Grzes, Żmija wroci do pisania, koże nawet w innej formie. Tylko Żmija mało czasu ma. Ruda tez na razie boi se rożnych rzeczy- no ale ja ją wzięłam niedawno bardzo i ma spore braki socjalizacyjne. Na szczekanie, którego źródła nie zna, reaguje tak samo, tym bardziej, ze ona jest bardzo uległa. Nie do przesady, ale uległa jest. I u nas sposób jest jeden- ruda ufa mi bardzo i zdaje się zupełnie na mnie, więc pracuję z nią troszkę na skróty. Nie chcąc tracić jej "żulowatości" po prostu daję mocne przywództwo, wolam i chwalę- ale dla niej pochwala i calusy to wielka nagroda. Najtrudniejszą dla niej sytuacją jest ulica Puławska w godzainach szczytu- ale tam dla psow jest rzeczywiście nienajłatwiej- w zwiazku z czym łazimy tam non stop- często przebiegamy tamtaędy, albo zabieram ją na spacer z całym stadem, wtedy czuje się pewniejsza. I w ogóle wykorzystuję naśladownictwo do jej nauki. Kiedy wkładam ją w niefajne sytuacje, robię to kilka razy z Fi, ktora ogolnie ma postawę "kita do góry i taranem przez świat".
Rayka zrobiła już kolosalne postępy i zdecydowanie jest to pies jednego Pana, a raczej Pani

Z innymi osobami czuje się mniej pewna niż ze mną. Aby sobie poznawała świat i oswajała go staram się ją prowadzić jak najwięcej luzem- w zasadzie tylko w środku dnia używam smyczy, żeby dojść do parku, wczesnie razno i w nocy smyczy nie używamy wcale. na tym etapie dabam o to, żeby nie wytworzyc w niej agresji smyczowej. Poza tym Rayka jest cudna, wspaniała, kochana- wszyscy ją kochamy, nawet Pirat się do niej przekonuje i zaczyna się z nią bawić
Mając miękko-uległego psa trzeba pracowac o wiele delikatniej. ja z perspektywy czasu wiem już, że nie zawsze typowe odwrażliwianie się sprawdza . u Rayki by się nie sparwdziło, na Raykę działają bardziej tradycyjne metody- ona zdaje się na mnie, czy coś jest wartego uwagi, czy nie. I chciałabym, żeby tak zostało.