Strona 1 z 1

Odwrażliwianie psa - sposoby

: czw cze 12, 08 0:25 am
autor: emara
Zauważyłam u Młodej, że potrafi się przestraszyć szczekającego psa, w sumie to samego szczekania, nawet gdy wydającego te dźwięki nie widać w okolicy. Nie jest to panika, ale Mała robi mi się niepewna na chwilę. I tu mam pytanie jak ją odwrażliwić :?: . Karmić w takich sytuacjach :?: Tylko nie wiem, czy to przez Małą nie będzie odbierane jako nagradzanie tej niepewności :roll: Proszę o rady :) .

Ogólnie z psami uwielbia się bawić i nawet gdy ma osobnika przed sobą który burknie to nie robi to na niej wrażenia, nadal zachęca do zabawy. Problemem jest szczekanie z oddali gdy psa nie widać.

: czw cze 12, 08 0:37 am
autor: Edyta Nowacka
ja dawalam do zucia penisa wolowego. np przy odglosach z dojo jak chlopaki sie bili siedzialam z jozikiem i pozwalam mu uciekac jak chcial a jak wracal dostawal do zucia zwacze albo penisa. Jozik tez byl niepewny, tez reagowal w ten sposob. minelo mu :) jesli to nie jest strach czyli uciekanie np to jest to wg mnie normalne. uczy sie dziewczyna :)

wystarczy ze bedziesz w tym momencie do niej mowic, zwracac jej uwage, karmic :) po jakims czasie przywyknie

: czw cze 12, 08 0:39 am
autor: emara
No to będziemy się tuczyć słysząc osiedlowe szczekacze :)

: czw cze 12, 08 0:42 am
autor: Edyta Nowacka
ja rozpraszalam zarciem :) do dzis musze bo jezyk ma sklonnosci do bulgotania ktorego nie lubie :) wiec tuczę tez :)

: czw cze 12, 08 11:20 am
autor: JonSnow
Autorka oczywiście przeczytała obowiązkowy blog Żmiji o Fi :?:

Szkoda, że Żmija nie pisze na bieżąco o wychowywaniu rudej. :(

: czw cze 12, 08 13:34 pm
autor: emara
Autorka czytała i blog Żmii i Zofii Mrzewińskiej zanim jeszcze klusek do domu trafił ;) . No ale wyparowało mi z głowy to i tamto, a faktycznie jak teraz zajrzałam jeszcze raz do blogu o Fi to jest tam mniej więcej o tym, o co pytam :oops: . Poprawiłam się i przerobiłam lekturę obowiązkową na nowo :)

: czw cze 12, 08 14:32 pm
autor: JonSnow
:thumright: :thumright: :>

: pt cze 13, 08 8:35 am
autor: Żmija
Grzes, Żmija wroci do pisania, koże nawet w innej formie. Tylko Żmija mało czasu ma. Ruda tez na razie boi se rożnych rzeczy- no ale ja ją wzięłam niedawno bardzo i ma spore braki socjalizacyjne. Na szczekanie, którego źródła nie zna, reaguje tak samo, tym bardziej, ze ona jest bardzo uległa. Nie do przesady, ale uległa jest. I u nas sposób jest jeden- ruda ufa mi bardzo i zdaje się zupełnie na mnie, więc pracuję z nią troszkę na skróty. Nie chcąc tracić jej "żulowatości" po prostu daję mocne przywództwo, wolam i chwalę- ale dla niej pochwala i calusy to wielka nagroda. Najtrudniejszą dla niej sytuacją jest ulica Puławska w godzainach szczytu- ale tam dla psow jest rzeczywiście nienajłatwiej- w zwiazku z czym łazimy tam non stop- często przebiegamy tamtaędy, albo zabieram ją na spacer z całym stadem, wtedy czuje się pewniejsza. I w ogóle wykorzystuję naśladownictwo do jej nauki. Kiedy wkładam ją w niefajne sytuacje, robię to kilka razy z Fi, ktora ogolnie ma postawę "kita do góry i taranem przez świat".

Rayka zrobiła już kolosalne postępy i zdecydowanie jest to pies jednego Pana, a raczej Pani :D Z innymi osobami czuje się mniej pewna niż ze mną. Aby sobie poznawała świat i oswajała go staram się ją prowadzić jak najwięcej luzem- w zasadzie tylko w środku dnia używam smyczy, żeby dojść do parku, wczesnie razno i w nocy smyczy nie używamy wcale. na tym etapie dabam o to, żeby nie wytworzyc w niej agresji smyczowej. Poza tym Rayka jest cudna, wspaniała, kochana- wszyscy ją kochamy, nawet Pirat się do niej przekonuje i zaczyna się z nią bawić :D

Mając miękko-uległego psa trzeba pracowac o wiele delikatniej. ja z perspektywy czasu wiem już, że nie zawsze typowe odwrażliwianie się sprawdza . u Rayki by się nie sparwdziło, na Raykę działają bardziej tradycyjne metody- ona zdaje się na mnie, czy coś jest wartego uwagi, czy nie. I chciałabym, żeby tak zostało.

: ndz cze 15, 08 12:27 pm
autor: aga
Nie wiem czy to dobry sposób ale u mnie podziałało (chociaż szczerze mówiąc do bojaźliwych nigdy nie należała) . Jak Lora była mała i czegoś się wystraszyła to po prostu nie zwracałam na nią uwagi, tak jakby nic się nie stało. Jak widziała że ja nie reaguję i jestem spokojna to ona też. Myślę że podawanie przysmaków to nie najlepszy pomysł.

Np do weterynarza moja chodziła z przyjemnością aż do czasu dość brutalnego zabiegu. Potem dostała przysmak, następnym razem też i nawet przy szczepieniu a teraz jest tak że na siłę panikuje żeby coś dobrego dostać jak tylko wyjdziemy za drzwi to skacze do mojej torebki, wącha i szuka tego czegoś dobrego. A co dziwne ja osobiście czasem robię jej zastrzyki (np jak zraniła łapę weta wtedy nie było i zapytał czy sama dam radę podać antybiotyk) to stała jak ciołek i nawet się nie oglądnęła jak ją ukłułam