Strona 1 z 2

"plamienie"przy szczekaniu

: czw lis 05, 09 20:39 pm
autor: multicryl
Witam.mamy powiedzmy sobie taki wstydliwy problem :oops:

Franz jak szczeka to "plami" na brązowo po ścianach ( na wysokości tyłka), może nie jest to śmierdzące , ale paskudne.

Wet mówi że to gruczoły się nie oczyszczają i trzeba wyciskać.

Co jakiś czas to robimy ,ale jest to stresujące i uciążliwe dla psa.

Próbowałam sama w domu wyciskać , ale nic z tego nie wyszło ...chyba nie wiem jak to robić :cry: Czy ktoś ma jakiś pomysł jak można mu pomóc :?:

Cz tylko pozostaje nam wet :?: :cry:

Dzięki za jakieś informacje.

: czw lis 05, 09 21:09 pm
autor: agati&maciek
Hmmm... jeśli to gruczoły okołoodbytnicze (według weta) to smród powinien byc paskudny... przerabiamy ten problem od dłuższego czasu. Antek ścian nie plami, ciecz jest bez koloru, jednak smród nie do wytrzymania.

: czw lis 05, 09 21:22 pm
autor: multicryl
smrodu nie ma.....kolor ma brązowy i jak wyschnie to jest ciężko to paskudztwo umyć czasem trzeba skrobać....ochyda

: czw lis 05, 09 21:40 pm
autor: agati&maciek
Nie mam pojecia co to... ze brazowe to sie domyslam ale powinno smierdziec... Moze to jakis sluz?

Podobno na zatykane gruczoly pomaga sucha karma... Dopytam dlaczego :)

: czw lis 05, 09 23:14 pm
autor: JonSnow
Masz chyba tylko 2 wyjścia - naucz się wyciskać gruczoły samemu (nic przyjemnego) albo proponuję pobarfować (naturalnie) - powinno pomóc.

: pt lis 06, 09 7:19 am
autor: Bullwitmo
Z naszą Roną [*], czy jadła suchą karmę, czy była karmiona BARF-em, co miesiąc meldowaliśmy się u weta na czyszczeniu gruczołów. Po prostu ten typ tak miał :wink: .

: pt lis 06, 09 8:19 am
autor: agati&maciek
Przy barfowaniu chodzi chyba o dodatek kości, które zageszczają kupa, dodatkowo warzywka, które "poślizgują" oraz dodatek oliwy. Zastanawiam się tylko nad ta suchą - dostałam kilka porad od właścicieli, którzy na ten problem suchą wprowadzili i pomagało. Znam jednego psa, któremu wycięto gruczoły, gdyż częste zatykanie groziło nowotworem.

Antek chorował na skórę, wszelkie gruczoły wtedy (nie tylko skórne) mocniej pracują, okołoodbytowe też niestety. Jeśli kupa jest zbyt miekka - gruczoły same się nie oczyszczają.

: pt lis 06, 09 8:50 am
autor: multicryl
Dzięki za wiadomości, spróbujemy z kością,bo Franio to praktycznie jest na suchej.

: pt lis 06, 09 9:31 am
autor: agati&maciek
Tylko pamietaj - kości z miesnego wygotowane (wołowe lub cielęce) ew. preparowane z zoologika - są z dodatkiem wapnia, takie białe kostki. Bo po wędzonej mi piesio chorował :oops: :idea:

: pt lis 06, 09 9:41 am
autor: multicryl
Ja kupuję w mięsnym cielęce takie nie duże po 50groszy.nieraz jadł surowe,albo parzone i nie chorował.

: pt lis 06, 09 11:22 am
autor: bandida
<QUOTE author="agati&maciek"><s>
agati&maciek pisze:</s>Tylko pamietaj - kości z miesnego wygotowane (wołowe lub cielęce) ew. preparowane z zoologika - są z dodatkiem wapnia, takie białe kostki. Bo po wędzonej mi piesio chorował :oops: :idea:
</QUOTE>
<B><s></s>agati&maciek </B> a skąd przekonanie, że kości powinny być wygotowane :?: :shock: gotowane kości mogą tutaj zrobić więcej szkód niż pożytku. Obrobione termicznie stają się dla psa po pierwsze bezwartościowe a po drugie wręcz niebezpieczne.
<B><s></s>Multicryl </B>podawaj psu codziennie jakieś surowe mięso z kością np. szyje indycze, korpusy drobiowe, kurze łapy, skrzydła z kurczaka, szponder wołowy. Jeśli Twój pies ma przepełnione gruczoły okołoodbytnicze to problem powinien po takiej kuracji zniknąć :wink:
Miałam podobną sytuację z moją Hosunią karmiąc ją suchą karmą, po przejściu na BARF problem minął bezpowrotnie bez ingerencji weteryarza.
Czego i Wam życzę :D

: pt lis 06, 09 11:53 am
autor: agati&maciek
<QUOTE author="bandida"><s>
bandida pisze:</s><QUOTE author="agati&maciek"><s>
agati&maciek pisze:</s>Tylko pamietaj - kości z miesnego wygotowane (wołowe lub cielęce) ew. preparowane z zoologika - są z dodatkiem wapnia, takie białe kostki. Bo po wędzonej mi piesio chorował :oops: :idea:
</QUOTE>
<B><s></s>agati&maciek </B> a skąd przekonanie, że kości powinny być wygotowane :?: :shock: gotowane kości mogą tutaj zrobić więcej szkód niż pożytku. Obrobione termicznie stają się dla psa po pierwsze bezwartościowe a po drugie wręcz niebezpieczne.
</QUOTE>
A stąd, że mój po surowych kościach choruje. Po mięsie nie. Być może po chorobie jest zbyt delikatny, jednak surowych podawać nie mogę. Przewrażliwiona jestem na tym punkcie, ponieważ juz raz ledwo ruszającego się psa do weterynarza wiozłam po kościach wędzonych, po surowych miał gorączkę i sraczke. Dlaczego wygotowane niebezpieczne?
Aha - nie mówię tu o drobiu, te nie szkodzą w ogóle.

: pt lis 06, 09 12:21 pm
autor: multicryl
kości z kurczaka to się boję bo pękają na drzazgi. ,ale dzięki za wszystkie rady.

mam nadzieję ze mu przejdzie po surowych i do weta pojedziemy tylko towarzysko :wink:

: pt lis 06, 09 13:58 pm
autor: Złośnica
<QUOTE author="multicryl"><s>
multicryl pisze:</s>kości z kurczaka to się boję bo pękają na drzazgi. :
</QUOTE>
łomatko...ludzie na jakim wy świecie żyjecie :!: :?: skończmy w końcu z tymi zabobonami :evil: internet macie a w taki bzdety wierzycie i wypisujecie.
<B><s></s>Surowe kości z drobiu nie rozszczepiają się i nie stanowią większego zagrożenia niż inne surowe kości, ale muszą być SUROWE </B> :!:

: pt lis 06, 09 14:05 pm
autor: multicryl
No widzisz człowiek się całe życie uczy :oops: