Strona 1 z 1

Gryzienie

: wt paź 21, 08 21:38 pm
autor: Demonique
Nie chwal slonca przez zachodem powiadaja...

Dzis odkrylam pierwsze zniszczenia. Moja szczylowa pogryzla nozke od krzesla w kuchni i dobrala sie do rogu kanapy. Mieszkanie jest wynajmowane i niechetnie bede komukolwiek zwracac za "zuzycie" kanapy. Wysmarowalam noge krzesla musztarda :P ale ona zaczela ja zlizywac!!!

Macie jakie spomysly? Ja wiem ze jak jestem w pracy mala sie nudzi ale ma gryzaki i to takie najlepsze podobno to ki diabel ja kusi do mebli ;/

: wt paź 21, 08 22:16 pm
autor: Rysia
Nie sądziłam, że to kiedyś powiem, ale KLATKA - to jedno z chyba najprostszych rozwiązań. Tylko pozostaje kwestia wielkości pomieszczenia.

: wt paź 21, 08 22:17 pm
autor: HoRacy
Klatka

Hjuston mamy problem...

: śr paź 22, 08 13:19 pm
autor: Demonique
Problem polega na tym ze mam za male mieszkanie na klatke nie mowiac juz o tym ze ja pracuje po 8 h dziennie i nie wyobrazam sobie malej zamknietej w klatce przez tyle czasu. Znacie jakies specyfiki obrzydzajace gryzienie?

: śr paź 22, 08 13:53 pm
autor: maszkara
Hmmm, powiem Ci szczerze, że można kupić "takie specyfiki odstraszjące" w każdym sklepie zoologicznym, ale czy one są skuteczne :?: U nas po pierszym zastsowaniu takiego preparatu Bono nie tknał dywanu, ale tylko przez jeden dzień...hehehe, nastepnego dnia już nie miał problemu zeby się zabrać za jego skuteczne obgryzanie :)

Był taki okres, że zostawał sam i nieźle sobie radził, czasem tylko ucierpiało na tym nasze "drzewko" bądź wspomniany dywan. Ale po akcji na skórzaną sofę, mój małż stracił cierpliwość i pies zamieszkal w jednym pokoju :) Pokój jest prawie pusty, stoi tylko biurko, wiec niewiele do zniszczenia :) oczywiście woda, jedzonko jakieś, gryzaki no i zabawki (i to też nie wszystkie)...

Ale w Twoim przypadku kiedy masz małe mieszkanie to moze najlepszym rozwiązaniem bedzie klatka i osoba która bedzie przychodziła do szczeniaka podczas Twojego pobytu w pracy. U nas na początku do naszego malucha przychodziła moja mama (emerytka) wpadała do niego na godzinke czy dwie przez taki okres czasu az Bono nauczył sie w miare grzecznie zostawać samemu :)

: śr paź 22, 08 15:29 pm
autor: JonSnow
8h dla małego, bardzo energicznego szczeniaka w klatce to niezbyt dobry pomysł.

Klatka zamknięta -ok, ale na krótkie okresy - 2-3h dla wybieganego szczeniaczka. W końcu klatka to tylko narzędzie, używane do określonych celów. Należałoby zainwestować w opiekunkę do psów, w W-wie roi się od petsitterów, choć najlepiej zainwestować w znajomą (np. pracującą w domu, nielimitowany czas pracy), mającą doświadczenie z małymi bulami. A na czas, kiedy nie możemy być z psem w domu, nie mamy petsittera, a szczeniak będzie dłużej sam w domu (niż akceptowalny przez niego okres czasu przebywania w zamkniętej klatce), zostawić jej mnóstwo bezpiecznych zabawek (tak, aby się nie zadławiła przypadkiem), usunąć cenne sprzęty i zabezpieczyć rzeczy nieruchome przed małym szkodnikiem, ograniczając poruszanie do wybranego pokoju. Petsitter kosztuje (nawet znajomy), ale to w sumie najlepsze rozwiązanie. W końcu okres dorastania i niszczenia jest stosunkowo krótki i nie trwa (zazwyczaj :wink: ) wiecznie.

: śr paź 22, 08 17:48 pm
autor: nadine22
u nas przychodził do Zoski dziadek - czyli mój tata :))) o co do specyfików odtraszających my kupiliśmy dr. siedla taki spray i ODRADZAM!!!!! To na młoda dzialało strasznie dziwnie - tzn jak sie popsikało coś do czego sie dobierala to wpadała w szal i ze złości niszczyła 2 x bardziej niz bez tego :evil: :roll: na prawde najwieksze zniszczenia w domu mielismy po uzyciu tego sprayu ://// Też mi radzili wszyscy żeby psa do klatki zamykac ale jakoś nie moglam sie przemóc : :? chociaz mala do klatki przyzwyczajona i spi tam sobie smacznie.... Jedyna rada chyba jednak to PRZECZEKAĆ i odłozyc troche kasy na pokrycie ewentualnych strat :cry:

: śr paź 22, 08 21:12 pm
autor: Rysia
<QUOTE author="nadine22"><s>
nadine22 pisze:</s>Też mi radzili wszyscy żeby psa do klatki zamykac ale jakoś nie moglam sie przemóc : :?
</QUOTE>
Ja też. Nawet na początku byłam zła, że mąż ją kupił, bo nie dość że dużo miejsca zajmuje to jeszcze jak to tak psa do klatki. Ale teraz widzę, że psina bardzo na tym zyskała. To jest takie miejsce gdzie chodzi jak chce trochę spokoju, albo się obrazi na nas ;) Moja Pigi u rodziców ma szafę. Zwykłą na ciuchy, tylko że odkąd ona tam mieszka to nic w niej nie wisi. Na początku przekonywałam, żeby Piguś do niej wszed. Jak już wszedł to się nie ruszał, jakby miało go coś oparzyć. Teraz jest tak, że jak niechcący się drzwiczki zamkną, to on stoi biedny jak osiołek albo drapie łapeczką, żeby go wpuścić. Często nawet przy rozłożonym naszym łóżku on wybiera klatkę. Tak więc nie jest to widać takie złe dla psiny.

: śr paź 22, 08 22:49 pm
autor: nadine22
Rysia ja się z Tobą zgadzam bo Zosia ma tak samo, tylko co innego jak klatka stoi otwarta i pies sobie do niej wchodzi i wychodzi kiedy chce a co innego zamykać na 8 godzin w klatce nie dając możliwości wyjścia z niej. Do tego nie mogłam się przemóc. A klatka sama w sobie jest ok - dodatkowo polecam do samochodu - nasza Zosia wsiada do niej w aucie i prawie natychmiast zasypia - takim sposobem spokojnie dojechaliśmy nad morze 8 godzin w tym roku :)

: śr paź 22, 08 22:50 pm
autor: izabela
Czytam i zaraz przypomina mi się jak raz zostawiłam Tosia chyba na 20 minut,wróciłam i.........

w mojej kanapie była wielka dziura.

Kupiłam klatkę i teraz Tosiu ma dom w domu. To jest jego królestwo.

Niestety szczeniaki robią szkody,ja osobiście pogodziłam się z tym. Wydaje mi się,że bullki robią czasami takie szkody nie tylko ze względu na swój wiek. To bardzo mądre psy,czasami robią to chyba w odwecie,tzn. Ty mnie zostawiłaś to teraz masz,sam w domu siedzieć nie będę,tak sobie pewnie myślą.

: śr paź 22, 08 23:10 pm
autor: Rysia
Nadine ja Cię dobrze rozumiem. Klatkę mamy od pewnego czasu dopiero a mój pies ma już rok. Te pierwsze najgorsze miesiące co do gryzienia, kupkania, sikania itd na szczęście mieliśmy jeszcze w wynajmowanym mieszkaniu. Wprawdzie było nie nasze, ale było samo w sobie w tak tragicznym stanie, że nawet gdyby pies miał co zniszczyć to by nie było różnicy ;) Tak na poważnie to aby nie zjadł czegoś przypadkiem tzn. mebli zostawialiśmy go w przedpokoju. Efekt był taki, że zjadł trochę wykładziny i powiększył kąt między ścianami. Jeszcze też odciął nam kablówkę :) Niemniej jednak udało się. Przyzwyczaił się do sytuacji siedzenia samemu w domu. Teraz to już zachowuje się jak duży pies. Jak widzi, że wychodzimy to idzie do siebie. Nie wiem jak on to poznaje, ale jak czuje że i tak nie pójdzie z nami to po prostu kładzie się i idzie lulu. Klatka dla szczyla to duży stres a taki mały wiercipięta dodatkowo cierpi. Może udałoby się wygospodarować jeden pokój, albo właśnie przedpokój, pousuwać niebezpieczne dla niego i cenne dla Was rzeczy. Nie wiem jak to jest u innych, ale ja z własnego doświadczenia moge powiedzieć że to minie :thumright:

: czw paź 23, 08 9:56 am
autor: Beata
klatke ma mody ale w niej tylko żre

jak Leja była mała to staralismy się zostawiać ją w pomieszczeniach gdzie mogła by dokonać jak najmniej zniszczeń...........zostawialismy jej zabawki, konga napchanego itp.

Raczej mało zniszczyła bo lubowała się w kabelkach komputerowych a te po pierwszym przegryzieniu zostawały na czas naszej nieobecności odczepiane i chowane na szafę

a młody ma Luskę i.......(odpukać) naśladuje ją czyli

jak nas nie ma to one śpią

: czw paź 23, 08 10:23 am
autor: Rysia
<QUOTE author="Beata"><s>
Beata pisze:</s>
Raczej mało zniszczyła bo lubowała się w kabelkach komputerowych
</QUOTE> To by wiele wyjaśniało czemu u nas było mało zniszczeń :wink: Piguś to był nasz mały elektronik. Najlepiej lubił kabel od kablówki. U moich rodziców udało mu się nawet przegryźć kabel od włączonego telewizora :roll: A i nie raz mąż się na mnie darł, że znowu zepsułam komputer a po zbadaniu okazywało się że jakiś kabelek był wyjęty z wtyczki :) Echh... wspomnienia.

Re: Hjuston mamy problem...

: czw paź 23, 08 11:40 am
autor: Bullwitmo
<QUOTE author="Demonique"><s>
Demonique pisze:</s>Znacie jakies specyfiki obrzydzajace gryzienie?
</QUOTE>
Kasiu, my stosowaliśmy, całą gamę różnych mikstur, łącznie ze szczególnie polecanymi w psich sklepach i w końcu trafiliśmy na podaną nam przez kogoś mieszankę.
Zmieszaj <B><s></s>maść kamforową z olejkiem wanilinowym </B>.
W konsystencji wychodzi mazidło, którym smarujesz elementy podatne na gryzienie ( i ulubione przez Korbę, oczywiście :D ).
Pierwszy raz zastosowaliśmy to ponad 5 lat temu u naszego pierwszego psa, który był w wieku szczenięcym i gryzł dosłownie wszystko, od murów poczynając , na meblach kończąc. Efekt był natychmiastowy. Połączenie tych dwóch składników, daje w efekcie coś tak wstrętnego w smaku, że zwierzaki odpuszczają.
W ciagu pięciu lat zadziałało bezbłędnie na 4 nasze psy (w tym na Trojkę - mamuśkę i na Boya - braciszka Korby), więc sądzę, że będzie skuteczne.

da sie ;]

: czw paź 23, 08 20:59 pm
autor: Demonique
Ha! Da sie :) Jutro kupuje masc i olejek i jade z meblami! Dzieki Witku, wiedzialam ze sa sprawdzone domowe sposoby na obrzydzenie obgryzania akurat mebli a nie kosci czy gryzakow :)