Strona 1 z 1

pies i suka pod jednym dachem

: pn sie 14, 06 9:39 am
autor: Gothika
coraz cześciej rozważam i mysle o kupnie/adopcji drugiego bulka, towarzyszki dla mojego Cerberka (suczki, szczeniaczka?)

Mam pewne watpliwości, a mianowicie dwa dylematy...

nie chciałabym, zeby one w przyszłości się rozmnazały (problem cieczki byłby rozwiązany, bo suczka na czas cieczki mogła by mieszkać u mojej mamy, albo Cerber, tu by problemu nie było)

Chodzi mi o coś innego, kiedys dawno mieliśmy sukę jamnika, nie miała nigdy szczeniąt, po każdej cieczce miała urojone ciąze, bardzo się meczyła, w sutkach miała mleko, potem to mleko sie odkładało, tworzyły się guzy, które były oiperacyjnie usuwane, po kazdej cieczce pojawiał sie ten sam koszmar :(

Nie chciałabym, zeby to się powtórzyło :(

Drugi problem, to czy dwa bulki zgodzą się ze sobą , i czy róznica wieku ma duzy wpływ na późniejszą przyjazń zwierzaków (na przykład, gdybym dokupiła sukę na wiosne, czy jezeli juz, to lepiej teraz)

pozdro

: pn sie 14, 06 10:05 am
autor: _JaMaR_
Zawsze moga sie pojawić problemy.

Trzeba sobie odpowiedziec na pytanie czy warto ...

Co jeśli psy nie beda sie akceptowac (oczywiście suka i pies to duzo lepsze rozwiązanie niz dwa samce). Czy ma sie mozliwośc izolacji psów w takim przypadku bo jesli nie to co innego.

Trzeba brac pod uwage ze dwa psy to juz nie 2 x wiecej obowiązków ale przynajmnie 4 razy tyle.Wydatki też skocza nagle w góre i nawet nie chodzi o karmienie tylko zwyczajne prozaiczne szczepienia na przykład czy nagła choroba akurat dwóch zwierzat.

Równiez każdy wyjazd na urlop czy nawet na wybieganie to juz przy dwóch psach moze robic sie problem...etc.

Można tak jeszcze wymieniać ;) Nie żebym zniechęcał ! (nie moje akwarium i nie moje rybki) ale to tak jak z wyjściem w wysokie góry.Trzeba zawsze brac pod uwagę najgorszą sytuacje i sie zabezpieczyc bo jesli nastąpi moze być bardzo niebiezpiecznie.

Dopiero jak rozważy sie te wszystkie przeciw mozna w/g mnie mysleć o pozytywach ...

: pn sie 14, 06 10:50 am
autor: beti9
z tego co wiem to masz młodego bulika i jesli zdecydujesz sie na drugiego beda mieli oboje kompana do zabaw :D jesli chodzi o cieczki to nie zawsze musi sie skończy ciazą urojoną ale z reguly nasze pupile mają mocny instynkt macieżynski i urojoną ja miałam podobnie dlatego zdecydowałam sie na sterylizacje :!: ale jesli nie chcesz suki sterylizowac zawsze mozna uchronic ja przed urojona pomozemy ci :D poradzimy co masz robic ale to potem :P a co do zakupu suczki teraz czy na wiosne to nie orientuje sie za dobrze ale chyba potrwa zanim znajdziesz odpowiednia towarzszke dla swego bulika :P musisz sie dokładnie zastanowic 2 psy to podwojny obowiązek ale jesli masz mozliwosci :!: :P jesli pieski beda ze soba od poczatku zaakceptuja sie napewno musisz jednak pamietac by nie faworyzowac jednej obie musza byc kochane po równo bo inaczej bedzie awantura :roll: trzymam kciuki bys znalazła kolejnego bulika :)

: pn sie 14, 06 19:50 pm
autor: Kasia
Dwa psy to nie dwa obowiązki. Zazwyczaj mam 2 psy - 2xwiększa radocha a razem spacer, razem żarcie, młodszy uczy sie od starszego wszystkich potrzebnych mądrości. I raczej nie chorują. Co do ciąż urojonych, to nie miałam a więcej miałam suk. Myślę, że sterylka jest najlepszym rozwiązaniem - stosuję z dobrym skutkiem, u kotów też.

: śr sie 16, 06 15:10 pm
autor: Gatita
Najlepsze rozwiazanie to sterylizacja i po problemie.

Ja mam co prawda psa amstafa i mlodsza suczke bulka i ostatnio zaczely pojawiac sie problemy bo mloda zaczela gnebic starszego. On jest raczej spokojny a ona pelna zycia, nie bawia sie razem, w domu raczej siebie unikaja. Bawia sie jedynie na dworze biegajac razem za patyczkami czy pileczka. Szkoda, bo mialam nadzieje ze swietnie beda sie dogadywac,niestety nie do konca jest tak jakbym tego chciala.

Ty masz jescze malego buleczka to moze sprawa wygladala by troche inaczej bo dwa maluchy na pewno bede szalec ze soba.

Dla mnie nie ma roznicy czy robie zarcie dla jednego czy dwoch psow, na spacer i tak musisz isc to czy z jednym czy z dwoma nie ma roznicy, a moze nawet latwiej bo bawia sie ze soba.

: pt sie 18, 06 8:26 am
autor: Złośnica
<QUOTE author="Kasia"><s>
Kasia pisze:</s>Dwa psy to nie dwa obowiązki. 2xwiększa radocha
</QUOTE>
dla mnie to jednak pomimo radochy duży obowiązek. A jak się psy niedogadają ( a tak bywa i to wcale nie żadko ) to koniec radochy a przykry obowiązek :!:
Teoretycznie mój pies i suka się dogadują..teoretycznie i tylko pozornie to tak wygląda bo ja bym powiedziała bardziej, że one się tolerują. Suka ciąge walczy o dominacje, której niestety mieć nie bedzie. Ja to wiem, Luger to wie, Doda raczej nie zdaje sobie z tego sprawy i ciągle próbuje.
Powoli, małymi kroczkami...9 prób olanych zupełnie przez samca, który jest mega cierpliwy i daje sobie - dosłownie- włazić na głowe, a 10 podejście kończy się krwawą w skutkach dla suki jadką. I jest spokój...na dwa tygodnie i arbeit od nowa...
To ma być radocha :?: :roll: Fajnie jest jak jest spokój i psy się bawią, ale jeśli tak nie będzie to co :?: No w wiekszości przypadków ludzie decydują się na oddanie tego problematycznego psa.
Tak jak pisał John Snow kiedyś....życie w domu podzielonym na pół przez 2 bule to nie jest radocha, to nie jest nawet normalne życie tylko tragedia dla wszystkich.

<QUOTE><s>
</s> a razem spacer, razem żarcie, młodszy uczy sie od starszego wszystkich potrzebnych mądrości.
</QUOTE>
*nie pamiętam gdzie mieszkasz( blok czy dom z ogrodem ) ale wspólne spacery po osiedlu z 2 bullami to nie jest radocha, wierz mi :? choćbyś niewiem jak dobrze je miała ułożone. Latających luzem jazgaczy jest mnóstwo a spróbuj utrzymać 2 wkurzone bule...powodzenia :!: a choćby Twoje były na smyczy i nie one zaczęły zawsze będzie na bulki...stara śpiewka :?
* wspólne żarcie...no sory, ale u mnie nie ( BARF ) . Jedzą pozamykane każde w osobnym pokoju w związku z czym i podłóg do mycia jest 2 x więcej.
* nie zauważyłam, żeby Doda się czegokolwiek nauczyła od Lugera :lol: :lol: :lol: a miedzy nimi jest tylko pół roku różnicy
Nie wiem dlaczego wiekszość z Was ( ta większośc która jednak nie ma 2 buli :lol: ) sprawadza problem posiadania 2 buli - psa i suki - tylko i wyłącznie do cieczki.
Dla mnie cieczka to pikuś w porównaniu z codziennym życiem mimo, że Luger to kryjący samiec.
Żarcie,wet, kwestia transportu ( gdziekolwiek ) <B><s></s>kwestia mieszkaniowa </B> przede wszystkim :!:
Ja wiem, że parcie na drugiego bula jest bardzo silne, ale mimo wszystko, albo zwłaszcza, że sama posiadam 2 bule, radziłabym 10 x pomyśleć i wypić pare szklanek wody na ostudzenie.
Jesli ktoś nie ma aspiracji hodowlanych to <B><s></s>ZDECYDOWANIE NIE </B> :!: a tak jak pisała arnika...<B><s></s>do bloku 2 bule nigdy w życiu :!: :!: :!: :!: :!: </B>
Teraz masz szczyla, a jak się Wasze życie potoczy to nie wiesz. Luger jako szczyl i podrostek, dobrze socjalizowany zapowiadał się świetnie , ale wypadki losowe które go spotkały sprawiły, że w ryj pluć sobie nie da. Sam nie zaczyna...ale sprowokowany nie odpuści .Wystarczy specyficzny wygląd innego psa ( np husky ) czy kolor ( czarny lab ) i pies ma wkurwa...a niech tylko to "coś" burknie pod nosem...mam mówic dalej :?:
Wg mnie, teraz po doświadczeniach z psiadaniem 2 buli , jesli już ktoś ma dokupywać 2 bula to dopiero wtedy, kiedy ten 1 będzie w pełni ukształtowany psyczicznie, czyli nie wcześniej jak po 2-3 latach. Takie jest moje osobiste zdanie.

: pt sie 18, 06 10:26 am
autor: _JaMaR_
A juz myslałem, ze przesadziłem ;)

Bule to nie misie pluszowe które jak sa niegrzeczne mozna posadzić każdego w innym końcu kanapy i beda grzecznie i posłusznie siedziały.

Złosnica dobrze to opisała "tak od kuchni strony" i to wszystko trzeba wkalkulowac niestety w posiadanie wiecej niz jednego bula.

: pt sie 18, 06 10:33 am
autor: Żmija
Duzo prawdy w tym, co pisze Żlośnica.

- obowiązek nie jest podwójny, ale potrójny.

-nie ma co liczyc, że pieski sie soba zajmą- moj pies to moj pies a nie mojego drugiego psa.

- im wieksza powierzchnia zycia, tym mniejsze prawdopodobieństwo konfliktów. U mnie chowały się dwa szczeniaki razem, ale po zmianie mieszkania na większe oba psy na pewno są bardzo zrelaksowane, bardziej niż w klitce.

- samiec czuje się w obowiązku bronić suki przed innymi psami i to nie jest śmieszne. Mój półroczny pies wydoroślał natychmiast po przywiezieniu suki. jak dopada do nas dziamot, wypuszczam sukę, bo ona nie walnie zębami, i robi za bufor dla samca

- jazda pociągami uciążliwa- kupuję tylko I klasę i Intercity bo inaczej po prosty na psy nie ma miejsca

A poza tym u mnie jest sielanka - żarcie razem, spanie razem, próby przepędzenia sukie trwały tylko 3 dni, ale przez ten kres spałam na podłodze, między psami, ręce na obrożach. Nigdy sie nie pogryzły.

Tylko, że ja nie mam dzieci i pracy poza domem i mogłam sobie pozwolić tak wymęczyć burki, żeby nawet nie miały siły na jeden wark.

Zawsze może być jednak inaczej. Układ pies-pies jest zawsze jedyny i niepowtarzalny.

: pt sie 18, 06 10:41 am
autor: JonSnow
Z własnego doświadczenia powiem, przeczytajcie dokładnie post Złośnicy. Tam wszystko jest dokładnie napisane. Co i dlaczego.

2 bulle do bloku - nigdy :!:

2 bulle do domu z ogródkiem - ok, ale jak się w pełni zdaje sprawę z możliwych konsekwencji, podwójnych obowiązków, próby utrzymania 2 wkurzonych bulli na smyczy, treningu, żywienia, etc, etc - jeśli nie masz hodowli, to po co Ci tyle dodatkowych obowiązków.

W moim przypadku (choć tak daleko posunięta nienawiść wystepuje rzadko), to mam duuuużo obowiązków i tylko trochę przyjemności. I gdybym znalazł odpowiedzialnego nowego właściciela dla jednej swoje suczki, to bym ją oddał. Na jej szczęście takowego nie znalazłem, choć specjalnie już nie szukam.

Poza tym sprawa BSL: chodzenie w mieście na spacer z 1 bullem bywa nieprzyjemne, z 2 to już w ogóle należy wyćwiczyć sie w 'uprzejmościach'.

Jeśli ktoś chce drugiego bulla, niech poczeka aż pierwszy naprawdę dojrzeje - jak pisała Złośnica 2-3 lata. I nalezy póbować dobrac charkterologicznie dobranego partnera, czyli nie kupować do spokojnego samca, zwariowanej i nadpobudliwej suki i odwrotnie. Testy szczeniąt mogą tu być przydatne.

: pn sie 21, 06 9:34 am
autor: Gothika
przeczytałam z wielkim zainteresowaniem Wasze posty

mieszkam w blokach, więc tu pierwszy minus, ale i mam tez dom letniskowy pod miastem i praktycznie kiedy jest ciepło, przenoszę się tam, do miasta dojezdzam samochodem.

....ale, kiedy rzeczywiście oba psy by się nie polubiły to byłby straszny dylemat, przeszły mnie ciarki, gdy pomyslałam sobie teraz i wyobraziłam dwa walczace ze soba na środku pokoju bule i siebie próbująca je rozdzielic :shock: tego naprawdę obawiam się najbardziej :(((

Cerber ma teraz 4 miesiące, jak do tej pory nie przejawia zadnej agresji i chęci dominacji ale to jeszcze "dzieciak". Zauwazłam tez, ze jest bardzo związany ze mną emocjonalnie, chodzi za mna nawet do kuchni czy łazienki, jest w stanie wtedy nawet zbudzić się ze snu, idzie za mna i tam kładzie się na podłodze. I tu się też obawiam, ze w przyszłosci mógłby być zazdrosny :( Bardzo tez kocha innych domowników, ale tylko za mną wszedzie chodzi "krok w krok"

( Max w domu zachowywał się podobnie, ale mimo ze był łagodny w stosunku do domowników oraz kochał dzieci, w koncu mój syn razem z nim się wychował, ale po ukończeniu przez Maxa 2 lat, Max zaczał przejawiac agresje w stosunku do innych psów oraz kotów, tak naprawdę "zaczeło się" od bezpańskiego kota, który wszedł na ogrodzony teren naszej działki.... to były sekundy, nie zdazyłam nic zrobic, na moją komende Max go puścił, ale było już po wszystkim, nie wiem jak on to zrobił, bo nie było ani jednej kropli krwi a moment jak Max go złapał trwał sekunde :cry: )

Nie miałam nigdy suki rasy bull, moje wszystkie bulki to samce, jedyne co słyszałam, to ze suka jest łatwiejsza w prowadzeniu, łagodniejsza itp.

ale jako ciekawostkę napisze, ze gdy kupowałam Cerberka zauwazyłam wsród jego rodzenstwa dominującego szczeniaka i to własnie sukę, która "ustawiała" pozostałe maluchy i napewno komus kto ją kupił nie bedzie łatwo :twisted: ( kiedy mój syn bawił sie ze szczeniakami w ogrodzie ta suczka odganiała pozostałe szczeniaki, zeby ją tylko trzymac na kolanach i głaskac, sprawiała wrazenie zazdrosnej, a reszta szczyli jakby się jej bała )

Narazie na drugiego bula, nie jestem na 100% zdecydowana, sa własnie te obawy i watpliwości.

Pisaliście, ze jednak najlepiej "dobrac" drugiego psa, gdy pierwszy osiągnie dojrzałośc, byłabym tez ciekawa w takim razie czy drugi pies powinien być sczeniakiem, jesli tak, to w jakim najlepiej wieku ?

pozdro

: pn sie 21, 06 19:42 pm
autor: Kasia
Przyznaję - nie miałam 2 buli. Ale teriery walijskie też ostre. I okres dojrzewania psa był trudny - zdominował własną matkę po prostu walkcząc z nią. Ale nigdy nie doszło do poważnego pogryzienia. A potrafił zabić kota schowanego za żywopłotem w sekundę. Po prostu przeskakiwał sobie przez krzaki ( idąc na smyczy) i wracał od razu jednym skokiem. Za którymś przeskokiem po sprawdzeniu okazało sie, że za krzakami leży matwy kot.

Później było łatwiej - do dorosłego psa trafiła suka szczenię i jak dorosła to ona dominowała. taki charakter. Z jedzeniem razem też nie miałam problemu - zjadały jednocześnie w wielkim pośpiechu, przyznaję.

Moja suka adoptowala nawet małego kota! Dlatego myślę, że instynkt macierzyński można wykorzystać biorąc szczeniaka do dorosłej suki.

Natomiast nie wyobrażam sobie tego wszystkiego w bloku!

I nie traktuję tego jako próby dyskusji na rację ze Złośnicą - po prostu mam inne doświadczenai.

:) :)

: czw wrz 07, 06 0:08 am
autor: MiMi
ja mam dwa bulteriery, a dokladnie bulterierki w mieszkaniu 45m kw i dlugowlosego, raczej filigranowego przy bulach, szczekliwego kundla 8)

różnica wiekowa między sukami- 8 mcy a więc bardzo ryzykownie.

jedna z bulek jest "na doczepke", decyzja o zatrzymaniu jej zapadla w ostatniej chwili, mial to byc pies tylko "dochodzący" do nas a na stale mieszkajacy u kogos innego. gdybym przeczytala powyzsze posty, byc moze nie zdecydowalabym sie zatrzymać jej.

na szczescie nie narzekam na awantury w domu, ale mimo to uwazam, ze jestem szczęściarą, i będę odradzała podobny układ aby miec czyste sumienie, gdyż wiem, jak to funkcjonuje u innych moich znajomych i ze w sumie my ktorzy nie narzekamy na ciagle awantury, jestesmy nieliczni. wielu ludzi nasluchalo sie ze buliki sa takie super calusne do innych zwierzat ze nie bedzie problemu.. a tu trzeba wychodzic z zalozenia ze problem prawdopodobnie bedzie, jesli mu nie zapobiegniemy. a czasem podobno nawet sie nie da, bo zdarzaja sie osobniki strasznie terytorialne i tyle. mam pierwsza pare bulterierow w mieszkaniu, (jest to zupelnie inny uklad niz w domu z ogrodem i wg mnie nie mozna tego porownywac.) wiec nie moge moich wnioskow uznawac jako pewna regule, jednak porownujac z sytuacja wielu moich znajomych wiem, ze tylko praca i zapobiegawczosc. oczywiscie zdarzaja sie bezproblemowe pary bulterierow, ale lepiej od razu wychodzic z zalozenia ze sie na taka nie trafi aby sie potem nie rozczarowac :D

oczywiście nie było na początku u mnie różowo. szczenię dostało porządne lanie z konsekwencją- dziura od kła pod okiem. byłam przerażona!!! biała nie chciała zaakceptować młodej przez pierwszy tydzień. dostawałam mnostwo rad od wielu ludzi, wyciagnęłam z tego średnią. wzięłam wiele z Johna Snow - ćwiczyłam tolerancję przy jedzeniu i przy głaskaniu, wzięłam też trochę od Fair - " będzie się stawiać- to przez łeb jej" ;) pierwszy tydzień suka chodziła w kagańcu profilaktycznie. dostawała opieprz w momencie kiedy chociazby krzywo spojrzała na młodą. doszliśmy do etapu od ataku z ranami, po trzęsawkę ze złości ale siedzenie bez ruchu i dźwięku (bardzo zabawne, widzialam jak dostaje szału ale sie powstrzymuje przed atakiem) bo zabawę, tolerowanie sie w malutkim mieszkaniu, bezproblemowe jedzenie w kuchni surowego mięsa (oczywiście zawsze w mojej obecnosci i na dystansie ok 2 metrów)

miałam ułatwione zadanie, bo starsza wiedziała jakie mam wobec niej oczekiwania po nauce tolerancji kundelka, co było duzo trudniejsze!! roznica gabarytowa, siłowa, bardziej miękki charakter kundelka trochę ułatwiał i troche utrudniał. bulinki nawet jak się capną- nie konczy sie niczym groźnym z kundelkiem noglo byc inaczej. kundelka na szczęście nikt nie capnął do tego stopnia, że pokazała sie krew- ale zdaje sobie sprawę, że nie dlatego ze mam anioly w domu- nieprawda - jedynie dzięki mnie samej i bacznemu obserwowaniu reakcji białej. trzeba bardzo dobrze znac mimikę swojego bulka, jego ruchy, jego "gesty" aby przewidziec i zapobiec akcjom. obecnie udaje mi się w 95% panować nad psami w tej dziedzinie. spią razem na kanapie, jedzą razem, ciagną jeden patyk, pija jednoczesnie z jednej miski ale czasem zdarzają sie afery. moja w tym glowa aby im zapobiegac, a jak sie wydarzą - umiejetnie przerywac. u mnie wrzask dziala doskonale, przez przyslowiowy leb tez dostają ale teraz, kiedy to sa niepowazne akcje moge sobie pozwolic na pognanie ich miotłą czy magazynem "pani". wczesniej stosowalam inne metody o ktorych pisal John chociaz wielokrotnie nerw puscil i przylałam :oops:

mysle ze mam duze szczescie ze biala ostatecznie zaakceptowala małą, rownie dobrze mogla sie zaprzec i mialabym problem. coco od początku miala byc "do oddania" wiec nigdy sie nie nastawialam na coco jako mojego psa - oddanie jej po tygodniu pobytu u mnie nie byloby problemem. ale gdybym sie nastawiala na drugiego psa dla siebie- byloby mi ciezko sie rozstac z sunią. dlatego dobrze rozwazcie branie drugiego bulka do mieszkania, zwlaszcza dwoch suk. no i branie bulka do malego niebulka.

: czw wrz 07, 06 8:39 am
autor: Gothika
<QUOTE author="mimi"><s>
mimi pisze:</s>no i branie bulka do malego niebulka.
</QUOTE>
akurat w tej kwestii tez mam doświadczenie i musze przyznac ze był ogromny problem. Kiedy kupiłam Maxa ( miał wtedy ok 10 tyg ) mieszkałam jeszcze z rodzicami i rodzice mieli dorosłą sunię jamnika. Ona go nie lubiła to znaczy kiedy on zblizał sie to warczała na niego, nieraz go nawet capnęła.
Max gdy trochę dorósł ( koło 9 mies ) znienawidził ją, wydaje mi sie ze to wszystko pamiętał, raz sie zdarzyło, ze złapał ją za pyszczek bez ostrzezenia, bez zadnego warknięcia i pocharatał, były szwy :(
Nie wiem co by było, gdybym go wtedy "nie ściągneła", w trakcie tej Maxiowej akcji puściły mi nerwy i dostał mocno po łbie a potem złapałam go za kark i ściągnełam z tej jamniczki, masakra :(
Niedługi czas potem juz zamieszkałam samodzielnie no i ten problem z dwaoma psami rozwiązał sie

: czw wrz 07, 06 11:40 am
autor: JonSnow
mimi, Ty żyjesz :D :!: :D :D

już myślałem, że zniknęłaś na dobre z forów (różnych), ale chyba po prostu masz mnóóóóóstwo obowiązków. 3 psy w mieszkaniu to jest naprawdę wyzwanie. :idea:

: czw wrz 07, 06 12:05 pm
autor: niezwyciężona
Bardzo mnie dziwi to co piszecie choc to sie odnosi do buli wiec z malamutami ( choc to dziwne i niezrozumiale dla mnie) moze jest inaczej. u nas zawsze bylo pare psow,kupowane z innych miotow rowniez szczenieta zostawaly.( fakt byl tylko 1 pies) ale nigdy nie balismy sie o to ze jedno drugiemu moze zrobic krzywde.Nie wyobrazam sobie posiadania 2 psow i izolowania ich bo to ciezar dla wlasciciela glownie- wiecznie otwarte oczy i pilnowanie zamknietych drzwi. My tez planujemy zakup suni ale dopiero po przeprowadzce do domku i nie z przyczyn izolowania tylko demolowania mieszkania w czasie bulowych zabaw.bo powiem szczerze wiem jak bawi sie 1 pies wiec drgi do tego to juz komletna demolka podlog, kanap. A takto marsz na ogrod i problem z glowy.

dziwi mnie fakt jak pies moze nie akceptowac szczeniaka.Uwazam ze jesli jego psychika jest niezachwiana to nie ma mozliwoscizeby zrobil mu krzywde - moze nastraszyc , wprowadzic swoje zasady ale to tyle. Problem se zaczyna gdy szczeniak to piesek ktory z wiekiem zaczyna zagrazac i to faktycznie odradzam.ale sunia? nie widze problemu. Jesli tylko dobrze poprowadzimy relacje to widxe tylko w takim przypadku milosc do konca psiego zycia.

Gothiko jedno pytanie- czy planowana sunia rowniez bez rodowodu?