Jest na forum kilka osób, które mają koty i psy, moze mi ktoś podrzuci jakąś dobrą radę
Jak przygotować bulinkę na przyjście kotka :)
-
elefterija
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 131
- Rejestracja: ndz lip 27, 08 10:52 am
- Lokalizacja: Jaworzno
Jak przygotować bulinkę na przyjście kotka :)
Zawsze bardzo chciałam mieć kota, ale Garda nienawidziła tych stworzeń i musiałam się do niej dostosować. Teraz jak Garduni już nie ma, postanowilismy adoptować jakegoś kotka ze schroniska, Leeloo narazie nie ma z kotami żadnych doświadczeń i nie wiem jak może na kota zareagować. Jak ją przygotować (niestety nie mam znajomych, którzy mają koty, lubiące psy). Młoda jest bardzo otwarta, nie ma w niej cienia agresji do żywych stworzeń i kotka też wezmę raczej takiego młodego, który nie ma urazu do psów i mi młodej nie zaatakuje od progu. Ale mimo wszystko nie wiem czego mogę się spodziewać, czy ona sobie na niego nie zapoluje, jak na piszczącą zabawkę? Bule kompletnie nie mają wyczucia, a nie chciałabym co dwa dni jeździć po nowego koteczka
Jest na forum kilka osób, które mają koty i psy, moze mi ktoś podrzuci jakąś dobrą radę
Jest na forum kilka osób, które mają koty i psy, moze mi ktoś podrzuci jakąś dobrą radę
Hejki,nie mam doświadczenia z bullami i kotami,ale...miałam kiedyś wyżła,czyli polowczyka i przytachałam do domu kotkę,na początku kotka burmuszyła się na niego okrutnie,ale z czasem pokochała polowczyka,który wcześniej odchował małe króliczęta.Bawiły się,spały razem itp...Pańcia wtedy przyprowadziła do domku jeszcze 8tygodniowego mieszańca boksera z amstafem i tu sprawa skomplikowała się,gdyż gówniarz kotki nie akceptował,ganiał ją zawsze gdy nie widziałam,na moich oczach poprostu ja ignorował.Przechodzili koło siebie jakby jedno drugiego nie zauważało
ale krzywdy nigdy sobie nie wyrządzili,młody czuł respekt przed jej pazurkami.Natomiast moja bulinka,Luna na kota sąsiadów,który przesiaduje często pod drzwiami praktycznie nie reaguje,chętnie podeszłaby do niego poniuchać,ale ja jakoś nie mam odwagi na taką konfrontację,mimo,że kot nawet na jej widok się nie jeży.To tyle z moich doświadczeń,mam nadzieję,że uda się Tobie powiększyć rodzinkę o kociaka
pozdrawiam
-
Mortiis
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 284
- Rejestracja: wt cze 17, 08 20:07 pm
- Lokalizacja: Wieszowa/śląsk
Nasza Befi jest otoczona praktycznie kotami tzn dwa młode i dwie dorosłe kotki, i z każdym z osobna ma poukładane stosunki np. dorosłe ją poprostu ignorują jak Befi leci te podnoszą ogon i się łaszą do niej a Befol po szybkim wąchaniu idzie dalej szukać kotka z którym może popganiać i tutaj najczęsciej młody dotrzymują towarzystwa, same prowokują i w nogi, najalpei j będzie jeśli na siłe nie bedziesz chciała żeby się zaprzyjaźnili, po malu ustalą między sobą to i owo i powinno byc gites
Oczywiście pierwsze spotkania powinny być pod Twoim nadzorem
Oczywiście pierwsze spotkania powinny być pod Twoim nadzorem
Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie :P
-
elefterija
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 131
- Rejestracja: ndz lip 27, 08 10:52 am
- Lokalizacja: Jaworzno
-
emara
- Pomocny wiedzą: 4

- Posty: 736
- Rejestracja: śr lip 05, 06 20:43 pm
- Lokalizacja: Czerwone Zagłębie
Ja mam dwa koty i bulkę. Młoda bardzo szybko z kotami się zaprzyjaźniła, a koty niemal od razu ją zaakceptowały, gdyż wcześniej też mieszkały z buliną. Tak jedna, jak i druga bulka pozytywnie reagowały na koty, chociaż wiadomo, jak to z bulem, jest raczej mało delikatny i w swej radości może wystraszyć kicie. U mnie koty były pierwsze, ale nie wiem, czy ma to jakieś znaczenie. Pierwsza suka miała 6miesięcy gdy ją przywiozłam do domu, ustalanie relacji zajęło nam około miesiąca, Smili wprowadziła się do mnie gdy miała 2mies. i też mniej więcej tyle czasu nam zajęło, by ułożyć pozytywne relacje. Gdy wychodziłam do pracy koty miały do dyspozycji jeden pokój, suka drugi. Gdy wracałam cała trójca biegała po całym mieszkaniu, a ja tylko nadzorowałam, by bulka nie dokuczała zbytnio kotom. Za każde zbyt uporczywe ganianie, czy tulenie kotusiów trafiała do klatki na krótkie TO. Szybko skumała o co kaman. Na dzień dzisiejszy wszystkie zostają razem w jednym pomieszczeniu, gdy idę do pracy i nikomu się krzywda nie dzieje
. Razem śpią, razem jedzą, nawet razem czasami biegają za "myszką na sznurku" 
-
Maja G.
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 193
- Rejestracja: śr wrz 17, 08 11:54 am
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Moim zdaniem zdecydowanie lepiej jest przyzwyczajac psa lagodnie do kota...
Na pewno nie pokazac bullowi kota uciekajacego, albo kota, ktory na widok psa, zaraz da noge....mam wrazenie, ze psy maja zakonotowane - jak cos ucieka trzeba gonic
pierwszy kontakt Milki z kotem - jakis siersciuch zabladzil na dzialce u moich rodzicow, Milka pogonila go, niestety udalo jej sie go dogonic, ale nie klapnela zbyt mocno i kot zaraz czmychnal - bez szkody dla obu zwierzakow
drugi kontakt Milki z kotami - koty sasiadow upatrzyly sobie moj parapet ( oczywiscie po zewnetrznej stronie )...za kazdym razem jak jakis kot wskoczyl na parapet i wycieral sie o futryne, wolalam Milke i pokazywalam jej koty, mowiac lagodnym glosem, ze to kotek i kotkow sie nie je... (moj chlopak nadal ma mnie za wariata)... nie wiem czy to pomoglo w rekcji na siersciuchy czy nie, ale jest olbrzymia roznica
trzeci kontakt Milki z kotem - nawiedzilam rodzinke i siedzialam u nich 2 dni..rodzinka w domu ma kota bardzo walecznego, szczerze mowiac zdecydowanie bardziej balam sie o Milke....zwierzaki obwachiwaly sie... kot prychal...Milka wiedziala, ze raczej prychanie nie wrozy nic dobrego... po raptem jednym dniu zwierzaki chodzily obok siebie nie zwracajac na siebie uwagi
ps. strasznie podobalo mi sie jak Milka zasnela na kanapie, a kot siedzial metr od niej na podlodze i ja obserwowal jak spi
Na pewno nie pokazac bullowi kota uciekajacego, albo kota, ktory na widok psa, zaraz da noge....mam wrazenie, ze psy maja zakonotowane - jak cos ucieka trzeba gonic
pierwszy kontakt Milki z kotem - jakis siersciuch zabladzil na dzialce u moich rodzicow, Milka pogonila go, niestety udalo jej sie go dogonic, ale nie klapnela zbyt mocno i kot zaraz czmychnal - bez szkody dla obu zwierzakow
drugi kontakt Milki z kotami - koty sasiadow upatrzyly sobie moj parapet ( oczywiscie po zewnetrznej stronie )...za kazdym razem jak jakis kot wskoczyl na parapet i wycieral sie o futryne, wolalam Milke i pokazywalam jej koty, mowiac lagodnym glosem, ze to kotek i kotkow sie nie je... (moj chlopak nadal ma mnie za wariata)... nie wiem czy to pomoglo w rekcji na siersciuchy czy nie, ale jest olbrzymia roznica
trzeci kontakt Milki z kotem - nawiedzilam rodzinke i siedzialam u nich 2 dni..rodzinka w domu ma kota bardzo walecznego, szczerze mowiac zdecydowanie bardziej balam sie o Milke....zwierzaki obwachiwaly sie... kot prychal...Milka wiedziala, ze raczej prychanie nie wrozy nic dobrego... po raptem jednym dniu zwierzaki chodzily obok siebie nie zwracajac na siebie uwagi
ps. strasznie podobalo mi sie jak Milka zasnela na kanapie, a kot siedzial metr od niej na podlodze i ja obserwowal jak spi
"Zwierzęta istnieją dla siebie samych. Nie stworzono ich dla ludzi, tak samo jak czarnych nie stworzono dla białych, a kobiet dla mężczyzn" - Alice Walker
a ja mam dwa psy i dwa koty i według mnie wszystko zależy od kota
moja bulica przyjaźnie podchodziła do starszej kotki
niestety moja kotka nie toleruje niczego poza sobą więc łoiła młoda i tak Lea tylko czeka żeby ja pogonić
z młoda koteczka Zmorką miała fajne stosunki zwłaszcza że kotka jest młodsza od Lei
ale....... jak dorosła przyjęła nawyki swojej matki
a młody ............ jak ktoś na niego pluje to trzeba go oszczekać
więc moje zwierza akurat się nie kochają nad czym ubolewam
ale i tak nie jest to utrapieniem gdyż kotki więcej mieszkają na podwórku a do domu przychodzą na posiłek i na spanko
moja bulica przyjaźnie podchodziła do starszej kotki
niestety moja kotka nie toleruje niczego poza sobą więc łoiła młoda i tak Lea tylko czeka żeby ja pogonić
z młoda koteczka Zmorką miała fajne stosunki zwłaszcza że kotka jest młodsza od Lei
ale....... jak dorosła przyjęła nawyki swojej matki
a młody ............ jak ktoś na niego pluje to trzeba go oszczekać
więc moje zwierza akurat się nie kochają nad czym ubolewam
ale i tak nie jest to utrapieniem gdyż kotki więcej mieszkają na podwórku a do domu przychodzą na posiłek i na spanko
U mnie były już 2 koty jak przybyła dorosła bulka. Nie ingerowałam zbytnio w kontakty, ale pod moim nadzorem. Ułożyło się na niezwracanie uwagi, czasami gonitwa za kotem, ale mam wrażenie, że za zgodą kota.
Ważną rzeczą jest natomiast, aby spotkanie z kotem odbyło się w domu! Z wieloletniej obserwacji zachowań psów w stosunku do kotów wiem na pewno, że inaczej traktowany jest kot domowy niż kot na zewnątrz. Domowy to swój i go nie ruszamy. Tak jak z ludźmi! Obcy to obcy.
Jak dołączył do nas pers to wszystko się z Teklą ułożyło, mimo że miał już 3 lata. Natomiast nasza rosjanka spokojnie traktowana przez bulkę byłą prześladowana przez persa, prawdopodobnie zazdrosnego, bo zjawiła się w domu po nim. Na szczęście córka "poszła na swoje" i wzięła Lenę ze sobą. Kotka jest szczęśliwą królową na włościach i pers także szczęsliwy.
Ważną rzeczą jest natomiast, aby spotkanie z kotem odbyło się w domu! Z wieloletniej obserwacji zachowań psów w stosunku do kotów wiem na pewno, że inaczej traktowany jest kot domowy niż kot na zewnątrz. Domowy to swój i go nie ruszamy. Tak jak z ludźmi! Obcy to obcy.
Jak dołączył do nas pers to wszystko się z Teklą ułożyło, mimo że miał już 3 lata. Natomiast nasza rosjanka spokojnie traktowana przez bulkę byłą prześladowana przez persa, prawdopodobnie zazdrosnego, bo zjawiła się w domu po nim. Na szczęście córka "poszła na swoje" i wzięła Lenę ze sobą. Kotka jest szczęśliwą królową na włościach i pers także szczęsliwy.
Tekla i ja
-
elefterija
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 131
- Rejestracja: ndz lip 27, 08 10:52 am
- Lokalizacja: Jaworzno
-
elefterija
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 131
- Rejestracja: ndz lip 27, 08 10:52 am
- Lokalizacja: Jaworzno
-
elefterija
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 131
- Rejestracja: ndz lip 27, 08 10:52 am
- Lokalizacja: Jaworzno
Kurcze, ale boje się o kotka. Leeloo wygląda jakby zupełnie nie potrafiła sie opanować, cała się do tego maleństwa trzęsie. A co jak kotek nie zdąży uciec i młoda mi go załatwi jednym kłapnięciem. Kotek jest znajda, na oko ma jakieś 5-6 tygodni, może jest jeszcze za mały żeby sobie umieć uciec.
Kasiu, ta Twoja suczka, jak do was dołączyła to koty były dla niej nowością, czy miała już z nimi jakieś doświadczenia?
Kasiu, ta Twoja suczka, jak do was dołączyła to koty były dla niej nowością, czy miała już z nimi jakieś doświadczenia?
-
emara
- Pomocny wiedzą: 4

- Posty: 736
- Rejestracja: śr lip 05, 06 20:43 pm
- Lokalizacja: Czerwone Zagłębie
Staraj się pokazywać kicię bulci, weź ją najwyżej na smycz, albo Ty ją przytrzymaj za obrożę, a ktoś niech weźmie kicię na kolana i powoli je z sobą oswajaj
Mała kicia powinna szybko przyzwyczaić się do widoku psa. Luzem ciężko puścić i jedno i drugie, bo kot instynktownie będzie uciekał, a bula instynktownie będzie goniła. Ja gdy pies mi się zbytnio nakręcał wsadzałam na chwilkę do klatki, następnie wypuszczałam i tak do oporu
Trzymam za Was kciuki. Za jakieś dwa tygodnie sytuacja powinna być już w miarę opanowana 
-
elefterija
- Pomocny wiedzą: 3

- Posty: 131
- Rejestracja: ndz lip 27, 08 10:52 am
- Lokalizacja: Jaworzno
Bez smyczy nawet bym nie próbowała, bo na razie wygląda to fatalnie, głównie ze strony Leeloo. Kotek nawet w obecności psa jest wyluzowany, bawi się, skacze po kanapach, nie zauważa psa dopóki ten nie znajdzie się w najbliższej okolicy, wtedy prycha. Leeloo pod drzwiami kotka piszczała całą noc, a będąc z kotkiem w jednym pokoju, nie spuszcza go z oka, drży na całym ciele i popiskuje. Nie wiem czy wszystkie psy reagują aż tak. Daje im te dwa tygodnie, jak się nic na lepsze nie zmieni, oddam kicie rodzicom mojego faceta, bardzo im się podoba, ale szkoda by mi było, bo jest słodka