Strona 1 z 1

pomocy

: czw lip 02, 09 23:35 pm
autor: megisiwka
Witam :) !!

Mam pewien problem...otóż...dzień przed Bozym Ciałem dostałam telefon od znajomej która pracuje w sklepie zoologicznym - powiedziała mi, że przyszła do nich kliejentka (stała) i powiedziała, że dzień wcześniej "uratowała" od schroniska 3 letnią stafficzkę i, że poszukuje dla niej domu+podała swój nr.tel, bo nie może jej zatrzymac...moja znajoma wiedząc, że mam staffika i "obracam sie w tym swiecie" zadzwoniła do mnie i powiedziała o tej sytuacji i podała mi tel do tej klientki, ja oczywiście do niej zadzoniłam i umówiłam się z nia, że do niej przyjade zobaczyc psa...okazało się, że to jest 3letnia rodowodowa suka amstaffka!! Ta Pani u której sunia przebywała, opowiedziała mi tą historie, że dzień wcześniej wzięla ją od właścicieli (a właściwie to byli rodzice kolesia, który kupił sobie psa, a potem wyjechał za granice i zostawił im go), którzy chcieli go oddać do scroniska...mowiła, że zrobiło jej się tej suni żal, bo sama ma 2psy i nie mogła pozwolić na to, żeby trafiła do schronu...pokazała mi ksiazeczkę zdrowia suni, metryke (sunia nie jest zarejestrowana-jest nie wystawowa, bo ma jedno oko niebieskie) spisałam sobie dane psa z tej metryki, dane hodowcy i "właściciela" i powiedziałam tej Pani, że trzeba sie skontaktować z hodowca i powiadomić go tej sytuacji-nawet zapytałam, czy ja mam to zrobic, czy ona chce-pani odp, że ja mam to zrobic - i tak zrobiłam po powrocie do domu...hodowca po krótkim namysle powiedział, że WEŹMIE PSA DO SIEBIE (i ja i ten hodowca uważamy, że w sytuacji kiedy człowiek, który kupił psa od hodowcy, nie chce go to JAKO PIERSZY MA PRAWO DO TEGO PSA HODOWCA)...zadowolona, że udało mi sie w ciągu kilku godz załatwić odpowiedni domek dla suni dzwonie do tej Pani (dostałam 2 nr. tel, do pani młodej-klientki sklepu zoo i do pani starszej- teściowa młodej...mieszkaja razem w domku) nie udalo mi sie dodzwonić do tej młodszej, ale do tej starszej tak i powiedziałam jak sytuacja wyglada...umówiłyśmy sie, że następnego dnia-Boże Ciało mam przyjechać po psa około godz 12...następnego dnia oddzwoniła do mnie ta młoda pani i powiedziała, że psa wydała jakiemus znajomemu...powiedziałam, że przeciez byłysmy umówione...!!!! powiedziałamn jej, że powiem to hodowcy...i tak zrobiłam...hodowca powiedział, że chce psa spowrotem...i to przekazałam tej pani...wkońcu przyjechałam do tej kobitki około 12:30 i pies był...była tylko ta pani starsza wydała mi psa+obroża+smycz+jego dokumenty...i pojechałam w umówione miejsce i przekazałam sunie hodowcy......a teraz Ci państwo u których pies przebywał 2dni domagają sie psa spowrotem...i wydzwaniają do mnie i do tego hodowcy (on kategorycznie nie chce im go wydać-naszczęście)...a dziś nawet pojechali do domu tego hodowcy i powiedzieli, że "przyjechali po psa, którego on im ukradł" później wezwali policje i wkońcu (podobno) zgłosili, że to JA IM TEGO PSA UKRADŁAM...ŻE GO ODEBRAŁAM SIŁA, ITP...

CZY POWINNAM SIE CZEGOŚ OBAWIAĆ...?!

bardzo prosze o porady i ewentualna pomoc...

PZDR :)

: czw lip 02, 09 23:44 pm
autor: SisiKLIKA
Hmmm jeżeli ta starsza Pani potwierdziła by wersję na policji ,że Sama wydała Ci tego psiaka bez żadnego przymusu itp. to nie powinno być problemu ,przynajmniej tak mi się wydaję(jeżeli dobrze rozumiem ,że ta Starsza Pani jest Matką tego "właściciela").Ale nigdy nie można być niczego pewnym szczególnie ,że mamy tak "wspaniałą" policje.

Pozdrawiam

: pt lip 03, 09 0:00 am
autor: megisiwka
SZCZERZE WĄTPIE, że ta pani-starsza potwierdzi moja wersje, bo napewno ja juz "ustawili" co ma mówić... :roll: :evil:

ja rozmawiałam z policjantem i opowiedziałam mu swoja wersje, powiedziala, ze mam świadków na to, ze ta pani-młoda szukała domu dla suni i , ze sama chciała zebym sie tym zajęła...zresztą Ci panstwo nie maja ŻADNYEGO DOKUMENTU na to, ze maja jakies prawa do tej suni, to samo powiedzial policji hodowca i powiedzial, ze im psa nie wyda...policjant, z którym rozmawiałam właściwie przyznal mi racje...acha i zapomniałam dodać, ze ci ludzie ciągle zmieniaa swoja wersje...bo najpierw mówili, ze odebrali ps aludziom, którzy chcieli oddać go do schronu, potem, że go odkupili, potem, że odpracowali, a wkońcu policjant powiedział mi, ze ci ludzie u których sunia była 2dni "odsprzedali" ja temu swojemu znajomemu za "ostrzyżenie włosów" :shock: :lol: :twisted: :lol:

ja powiedziała policji, ze moge zeznawać, że nic nie mam do ukrycia i, że mam świadków na to, że szukali dla suni domu...

ale chodzi mi o to, zeby mi ktos powiedział, czy tak jest faktycznie, ze JEST PRAWO HODOWLANE, KTORE MÓWI, ZE HODOWCA MA PIEWSZEŃSTWO DO PSA ( w takiej sytuacji, ja tak uważam i ten hodowca też i wiem, że jak są podobne sytuacje np. ze staffikami to zawsze jest informowany hodowca i on decyduje co dalej)...

Prosze o odp...

PZDR :)

: pt lip 03, 09 0:37 am
autor: SisiKLIKA
Najlepiej by było gdyby Hodowca skontaktował się w jakiś sposób z "właścicielem" i żeby z nim osobiście porozmawiał.Na Twoją i Hodowcy korzyść przemawiają spójne zeznania czego nie można powiedzieć o tych ludziach ,którzy sobie nagle przypomnieli ,że po co oddawać sunie do Hodowcy skoro może uda się ją zabrać z powrotem i zarobić na niej rozmnażając ją na lewo...

Życzę aby wszystko dobrze się skończyło tzn.na Twoją i Hodowcy korzyść.

a co do tego jak to wygląda w świetle prawa pewnie jutro ktoś udzieli Ci rzetelnej odpowiedzi.

Pozdrawiam

: pt lip 03, 09 7:28 am
autor: Złośnica
<QUOTE author="megisiwka"><s>
megisiwka pisze:</s>
ale chodzi mi o to, zeby mi ktos powiedział, czy tak jest faktycznie, ze JEST PRAWO HODOWLANE, KTORE MÓWI, ZE HODOWCA MA PIEWSZEŃSTWO DO PSA ( w takiej sytuacji, ja tak uważam i ten hodowca też i wiem, że jak są podobne sytuacje np. ze staffikami to zawsze jest informowany hodowca i on decyduje co dalej)...
</QUOTE>
Ustalenia o których piszesz są dobrowolne, nie są z góry nakazane i obowiązujace. Część hodowców zawiera taką klauzule w umowach kupna-sprzedaży. Ja taką mam na oba psy.

: pt lip 03, 09 11:26 am
autor: zuz
myślę, że dobrym dowodem potwierdzającym twoja wersję jest fakt, że posiadasz (dostałaś od starszej pani) książeczkę zdrowia, metryke itd, wiec cięzko bedzie im chyba udowodnić, że zabrałaś/ukradłaś psa siła razem z dokumentami :roll: ale ja tylko jako laik się wypowiadam

: pt lip 03, 09 12:00 pm
autor: agati&maciek
Chyba wszystko zalezy, jak byla sporzadzona umowa hodowcy...

z drugiej strony - jeśli nagle ci państwo zmienili zdanie, mogą iść po rozum do głowy i skontaktowac sie z osoba, ktora oddawala psa i spisac umowe, wtedy oni beda pelnoprawnymi wlascicielami psa :( tak mi sie wydaje przynajmniej....

: pt lip 03, 09 12:46 pm
autor: megisiwka
dzięki za odp.

rozmawiałam wczoraj z tym hodowcą i powiedział, że chce w jakis sposób skontaktować sie z tym "właścicielem" i powiedział, ze najwyżej odkupi od niego ta sunie z umowa oczywiście, a tym ludziom jej nie odda...mam nadzieje, ze mu to się uda...zupełnie nie rozumiem dlaczego im tak zalezy na tej suni, bo hodowca chyba ja już wysterylizowal, wiec juz na niej nie zarobią... :roll:

wydaje mi sie, że nie dadzą rady udowodnić mi, że ja tego psa ukradłam, bo ja mam swiadków na swoja obronę - że szukali jej domu i, że sie umawialismy...boje sie tylko, że uda im sie w jakis sposób szybciej skontaktować z tym "właścicielem" i że bedą mogli odebrac sunie z domu hodowcy...

MASAKRA CO ZA PO.....LUDZIE :twisted: :twisted: