Strona 1 z 1
patyczek
: sob lip 05, 08 19:59 pm
autor: Rysia
Dzisiaj Pigorek zrobił sobie małe kuku w buzię. Nie po raz pierwszy, ale po raz pierwszy musieliśmy korzystać w tym przypadku z pomocy weta. (W ciągu 10 miesięcznego życia osiem razy był u weta

) Chodzi o to, że mały patyk po przegryzieniu utkwił mu pomiędzy ostatnimi trzonowcami przy samiutkim podniebieniu. Nie dało rady tego ruszyć. Przydażyło mu się takie coś już dwa razy, ale za każdym razem sama mu to wyciągałam. Tym razem siedziało za mocno. Piguś do współpracy chętny nie był. Musiał dostać "głupiego jasia". I tu moje pytanie: czy Waszym bullom też się takie coś przydaża, i czy macie jakieś "domowe" sposoby na usuwanie tego. Nie mogę przecież go za każdym razem usypiać jak mu utknie patyk, a skoro zdażyło mu się to już trzy razy, to pewnie jeszcze się zdaży i tak samo mocno może siedzieć.
Jak wracaliśmy na nogach do domu (ok. 1/10 trasy bo mój chłop się przeliczył z dźwiganiem

) to ździwiłam się nieźle, bo bardzo dużo ludzi przystawało i pytało co się stało i czy nie trzeba pomóc

A jeden pan to podszedł i zapytał czy do kostnicy z nim idziemy
Aaaa, i jeszcze jedno. Jak się Pigor wybudzał to bardzo rzucało mu głową. Wet mnie uspokoił, że to normalne. Moje suńki też były pod narkozą i to nie raz, ale wybudzanie przebiegało łagodnie. Waszym też się tak dzieje?
: sob lip 05, 08 20:05 pm
autor: Edyta Nowacka
widziałam jednego psa który dostał kuku na muniu przy wybudzaniu

bywa
Ja patykom powiedziałam nie. teraz one dla nas nie istnieja. Jak to nie utwi w buzi miedzy zebami, nie wbije sie w podniebienie, to w gardle utknie, żoładku tak jak u nas albo w dup...
w cholere z patykami

: sob lip 05, 08 20:18 pm
autor: Rysia
Rozumiem Cię dobrze. Tylko, że to nie są nawet takie patyki co by mógł się nimi bawić. Po prostu Pigor idzie, idzie, jakby nic a tu nagle pyk pochwyci i chrup. Zwykle to takie małe co wyglądają jak paluszki.
: sob lip 05, 08 21:36 pm
autor: Kasia
Ja też powiedziałam koniec z patykami. Tekla bawi się nimi chętnie, takimi wielkimi (3m i grube jak ramie). Ale niedawno wbiła sobie kość między ostatnie trzonowce, nie było tego widać, tak głęboko. Dopiero wet wyjął, ale sama wypatrzyłąm, bo smród z pyska spowodował, że zajrzałam tak głęboko. Tekla zachowywała się normalnie- zabawy, apetyt.
Też był głupi jaś, doszła do siebie bez problemu. I nie długo po tym w to samo miejsce wbił się kawałek patyka! Dała sobie wyjąć, użyłam dużej pincety. Mogą to być małe szczypce monterskie. Trzeba po prostu mocno chwycić, lepiej facet, ale moja sucz pozwala tylko mnie.
: sob lip 05, 08 23:29 pm
autor: Mortiis
Mojej Befi się kiedyś patyczek wbil gdzieś z tyłu i nie umiała sobie poradzić zaczeła piszczeć mlaskać strasznie, pancio pośpieszyl na ratunek i wsadził palucha żeby odczepić badylka, udało się ale Befi jak poczuła ulge to zaczyła dalej przygryzać z moim palcem w jej pysku i niestety nie zdorzyłem szybko go wyciągnąć i paluch trafil na kła wbijając się gdzieś do połowy, po wyjęciu palca o dziwo stwirdziłem że krew nie leci i zaczołem sciskać plauch w celu zlokalizowania dziur hehe i zlokalizowałem tylko że zamiast krwi wyskoczyło mięcho

co do głupiego jasia Befi też dostała i przebudzanie wyglądało spokojnie bez żadnych rzutów

: sob lip 05, 08 23:49 pm
autor: MiMi
nam sie zdarza notorycznie ze patyk utyka w poprzek gornej szczeki, wyciagam palcami, suki sa spokojne wiedza o co chodzi. , ale racja ze to wchodzi i trzyma mocno, chociaz w zyciu nie pomyslalam ze do tego moglby byc potrzebny jas.. ale pewnie wet sie tez troche bal

: ndz lip 06, 08 12:22 pm
autor: JonSnow
Kilka razy wyciągałem rudej z gardła co prawda nie patyk, ale ucho wędzone. Udało się, ale od tego czasu ta przekąska u nas nie istnieje.
Jeśli coś takiego sie zdarza, można użyć break sticka, żaden pies nie powienien tego przegryć przez te 30s do 1 min, które są potrzebne na wyciągnięcie tego czegoś tkwiącego w pysku.
: ndz lip 06, 08 13:08 pm
autor: Rysia
Poprzednie też wyciągałam palcami, ale tym razem siadło za mocno. Próbowałam podważyć paznokciem to się wygiął

"Jaś" potrzebny był, bo do zaglądania Pigorowi do pyska tylko ja się nadaję. Nawet mój mąż się nie odważa.

Nawet jak skórka od chleba mu sklei szczęki to też ja muszę działać.
Mortiis znam ten ból, bo Piguś czasem grzecznie czeka, ale przeważnie próbuje wykorzystywać moje palce do pozbycia dziadostwa ze szczęk. Wiem co znaczy palec między trzonowcami

: ndz lip 06, 08 13:12 pm
autor: Rysia
<QUOTE author="JonSnow"><s>
JonSnow pisze:</s>można użyć break sticka,
</QUOTE>
To już wiem jak się nazywają otwieracze do szczęk

Kiedyś chciałam takie coś kupić, ale nie wiedziałam jak to się fachowo nazywa. Widziałam takie kiedyś w bodajże kwartalnikach "ABS". Takie ładne były rzeźbione. Polecano taki posiadać w razie otwierania pyska jak się psy zetną.
: ndz lip 06, 08 14:34 pm
autor: Margola
Naszej bulinie kiedyś wbił się tak patyk w poprzek i wiedźma wcale nie dała po sobie znać przez kilka dni (conajmniej) że ma między zębolami ciało obce.. a patol przez ten czas sobie pęczniał w wilgotnym środowisku i wrzynał się coraz głębiej w dziąsła, dopiero któregoś ranka po przebudzeniu zobaczyłam, że suka na prześcieradle zostawia z paszczy spore plamy krwiste

i wtedy dopiero zaczęliśmy ją oglądać i przeglądać.. w końcu wylądowała na stole u weta bo wtedy już niestety bolało i suka nie dała sobie otworzyć paszczy, trochę ją więc otumanił doktor głupim jasiem. Okazało się, że dziury są już tak głębokie i powoli ropiejące, że nie obyło się bez antybiotyku i codziennego pędzlowania

ale szybko wróciła do zdrowia a my już jesteśmy o wiele czujniejści i bardziej przewidujący ..

: ndz lip 06, 08 14:36 pm
autor: Edyta Nowacka
trzeba zagladac regularnie. ja jednemu i drugiemu grzebie co trzy cztery dni. raz w tygodniu szczotkowanie zebów. A przestrzenie gdzie moze sie cos zagubic i wbic to bull ma nieprzecietne

: ndz lip 06, 08 14:47 pm
autor: MiMi
rysiu no wlasnie, a mowi sie, ze to mezczyzni sa ci odwazniejsi, a my te biedne nieporadne damy

dobrze, ze wszysko juz ok.
: pn lip 07, 08 16:40 pm
autor: Rysia
Echh. Ja to się mam z tym moim Pigorkiem Potworkiem

Jestem z nim na spacerku, biega za piłką, w pewnym momencie ciach i dorwał jakiś patyk. Chrupnął i już widzę że paszczę otwiera i próbuje łapy do pyska wsadzać.... Na szczęście dało się wyjąć za pierwszym razem. Tyle chociaż dobrze, że mały stał i nie uciekał jak to zwykle robi gdy coś pochwyci śmierdzącego. Czekał ładnie aż mu wyjmę patyczek.
A moja Pigi ma juz dziewięć lat i nigdy przenigdy nie stanęło jej nic w gardle, mimo że zębów trochę starła na kijach.