Strona 1 z 1

Mały natręt

: czw wrz 25, 08 12:18 pm
autor: elefterija
I znowu problemik z Leeloo, na razie problemik, ale może się zrobić problem :?

Leeloo jest strasznym natrętem, jeżeli chce się bawić, to nie przyjmuje odmowy, myślałam, że fakt wychowywania się ze starszą suką będzie w tym wypadku pomocny, okazało sie dokładnie odwrotnie. Garda nie robi młodej krzywdy, warczy jak jest bardzo denerwujaca (wchodzi Gardzie na głowe, podgryza ją, kopuluje) ale na warczeniu się kończy, bardzo rzadko używa zebów, prędzej po półgodzinnych namowach robi łaskę i zaczyna się z nią bawić...

No i tu pojawia się problemik, Leeloo kompletnie nie przejmuje się warczeniem innych psów, każdego zachęca do zabawy w swój "superkurdedelikatny", bulowy sposób, a na warczenie reaguje jeszcze większym rozochoceniem, im duży pies bardziej warczy i traci cierpliwość, tym młoda lepiej sie bawi i nakręca, a moją interwencję przyjmuje ze strasznym fochem i obrazą majestatu ( no bo przecież oni się tu z kolegą tak ślicznie bawią, a ja się wtrącam) Teraz jeszcze większość psów traktuje ją jak szczyla i nie robi jej krzywdy, ale niedługo ktoś nie wytrzyma i potraktuje ją odpowiednio. Raz już taka sytuacja miała miejsce, niestety młoda nie miała okazji wyciagnąć z niej odpowiednich wniosków, bo stanęła do walki i rozłożyła dorosłą bokserkę na ziemi, postała nad nią chwilkę, powarczała, po czym znowu jak gdyby nigdy nic zaproponowała wspólną zabawę..

Do tego wszystkiego dochodzi problem, poczucia bezpieczeństwa w stadzie, jak na młodą jakiś pies warczy, to Garda ostrzega tego psa ( a jak ona ostrzega inne psy, nie Leeloo, to do ataku jest juz prosta droga)

Co zrobić żeby młoda nie była takim kozakiem ;) Ona jest bardzo pozytywnie do psów nastawiona, ale nie przestrzega granic i przez to często spotkania w większym gronie psiarzy kończą się tak że młoda obrażona siedzi na smyczy, bo jak ją puszczę to wprowadza taki zamęt, że nikt się dobrze nie bawi, tylko ona. :?: :?: :?:

: czw wrz 25, 08 12:55 pm
autor: JonSnow
Teraz jest trochę z późno na mało kłopotliwą interwencję. Dobry czas był wtedy, kiedy sucz była mniejsza (psie przedszkole).

Masz 2-3 wyjścia:

1. Znaleźć jej takich towarzyszy zabaw, którzy będą równie energiczni jak ona i mało delikatni i sobie z nią poradzą.

2. Konsekwentnie stosować' zewnętrzny' TimeOut - w sytuacjach, w kórych suka przesadza (nie daje psu spokoju mimo wyraźnych sygnałów), zabierasz ją (dluga linka się przyda) i na 1-2 min karasz brakiem zabawy, potem próbujesz jeszcze raz i tak do skutku. Do było to narzędzie, kórego należało uzywac, kiedy sucz była mała. Teraz nie jest już tak prosto.

3. Więcej bawić się z nią samodzielnie (ty i pies), a na spacery socjalizacyjne chodzić, kiedy sucz będzie zmęczona.

Problemem jest to, że masz 2 psy, a opcja nr 2 wymaga pełnego skupienia na szalejącej młódce, czyli albo spacery z druga osobą, albo samodzielny spacery dla młodej. Możesz mieszasz wszystkie 3 opcje w zależności od czasu, zaangażowania, etc.

Nie polecam zostawienia problemu samemu sobie ze względu na proces generalizacji i to, że jest to jednak bull. Możliwy jest nastepujacy proces: teraz sucz sie nie przejmuje warkami, potem (2, 3 rok życia) takie warczące lub stawiające się psy wejdą hurtem na indeks nieprzyjaciół (w związku z jakimś innym, pozornie niezwiązanym z tymi zachowaniami złym zdarzeniem), generalizacja ruszy pełną para i ....

: czw wrz 25, 08 15:53 pm
autor: Rysia
U mnie jest bardzo podobnie, tzn. jak tylko widzi jakiegoś psa to już się cieszy, że idzie kumpel do zabawy. Zwykle wygląda to tak, że się kładzie na ziemi, ewentualnie podczołgowuje i czeka co zrobi tamten. Jeżeli nie wykazuje inny pies zainteresowania, to mój siada i z pytającą miną patrzy to na psa to na mnie. Jeśli pies podejdzie i po chwili wąchania mój wywnioskuje, że nic mu nie zrobi to "huzia na Józia" ;) I w tym momencie psy się od niego dowracają. W tym wszystkim jest dobre to, że nigdy nie robi tego z agresją. Jeśli zdarzy się pies, który na niego warczy to mimo, że łatwo nie rezygnuje z zabawy, jednak ulega i np. kładzie się na plecy. Ostatnio muszę przyznać, że byłam z niego bardzo dumna 8) Był inny pies w podobnym wieku i suńka. Mój ciągnął do zabawy i tamta suczka też, natomiast tamten szczeniak tylko po niej kopulował i warczał poważnie na mojego (widać było że jak puszczę mojego swobodnie do nich to ten pies go pogryzie). Pigor okazał się mało wojowniczy i odszedł. W zasadzie to już nie pierwsza taka sytuacja, że jakiś pies warczy na mojego z tym że mój nigdy się nie stawia. Czy może mu się kiedyś odmienić? Bo sądząc po jego zachowaniu to nie ma jakichś ambicji by pokazać drugiemu psu kto rządzi. Podobny jest z tym do mojej bulliny, która też zawsze unikała spięć i jak inne psy ją zaczepiały przechodziła jakby ich nie widziała.
Do tego wszystkiego dochodzi problem, poczucia bezpieczeństwa w stadzie, jak na młodą jakiś pies warczy, to Garda ostrzega tego psa ( a jak ona ostrzega inne psy, nie Leeloo, to do ataku jest juz prosta droga)


Jak mieszkałam z rodzicami w domu były trzy sunie. I też było tak, że jak jedna zaczepiła psa (najmniejsza i najbardziej niegrzeczna) to reszta leciała z pomocą (mimo, że normalnie psów nie zaczepiały i były słuchane). Tak więc myślę, że tu działa instynkt stada i chyba nie da się wykluczyć takich sytuacji. Trzeba mieć oczy dookoła głowy i przewidywać chęci stawiania się do psów a wtedy na smyczkę i przeczekać.

: czw wrz 25, 08 18:27 pm
autor: Maja G.
kurcze...moja tez jest niezlym natretem, ale czasem jakas mysl urodzi jej sie w bulkowatej glowce i odzczepia sie....

najwieksze jaja sa jak jade z Milka do rodzicow, a u nich jest juz 10 - letnia amstaffka i 2 - letni sznaucer olbrzym. Oczywiscie Milka molestuje starsza psice. Masza niekoniecznie ma ochote bawic sie z Milka i czasem wydaje takie dzwieki, ze niejednemu wlosy sie jeza. Na szczescie na dzwiekach sie konczy, ja rykne pare razy na Milke i bull przerzuca sie na mlodszego towarzysza.

Widze jednak, ze z wiekiem zdecydowanie jej upierdliwosc zmniejszyla sie, choc w porownaniu z przecietnym psem i tak jest ponadprzecietna :wink:

: sob wrz 27, 08 18:35 pm
autor: Ulti
No mój też miał tak swojego czasu, że był taki delikatny do każdego psa a warczenie wręcz go nakręcało.

Najgorsza była przyczajka potem pędem z bani w pieska :) Myślałam, że im starszy tym gorzej i się już z żadnym psem nie pobawi.

Jednak taka starsza sunia nauczyła go ale bez żadnych groźnych sytuacji. W końcu mu mózg zadziałał i skumał, że nie zawsze tak można :)

Poza tym nadal jest jedno ogromne ADHD

: ndz wrz 28, 08 12:38 pm
autor: elefterija
Dzięki :)

JonSnow, takich towarzyszy, którzy są równie energiczni jak Leeloo mamy kilku, no i w zabawach z nimi problemu nie ma. TimeOut stosowałam w każdej takiej sytuacji, no i to pomaga oczywiście... niestety tylko w konkretnej sytuacji, bo przy kolejnej okazji mała robi dokładnie to samo. Właściwie nigdy nie wpadłam na pomysł, żeby brać ja na spacery już zmęczoną, bo na ręke mi było żeby wyładowywała swój nadmiar energii w zabawach z psami. I ten sposób się od kilku dni sprawdza, zabieram młodą do kumpli jak już pada na pysk :) i jest o wiele grzeczniejsza...

: wt mar 23, 10 23:03 pm
autor: gośka
nie mogę znaleść odpowiedniego tematu.... a jak uspokoić piecha z mega buławką? wazonik mi dzisiaj stłukł,a ława zaczyna dostawać piątej nogi!!! :?

: śr mar 24, 10 10:52 am
autor: JonSnow
Wybiegać, zmęczyć fizycznie: aport, bieganie za rowerem, frisbee, bieganie z psem, agility, etc - możliwości jest mnóstwo. Na koniec zawsze wyciszenie.

I robić to regularnie - ilość 'głupawek' spada drastycznie w przypadku takiej 'terapii'.