Strona 1 z 1
nie moga psa zabrać w gości :(
: pt lis 07, 08 15:26 pm
autor: nadine22
Hej, czy wasze psy też tak mają? Jak idę gdzieś z Zośką i zbliżamy się do jakiegoś domu albo podchodzimy pod blok to ona już merda ogonem jakby dostała wielką kość, a jak wchodzimy do czyjegoś mieszkania to od razu głupawka - bieganie jak torpeda po wszystkich pomieszczeniach, przewracanie wszystkiego i wszystkich - totalne szaleństwo. Ona jest tak podekscytowana że nie da rady jej wyciszyć, skacze po wszystkim i wszystkich i ma ten wzrok szaleńca

a u mojej mamy to ją tak roznosi że aż zaczyna kręcić się za ogonem - widzę że nie wie co ma z sobą zrobić z tego szczęścia, fajerwerki lecą jej uszami ogon lata jak śmigło helikoptera

: pt lis 07, 08 17:09 pm
autor: Rysia
Skąd ja to znam

Ale jednak z wiekiem jest coraz lepiej i im częściej kogoś widzi to potem coraz mniej się ekscytuje i woli kogoś mniej znanego
Jak przyjedzie moja mama w odwiedziny to Pigor mało się nie zesra jak ona wejdzie do domu. Ale jak przyjedzie z tatą i on wejdzie zaraz po mamie to mamę Pigor już całkiem olewa i chodzi jak przyklejony za tatą. Jakby przyjechał ktoś kogo by widział pierwszy raz w życiu to tatę też by już zdradził. O mnie i mężu to nie ma co mówić. Nie istniejemy wtedy

: pt lis 07, 08 22:15 pm
autor: Cyga
U nas była taka sytuacja z ulubionymi gośćmi przychodzącymi do domu. Jak była mała to każdemu podobało się, że szczeniaczek się tak cieszy i jeszcze ją sami nakręcaliśmy, no ale rozpędzone 25 kg już mało kogo bawiło. Sucz dosłownie latała po ścianach ze szczęścia, a szalone kółko kończyła w hamowaniem w kroku;) Nie muszę chyba dodawać, że obaj ulubieni panowie pomimo dużej sympatii do suki po kilku kółkach mieli dość... Ponieważ nasz model ma tendencję do popadania w ekscytację nic nie dawało przeczekanie ataku radości, młoda wkręcała się sama coraz bardziej i w efekcie po pół godziny było jeszcze gorzej. Trzeba byłą ją uczyć opanowania, po jakimś miesiącu były widoczne efekty.
Zaczęłabym od zmęczenia suki przed wizytą czyli spacerek, najlepiej z ćwiczeniami, żeby łebek też popracował. Jeśli jest taka opcja to pierwsze wizyty w domach, które ją trochę mniej nakręcają. Przede wszystkim nie ma biegania luzem: obroża + smyczka i nie ma nakręcania psa czyli np śmiania się z szaleństw czy biegania za potworem po pokojach;). Jedna osoba może być w gościach, druga niestety zajmuje się psem. Jak szaleje, to przytrzymać za obrożę, dopóki nie odpuści. Można masować jeśli lubi i zna - to ją zrelaksuje. U nas w takich sytuacjach do suki się nie gada, można nawet niby ją ignorować, a ręce trzymają i masują. Jak się uspokoi to kilka komend wyciszających np. siad, patrz i smakołyki. Myślę, że można też na uspokojenie dać gryzaka, ale jak już trochę odpuści. Każde uspokojenie można nagradzać, ale spokojnie. Po kilku razach powinna po prostu z nudów leżeć.
: wt lis 11, 08 22:06 pm
autor: Peppa
Ja moja Peppe ignoruje za kazdym razem kiedy wchodze do pomieszczenia w ktorym sie znajduje
Ona dostaje swira wita sie wita po chwili odchodzi uspokaja sie-wtedy ja przywoluje i witam sie z nia prosze kazdego zeby tak robil
Nie wiem czy jest to odpowiedni sposob ale z poprzednim psem poskutkowalo (foxterrier gladkowlosy)-po jakims czasie przestala swirowac
Pozdrawiam
: ndz gru 28, 08 19:46 pm
autor: nadine22
: czw lut 19, 09 11:14 am
autor: zakobul
Witam , ja stosowałem nieco inną metodę : idąc w gości z psem uprzedzałem żeby ignorować psa przez kilka minut a witać i głaskać go dopiero po uspokojeniu , wyciszeniu Zaka , no niestety jak ktoś nie chciał posłuchać mojej rady to dostawał niekiedy"lekcję pokory" . Wiadomo co potrafi 40-sto kilowy podekscytowany bulek .Następnym razem juz było OK.

: czw lut 19, 09 12:02 pm
autor: nadine22
<QUOTE author="zakobul"><s>
zakobul pisze:</s>Witam , ja stosowałem nieco inną metodę : idąc w gości z psem uprzedzałem żeby ignorować psa przez kilka minut a witać i głaskać go dopiero po uspokojeniu , wyciszeniu Zaka , no niestety jak ktoś nie chciał posłuchać mojej rady to dostawał niekiedy"lekcję pokory" . Wiadomo co potrafi 40-sto kilowy podekscytowany bulek .Następnym razem juz było OK.
</QUOTE>
u nas to nie działa, nawet jakby ją zostawić samą w pokoju to jest tak podjarana że się nakręca jak kula sniegowa

ale system trzymania na smychy do póki się nie uspokoi jest ok. Siedzę sobie a pies przy mnie chcąć niechcąc też siedzi. Oczywiście ignorowanie przez wszsytkich też musi być coby "nakrętka" była w stanie wysiedzieć