieć, że obecnie na spacerach nie muszę się martwić, że może zrobić coś jakiemukolwiek psu. Bawi się praktycznie z każdym, a Yorki w szczególności sobie upodobał, wprost za nimi szaleje :p

Jeśli zaś chodzi o spacery, to ogólnie jest bardzo leniwym psem. Podobnie jak Burdy, tak i ja mam problem z "namówieniem" go na spacerek. Zwłaszcza wieczorny. Hehe...ile on się ode mnie "osłów" nasłucha to szok :p Ogólnie cały dzień by spał (i oczywiście pilnował miski). Ale tutaj to trochę go usprawiedliwia wiek, bo w marcu będzie świętował 12 urodziny. Ale jak już jest na spacerze i spuści się go ze smyczy to niejednego młodego psiaka by przegonił. Jednak staram mu się dozować dawki biegania, ponieważ choruje na serce i za dużo brykać nie może.

Także kastracja ogólnie źle na psa nie wpływa. I jak widać po moim Borgu na długość życia również nie. Jednak wracając do tych alergii, jest to rzecz wrodzona, także w tym przypadku kastracja akurat nie pomoże. Jedynie dobra pielęgnacja i w razie większych ataków uczulenia wizyta u weterynarza i stosowanie odpowiednich na alergie preparatów.

Trochę się rozpisałem :p Ale o bulterierach to mógłbym gadać w kółko i na okrągło :) Pozdrawiam :)

: ndz sty 24, 10 21:28 pm
autor: cindi2
:lol: bardzo fajnie się czyta ....jak najwięcej proszę :wink:

: pn sty 25, 10 2:32 am
autor: RonaldoRM9
Ale spotkałem się też tu u mnie w Gdyni z bulterierką, którą właściciele oddali na sterylizację i po jakimś czasie zachorowała na nerki. Nie wiem dokładnie jak to wyglądało, czy choroba była następstwem sterylizacji, bo nie dopytałem tej właścicielki, ale według mnie zabieg u niej został przeprowadzony za szybko.

A jeśli mógłbym coś doradzić, to karmę...Polecałbym karmę firmy Royal Canin. Z tego co wiem jest też specjalna dla psów wykastrowanych. Ja co prawda swojemu nie kupuję takiej, tylko z tej firmy dostaje na zmianę na wątrobę, odchudzanie i hipoalergiczną...I mówiąc szczerze ta ostatnia najbardziej mu smakuje :p

: pn sty 25, 10 11:44 am
autor: Ola
:roll:

PSY NIE TYJĄ OD KASTRACJI /STERYLIZACJI! PSY TYJĄ OD JEDZENIA!

Gospodarka hormonalna po takim zabiegu się zmienia, co wcale nie oznacza, że można psu dawać więcej karmy i patrzyć jak tyje tłumacząc sobie, że przecież jest po kastracji, to tak jest.

Jak 2 michy, to 2 michy i basta, nie ma trzeciej.

A kastracja psa jest naprawdę cudownym zabiegiem. Nie ma minusów (koty kastraty-wiadomo syndrom urologiczny kotów i kamienie moczowe, kotki to samo, suki-nietrzymanie moczu, często zwiększona agresja)

Ja osobiście każdego psa "nie rozpłodowego" najchętniej bym dla jego własnego dobra wykastrowała! :)

A karma to oddzielna bajka, moja suka po RC wyglądała jak pryszczaty nastolatek...

: wt sty 26, 10 1:57 am
autor: RonaldoRM9
Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić...

Właśnie sprawdziłem w książce o psach i jest w niej zdanie, cytuję: "Po kastracji psy mogą mieć większy apetyt lub niezależnie od takiej samej dawki karmy i ruchu - mogą przybierać na wadze. Zwiększaniu masy ciała należy przeciwdziałać przez dopasowanie diety i ruchu". Poza tym rozmawiałem jakiś czas temu z weterynarzem Borga i też to samo mówił.

Nie zgadzam się też, że kastracja/sterylizacja nie ma swoich minusów, bo takowe na pewno by się znalazły (jeden z nich nawet przed chwilą wymieniłem). Żadna ingerencja w organizm nie jest pozbawiona minusów (lub jak kto woli, skutków ubocznych), a zwłaszcza tak poważna, jaką bez wątpienia jest zabieg kastracji.

: wt sty 26, 10 18:27 pm
autor: Ola
<QUOTE author="RonaldoRM9"><s>
RonaldoRM9 pisze:</s>Zwiększaniu masy ciała należy przeciwdziałać przez dopasowanie diety i ruchu
</QUOTE>
Owszem, i to są święte słowa.
Nie wyraziłam się jasno. Zwierzę tyje od jedzenia nie od samego zabiegu. Ma większy apetyt po prostu. Najczęstszym błędem właścicieli jest stwierdzanie, przytył od kastracji i to jest normalne.
Otóż nie, widząc, że zwierzę zaokrągla się niezależnie czy przedtem wykonywany był zabieg, należy zmniejszyć dawkę pokarmową /zwiększyć ilość ruchu. W przypadku gdy to nie pomaga można zacząć się zastanawiać nad jakąś chorobą.
Natomiast porównując kastrację psa do tego typu zabiegu wykonywanego u kotów/kotek/suk naprawdę przybieranie na wadze to "pikuś".
A książki o psach... tak jak i lek. weterynarii są różne. W książkach można tyle głupot wyczytać, że aż szkoda off topować. (Chociażby zalecenia karmienia żółwi sałatą i jajkiem :roll: )
Lekarza oceniać nie będę, bo nie wypada.

: wt sty 26, 10 20:41 pm
autor: RonaldoRM9
Hmm...jednak pozostanę przy swoim zdaniu... :)

Co do weterynarza, to akurat jemu zawdzięczam, że Borg w ogóle jeszcze jest na tym świecie, bo wyratował go z poważnej choroby, która praktycznie w jego przypadku miała być nieuleczalna. 3 lata temu Borg zachorował na ostre zapalenie wątroby i dosłownie był cały żółty...No praktycznie jakby ktoś na niego żółtą farbę wylał. Weterynarz podejrzewał raka wątroby i uprzedzał, że psa być może będzie trzeba uśpić. Ale że nie chciał jako jedyny brać odpowiedzialności (i tu według mnie bardzo profesjonalne zachowanie), to skierował nas na konsultację do zaprzyjaźnionego weterynarza, który dysponował sprzętem odpowiednim do bardziej szczegółowych badań. Po przeprowadzeniu USG okazało się, że nie jest tak źle, ale dobrze też nie, o wyniki krwi były wręcz tragiczne i za razem rekordowe...Ten cały współczynnik enzymów wątrobowych (nie wiem jak to dokładnie nazwać), jak norma jest około 60, to Borg miał 660! Weterynarz stwierdził, że z czymś takim spotyka się pierwszy raz od kiedy pracuje w zawodzie (a pracuje już chyba z 30 lat).

Zastosowaliśmy kurację kroplówkami i zastrzykami (w ciągu trwania choroby Borg schudł 12 kilo). Ogólnie pod kroplówkami przeleżał ponad dwa miesiące...powiedziałem weterynarzowi, że się nie poddajemy, tylko do póki jest szansa walczymy. I ostatecznie się udało. Po ponad dwóch miesiącach wyniki były już prawie w normie, choroba została pokonana, a pies żyje do dziś. Co prawda, co chwile coś mu dolega...a to stawy, a to uszy, alergie, itd...ale czego spodziewać się po 12-latku :)

Właśnie po tej chorobie psu się trochę utyło, ale to głównie dlatego, że wcześniejsze zrzucenie wagi było zbyt szybkie i nienaturalne, dlatego trzeba było go odbudować...teraz jednak waga wraca do normy (trochę to trwało). Dlatego wcale nie zrzucam winy za jego "brzuszek" na kastrację, ale co do jej efektów mam swoje zdanie :)

Trochę odbiegłem od tematu :P W jednej sprawie mogę się jednak z Tobą zgodzić... Jeśli chodzi o psy "nie rozpłodowe", to racja, dobrze jest u nich przeprowadzić zabieg, bo później z psem jest po prostu spokój. Hormony mu nie buzują i zyskuje się co do jego zachowań większą pewność. Dla przykładu, kiedyś Borg nie lubił osób odwiedzających...jak ktoś przychodził, to psa trzeba było zamykać w pokoju, bo był po prostu agresywny, a obecnie nie martwię się o to, bo jak ktoś przychodzi, to pies tylko podejdzie, obwącha, ucieszy się i idzie na swoje miejsce...stał się bardziej obojętny na wiele spraw. Również na odgłosy z klatki schodowej...kiedyś jak słyszał jakiś hałas, to szału dostawał, a teraz nawet nie chce mu się pod drzwi podejść i zawarczeć. Także rzeczywiście, w takich oraz wielu innych kwestiach zabieg jest jak najbardziej wskazany.