BARF jako dieta zdrowotna, na przykładzie Itka
: pt cze 27, 08 13:12 pm
Uwaga: poniższ opowieść jest trochę przydługa, ale chciałbym, aby osoby mające podobne problemy zdrowotne ze swoim psem, miały pełen wgląd w motywy mojej decyzji.
Dla tych, którzy tego nie wiedzą: Itek to słabiutka zdrowotnie sunia, teraz prawie 8-letnia. Od 3 roku życia na diecie dla alergików - karma Hills D/D z łososiem, wcześniej jedzenie naturalne - gotowane mięso z uzupełniaczami i warzywami.
Itek ma różnego rodzaju problemy zdrowotne, mocno chore serce, w zeszłym roku jej trzustka przestała pracować - była leczona min. antybiotykami. To spowodowało obnizenie jej odporności i syndrom czerwonych łap (o podłożu grzybicznym), ale zaatakowane zostały nie tylko łapy, ale całe nogi. Do tego Itek z powodu konieczności reżimu ścisłej diety - podawanie pokarmu tylko 2 x w ciagu dnia przez 30 min dzialania sztucznych hormonów trzustkowych stał się wyżeraczem podwórkowym na skalę wręcz niewyobrażalną. Uboga, nieurozmaicona dieta powodowała wręcz chorobowe zainteresowanie czymkolwiek do jedzenia. Mając takie problemy człowiek sie wtedy dowiaduje, ile śmieci wyrzucają różni ludzie na osiedlu, dokarmiajacy troskliwie ptaszki, kotki lub zwyczajnie śmiecący. Taki problem, który jest poważnym zagrożeniem dla jej zdrowia można rozwiązać szybko jedynie za pomocą OE, która w przypadku bardzo miękkiego psa (Itek) jest niewskazana. Pełen zabudowany kaganiec = spacery nie dawały psu żadnego zadowolenia ze świata (do kagańca była przyzwyczajona dawno, dawno temu, ale do paskowego). Do tego nawet, jak żadnych śmieci Itek nie wciągnął, to karma zdawała się coraz słabiej działać - ciągłe rozwolnienia, krew, etc.
Trzustkę udało sie postawić na nogi (niedziałajacymi wg niektórych
) lekami homeopatycznymi. Jednak problem czerwonych łap pozostał, został tylko zaleczony szamponami: Bayer Sensivet, potem Hexoderm, potem w końcu lekiem: Immaverol. Generalnie problem został zaleczony, a nie wyleczony. Do tego w ostatnim czasie zauważyłem u niej syndrom czerwonych oczu, początkowo myślałem, że to jakieś zapalenie w wyniku zabawy, jednak standardowa kuracja nie przyniosła poprawy. W końcu, jako alergik, zacząłem podejrzewać alergię wziewną, a nie tylko pokarmową i rzeczywiscie leki antyhistaminowe pomogły (choć ich skuteczność u psów jest bardzo, bardzo różna).
Tak jak w przypadku problemów skórnych nieznanego typu (mimo zeskrobiny) powiedziałem sobie: STOP. Problemy skórne zwalczył Itka organizm sam z pomocą terapii podnoszącej odporność i preparatów na zdrowszą sierść. Różne problemy zdrowotne ludzie zwalczają za pomocą diety.
Zadzowniłem do swojego weta, do którego mam pewne zaufanie. Zaproponował kurację homeopatyczną na alergię, którą przeszła Agnieszka. No tak fajnie, ale ona trwa 3 miesiace, jest bardzo jednostajna pod wzlędem żywieniowym i bardzo kosztowna (nie pamietam czy 1000 zł, czy więcej). Do tego mój wet nie jest zwolennikiem diet naturalnych, tylko poleca po kuracji karmę.
Jedną z teorii dotyczących przyczyn alergii jest, iż jest ona wywołana przez mikrouszkodzenia układu pokarmowego przez niewłaściwą dietę. Oczyszczenie organizmu z toksycznych świństw i odbudowa systemów ochronnych tego układu trwa min 3 tygodnie.
To wszystko skłoniło mnie do próby przejścia na BARF-a u Itka. Parę lat temu tego próbowałem, ale nie miałem wtedy wiedzy o 2-3 tygodniowym okresie przystosowawczym i za wcześnie przerwałem tę próbę (z powodu ciągłych rozwolnień).
I tak Itek został przestawiony na BARF-a. Właśnie minął drugi tydzień nowej diety. Nie trzeba było nawet zbyt często używać smecty w pierwszym tygodniu, choć rozwolenienia i śluz oczywiście były.
I tak:
kupy są już dużo ładniejsze (choć nie takie jak rudej) - wygląda, że układ trawienny działa lepiej
sunia przestała zachowywać sie jak szalona w wyszukiwaniu śmieci na dworzu - owszem niektóre paskudztwa ja jeszcze interesują, ale jest to kontrolowalne komendami i smyczą (jak kiedyś)
zaczerwienienie z nóg schodzi powoli (choć idealnie pewnie już nigdy nie będzie)
indeks życia psa wyraźnie wzrósł, pies jest szczęśliwszy
Do tego Itek przechodzi kurację wzmacniajacą odporność (echinacea).
To na co teraz muszę uważac, to żeby suka nie przytyła.
(wreszcie)
Cała ta przydługa opowieść nie oznacza, że uważam, że dla wszystkich psów BARF jest dobry - to zawsze wybór i psa, i jego właściciela. Jednak ten przykład wpisuje się w nurt znanych z wielu innych źródeł tysięcy przypadków dobrego działania BARFu (nieprzebadanych naukowo).
GO BARF. GO ITEK.
Szkoda tylko, że BARF nie poprawia serducha
PS. I to wszystko bez Eukanuby
PS2. Dziękuję MadManowi, którym którymś postem o swoim psie alegriku atopowym i BARFie natchnął mnie nieświadomie do tej próby
Dla tych, którzy tego nie wiedzą: Itek to słabiutka zdrowotnie sunia, teraz prawie 8-letnia. Od 3 roku życia na diecie dla alergików - karma Hills D/D z łososiem, wcześniej jedzenie naturalne - gotowane mięso z uzupełniaczami i warzywami.
Itek ma różnego rodzaju problemy zdrowotne, mocno chore serce, w zeszłym roku jej trzustka przestała pracować - była leczona min. antybiotykami. To spowodowało obnizenie jej odporności i syndrom czerwonych łap (o podłożu grzybicznym), ale zaatakowane zostały nie tylko łapy, ale całe nogi. Do tego Itek z powodu konieczności reżimu ścisłej diety - podawanie pokarmu tylko 2 x w ciagu dnia przez 30 min dzialania sztucznych hormonów trzustkowych stał się wyżeraczem podwórkowym na skalę wręcz niewyobrażalną. Uboga, nieurozmaicona dieta powodowała wręcz chorobowe zainteresowanie czymkolwiek do jedzenia. Mając takie problemy człowiek sie wtedy dowiaduje, ile śmieci wyrzucają różni ludzie na osiedlu, dokarmiajacy troskliwie ptaszki, kotki lub zwyczajnie śmiecący. Taki problem, który jest poważnym zagrożeniem dla jej zdrowia można rozwiązać szybko jedynie za pomocą OE, która w przypadku bardzo miękkiego psa (Itek) jest niewskazana. Pełen zabudowany kaganiec = spacery nie dawały psu żadnego zadowolenia ze świata (do kagańca była przyzwyczajona dawno, dawno temu, ale do paskowego). Do tego nawet, jak żadnych śmieci Itek nie wciągnął, to karma zdawała się coraz słabiej działać - ciągłe rozwolnienia, krew, etc.
Trzustkę udało sie postawić na nogi (niedziałajacymi wg niektórych
Tak jak w przypadku problemów skórnych nieznanego typu (mimo zeskrobiny) powiedziałem sobie: STOP. Problemy skórne zwalczył Itka organizm sam z pomocą terapii podnoszącej odporność i preparatów na zdrowszą sierść. Różne problemy zdrowotne ludzie zwalczają za pomocą diety.
Zadzowniłem do swojego weta, do którego mam pewne zaufanie. Zaproponował kurację homeopatyczną na alergię, którą przeszła Agnieszka. No tak fajnie, ale ona trwa 3 miesiace, jest bardzo jednostajna pod wzlędem żywieniowym i bardzo kosztowna (nie pamietam czy 1000 zł, czy więcej). Do tego mój wet nie jest zwolennikiem diet naturalnych, tylko poleca po kuracji karmę.
Jedną z teorii dotyczących przyczyn alergii jest, iż jest ona wywołana przez mikrouszkodzenia układu pokarmowego przez niewłaściwą dietę. Oczyszczenie organizmu z toksycznych świństw i odbudowa systemów ochronnych tego układu trwa min 3 tygodnie.
To wszystko skłoniło mnie do próby przejścia na BARF-a u Itka. Parę lat temu tego próbowałem, ale nie miałem wtedy wiedzy o 2-3 tygodniowym okresie przystosowawczym i za wcześnie przerwałem tę próbę (z powodu ciągłych rozwolnień).
I tak Itek został przestawiony na BARF-a. Właśnie minął drugi tydzień nowej diety. Nie trzeba było nawet zbyt często używać smecty w pierwszym tygodniu, choć rozwolenienia i śluz oczywiście były.
I tak:
kupy są już dużo ładniejsze (choć nie takie jak rudej) - wygląda, że układ trawienny działa lepiej
sunia przestała zachowywać sie jak szalona w wyszukiwaniu śmieci na dworzu - owszem niektóre paskudztwa ja jeszcze interesują, ale jest to kontrolowalne komendami i smyczą (jak kiedyś)
zaczerwienienie z nóg schodzi powoli (choć idealnie pewnie już nigdy nie będzie)
indeks życia psa wyraźnie wzrósł, pies jest szczęśliwszy
Do tego Itek przechodzi kurację wzmacniajacą odporność (echinacea).
To na co teraz muszę uważac, to żeby suka nie przytyła.
Cała ta przydługa opowieść nie oznacza, że uważam, że dla wszystkich psów BARF jest dobry - to zawsze wybór i psa, i jego właściciela. Jednak ten przykład wpisuje się w nurt znanych z wielu innych źródeł tysięcy przypadków dobrego działania BARFu (nieprzebadanych naukowo).
GO BARF. GO ITEK.
Szkoda tylko, że BARF nie poprawia serducha
PS. I to wszystko bez Eukanuby
PS2. Dziękuję MadManowi, którym którymś postem o swoim psie alegriku atopowym i BARFie natchnął mnie nieświadomie do tej próby