Strona 1 z 1
kastracja
: śr cze 25, 08 11:41 am
autor: Sylwia K
Już zapadła decyzja o kastracji Borysa, teraz tylko musimy znaleźć dobrego weta i termin wymyślić.
Mój Borys jest trochę bojaźliwym psem np. jak zapoznaje nowego psa to z samego początku lubi jak się delikatnie obwąchują a dopiero potem może z nim szaleć (no chyba, że to pręgowana suka, to wtedy tylko jedno mu w głowie, albo pręgowany pies )
Raczej do nowych rzeczy podchodzi ostrożnie i zdecydowanie chojrakiem nie jest.
Wiem, że to nasza wina -niewłaściwa socjalizacja, ale nie o tym chcę teraz pisać.
Czy po kastracji może stać się bardziej lękliwy?
Borys nigdy sam nie atakuje psów ale jak jakiś zaczyna pierwszy to on tez chce (nigdy się nie gryzł, bo zawsze był na smyczy i on i ten drugi agresor) a jak to się zmieni po kastracji? Jego tylko jakieś pojedyncze przypadki chcą atakować, może z 4 razy w życiu mieliśmy taką sytuację.
No i Borys jest szarmancki co do suk, jednak jak jego koleżanka którą zna od dzieciństwa cały czas atakuje go to po 10 ataku jej oddaje, ale robi to chyba pokazowo bardziej bo nigdy jej się nic nie stało a ona to jamnik, czyli bez szans -on jej nawet nie ugryzł, chociaż wyglądało groźnie (były tylko 2 takie sytuacje i zawsze przerwałam bójkę po jakiś 2-3 sekundach).
Boję się, ze po kastracji będzie sie chciał gryźć z każdą humorzasta suką.
No i on lubi chłopców, ma 2 ulubionych kolegów

Jednego bardziej woli od suni mieszkającej obok:( Nawet prezenty w postaci butelki znalezionej czy patyka mu przynieść potrafi....
Tak czy siak boję się, ze stanie się strachliwy, albo że wiejskie kundle będą chciały go bić jak go wykastruje no i że totalnie zakocha się wtedy w chłopcach...
: śr cze 25, 08 11:50 am
autor: Edyta Nowacka
z moich obserwacji wynika że agresywność samców sie zmiejsza.
przyczyną tego nie jest fakt że kastracja sama w sobie jakoś zmienia agresywnośc samego zainteresowanego tyle że on juz pachnie trochu inaczej wywołujac mniej bójek. Zapach gotowego samca jest przyczynkiem do wielu nieporozumien. Tak samo jak nadmiar hormonów.
Ciekawe że normalnie psy z jajami skacza sobie do gardeł podczas gdy kastraci potrafia sie ze soba bawić całkiem na luzie. Natura daje im odetchnąć
Podejscie do suk tez sie zmienia i nawzajem.
Wystarczy spojrzec na ludzi. Mnie tez by sie nachalny dupek ktoremu jedno w glowie nie podobał i walnełabym go w głowę (hahaha)
Tutaj mamy głosy za i głosy przeciw. Zwollenikówi przeciwników kastracji
Wystarczy poczytac tu np
http://www.forum.bulterier.pl/1-vt2614.html?start=0 dość świeży temat
ale jak czasem słysze te komunały powtarzane na temat kastracji to mnie trafia

: śr cze 25, 08 16:54 pm
autor: JonSnow
Nie znalazłem żadnych opracowań dotyczących wpływu kastracji na bojaźliwość. Na pewno zwiększona ponowna socjalizacja (kontakty z psami) pozwolą Ci nieco zmniejszyć ten problem.
Jeśli chodzi o walki wewnątrzgatunkowe, to kastracja praktycznie nie wpływa na kastrowanego osobnika, szczególnie jeśli jest doświadczonym 'zabijaką'. Nie zmniejsza ona jego chęci do walki. Może mieć wpływ pozytywny na mniejszą liczbę utarczek i walk, w których pies uczestniczy ze wzgledu na inne postrzeganie kastrowanego osobnika przez potencjalnego przeciwnika - nie jest on wystarczająco atrakcyjnym przeciwnikiem do starcia. Zdarzały się przypadki, gdzie po kastracji zachowanie osobnika uległo w tej dziedzinie pogorszeniu.
Borys nie jest 'fighterem', więc kastracja nie będzie miała negatywnego wpływu na niego. Jesli chodzi o stosunke do suk, to samce często tak mają, że nie reagują na zaczepki i agresywne postawy suk, oczywiście do pewnego czasu, kiedy miarka się przepełnia i następuje stosowna korekcja. To najzupełniej normalne zachowanie i raczej problem leży tutaj w obrazie psychicznym danej suki, a nie w psie.
Podsumowując - bardziej strachliwy być nie powinien, wiejskie burki powinny go traktować łagodniej, bo nie będzie już pachniał tak jak trzeba (by walczyć).
: śr cze 25, 08 17:10 pm
autor: bauz
Kurczę, nowa moda po BAER - kastracja. Jak na "Misiu" - wszyscy jesteśmy świadkami narodzin nowej, świeckiej tradycji. Całkiem normalny pies zostanie kaleką. O tempora!
: śr cze 25, 08 17:13 pm
autor: JonSnow
Sylwii chodzi raczej o kontrolę populacji psów nierasowych.
W tym względzie najzupełniej ją rozumiem i popieram.
: śr cze 25, 08 23:17 pm
autor: Aga31
bardzo dobra decyzja tym bardziej jeżeli nie jest to pies z papierami i hodowlanką. Z obserwacji - to co pisała Edyta i Grzesiek - dużo mniej zaczepek ze strony innych psów a jak hormony nie buzują pies jest również spokojniejszy

Dla innych psów nie robi się ani bardziej atrakcyjny ani nie jest dla nich konkurentem, więc w większościa mają go w nosie. Oczywiście u problematycznych psów sama kastracja bez pracy nic nie da, ale to chyba nie dotyczy Borysa.
Pozdrawiam
: czw cze 26, 08 11:43 am
autor: bauz
Siła złego na jednego i brak słów. Ale ciekawe wskazanie do pozbawienia psa narządów m.in. wydzielania wewnętrznego - brak rodowodu i przeglądu hodowlanego. Czy jednak nie większym problemem od psów posiadających normalnych (?) właścicieli sa tysiące bezpańskich i bezdomnych psów? Czy to nie właśnie one stanowią zagrożenie niekontrolowanego mnożenia populacji? A więc - kastratorzy! Do dzieła!
Zrobicie coś ważnego, ograniczając (ale tak faktycznie, nie pozornie, kalecząc domowe psy) populację niechcianych, nieszczęśliwych psów. A jakby tak pójść krok dalej - kastrować facetów i sterylizować kobiety przenoszących choroby dziedziczne? Jakiż wzrost jakości populacji! Tylko jest jeden drobiazg - KK. Traktuje on taki zabieg jako ciężkie uszkodzenie ciała, zagrożone wysoką kara pozbawienia wolności. Ergo: u człowieka jest ciężkim uszkodzeniem ciała (bo jest, i nie tylko ze względu na brak możliwości płodzenia) a u psa jest zabiegiem kosmetycznym, jak np. obcięcie pazurów?
: czw cze 26, 08 11:57 am
autor: Edyta Nowacka
<QUOTE author="bauz"><s>
bauz pisze:</s>A jakby tak pójść krok dalej - kastrować facetów i sterylizować kobiety przenoszących choroby dziedziczne? Jakiż wzrost jakości populacji!
</QUOTE>
wspaniały pomysł

mam nadzieje ze niedługo bedzie sie kastrowac i sterylizowac ludzi. i to nie tylko tych uszkodzonych genetycznie, ale psychicznie tez. Dzieki temu wzrost jakości nastapi nie tylko w dziedzinie fizycznej. I ziemia odetchnie i moze jej nie zjemy jak mnożące sie bez sensu wirusy.
Z psami jest jak z ludzmi. Najwieksze i najczestsze mioty maja te ktore ich nie powinny miec w ogole
: czw cze 26, 08 12:12 pm
autor: bauz
Edytko, skąd ten minimalizm? Był już taki jeden, podbił nawet kawał świata. On to kazał eliminować całe populacje, właśnie m.in. ze względów rasowych i także zdrowotnych. Doszedł w swym dziele to swego rodzaju perfekcji, więc wystarczy sięgnąć po sprawdzone wzorce. Hitler się nazywał. I, raczej nie mówi sie o nim dobrze. Mam nadzieję, że jego ewentualni naśladowcy skończą podobnie.
: czw cze 26, 08 12:24 pm
autor: Edyta Nowacka
ja nie mowię o strylizowaniu i wyniszczaniu ras. Tylko o sterylizowaniu ludzi ktorzy nie powinni miec potomstwa. W wiekszosci beda to biali

potem żółci
obowiązkowa sterylizacja i na ksieżyc do wydobywania złóż

jak to powiedział mój kolega
a minimalizm jest dobra cecha- począwszy od urzadzania przestrzeni, do podejścia do tematu o ktorym mowimy
: czw paź 02, 08 16:02 pm
autor: paulagajos
Ja również podjęłam decyzję o kastracji swojego Muńka.
On ma taki popęd że aż weterynarze się dziwią, poza tym jest bez papierków i nie ma potrzeby bycia ojcem.
Jesteśmy już na etapie robienia badań. Widzę w tym zabiegu dużo plusów.
: czw paź 02, 08 17:33 pm
autor: bauz
<QUOTE author="paulagajos"><s>
paulagajos pisze:</s>Ja również podjęłam decyzję o kastracji swojego Muńka.
Widzę w tym zabiegu dużo plusów.
</QUOTE>
Ja nie.
: czw paź 02, 08 17:42 pm
autor: Dorota
<QUOTE author="bauz"><s>
bauz pisze:</s><QUOTE author="paulagajos"><s>
paulagajos pisze:</s>Ja również podjęłam decyzję o kastracji swojego Muńka.
Widzę w tym zabiegu dużo plusów.
</QUOTE>
Ja nie.
</QUOTE>
Ja TAK.
: czw paź 02, 08 18:23 pm
autor: MiMi
my owszem, rowniez na tak!!
mam na "sumieniu" wiele kastrowancow juz i nikt nie narzeka
bauz nie histeryzuj
moj krecik nie jest swiadom swojego "braku" - po prostu nie ma ochoty na zapladnianie suczek i sprowadzania na swiat dziesiatek niechcianych i co tu mowic duzo

-szpetnych kundelkow. uspokoil sie, bardziej słucha, karny, nie rozprasza sie i nie wylizuje pozostałosci po sukach na trawniku
to jak z tym: jak nie jestes glodny, to ci nie zal, ze jestes najedzony prawda?

: czw paź 02, 08 18:36 pm
autor: Jaga