Strona 1 z 1

alergie a BARF

: czw lis 01, 07 11:18 am
autor: leszek
Witam,

chciałem się dowiedzieć, czy wiecie jakie produkty i w jakim stopniu mogą powodować u psiaka alergie na skórze.

Karmię od kilku tygodniu 5cio miesięcznego teriera BARF'em, i mam problem, bo skubie sobie łapki i drapie się notorycznie po pysku.

Chciałbym od nowa "wprowadzić" go w BARF, ale zaczynając od pojedynczych produktów sprawdzając na co może mieć alergię. Może wiecie od czego najlepiej zacząć, co jest najmniej alergiczne? Chcę go przez jakiś czas karmić tylko jednym rodzajem mięsa z kością i ograniczoną ilością dodatków, tak żeby miał zapewnione wszystkie niezbędne składniki w diecie, a przy tym, żeby móc wyeliminować przyczyny alergii.

pozdrawiam

: czw lis 01, 07 20:28 pm
autor: Edyta Nowacka
moja nie moze drobiu i wieprza. co pies to obyczaj. Zaczelabym od czerwonego miesa, przez wieprza do wlaczania drobiu :)

: pt lis 02, 07 1:17 am
autor: KAMA
Każdy rodzaj białka może uczulać , jest to reakcja indywidualna danego osobnika.

: ndz lis 04, 07 17:48 pm
autor: leszek
Od czerwonego mięsa chyba ciężko zacząć, bo przecież taki maluch (jednak terier walijski to tylko niecałe 10 kilo) nie schrupie wielkiej kości? No chyba że rozdrobnioną ...ale jakie konkretnie kawałki byłyby dobre?

My póki co karmimy tylko indykiem ...mam wrażenie, że trochę mniej się obgryza (oby to nie było tylko wrażenie) ...jeśli przestanie się gryźć to zaczniemy powoli wprowadzać inne rzeczy.

Mam jednak jeszcze pytanie co do uczulania przez inne produkty. Gdzieś wyczytałem, że siemię lniane może uczulać, podobnie pomidory, coś mi się obiło o uszy że powinienem uważać na jogurty i nabiał.

Czy wiecie jeszcze o czymś co może powodować alergie?

Trochę mam już chyba manię prześladowczą, ale jednak chcę próbować, żeby nie musiał całe życie jeść suchej karmy dla psów delikatnych :/

: ndz lis 04, 07 18:51 pm
autor: Edyta Nowacka
tak naprawde to wszystko moze uczulac. i najgorsze chyba jest to ze alergia ktorej nie ma moze sie pojawic ot tak. I pies ktory dotad nie reagowal alergicznie na jakis skladnik- zaczyna się drapać albo i gorzej.

Ja mam suke teraz na diecie i leczeniu homeopatycznym. Bardzo skrajnym. Jest tylko karma hipo z rybą, troche jogurtu naturalnego i lekarstwa homeopatyczne w roznym skladzie. Żadnych smakołyków, absolutnie nic oprocz karmy. I tak juz od poltora miesiaca, jeszcze przez poltora. Ponoc ma mi ta kuracja zlikwidowac chociaz co poniektore skladniki drazniace dla mojego psa. A jest ich sporo i pojawiały sie nowe. Psy jak ludzie pojawiaja sie w coraz bardziej zanieczyszczonym srodowisku i ich odpornosc niestety tez spada.

Przed ta dietą próbowaliśmy tak jak wy- metodą prób i błędów :D Dołączałam składniki i obserwowałam objawy.

Jesli mowa o czerwonym miesie to niekoniecznie musza to byc przeciez kosci.

A jogurt i siemie lniane nasze psy dostaja regularnie. Nie ma objawow alergicznych :) O pomidorach nic nie słyszałam a przyznam ze czasem nimi czestuje psy :D

pozdrawiamy

: ndz lis 04, 07 20:03 pm
autor: leszek
<QUOTE author="Edyta Nowacka"><s>
Edyta Nowacka pisze:</s>Jesli mowa o czerwonym miesie to niekoniecznie musza to byc przeciez kosci.
</QUOTE>
Z tym, że podstawą diety BARF mają być kości z mięsem, a nie mięso.
Siemie lniane też na początku dawałem, ale przeczytałem, że może być z nim różnie, więc na razie odstawione.
Może ktoś się jeszcze wypowie :)

: wt lis 06, 07 2:56 am
autor: Bullwitmo
Nasze psy są na BARF-ie od marca tego roku. Jedzą tylko surowe. Dostają:

Kości i mięso: korpusy z kurczaków - bez skóry i tłuszczu - ale z szyjkami, skrzydełka z kurczaków, łapki z kurczaków, wołowinę bez kości (pręga, łata), kręgosłupy z łososia.

Podroby: żołądki i serca z kurczaków i z indyka, wątróbki z kurczaków, ozory, nerki, serca wieprzowe i wołowe.

Jarzyny: marchew, pietruszka, seler, por, biała kapusta, brokuły, kalarepa.

Owoce: jabłka, banany, mandarynki, pomarańcze.

Nabiał: ser biały, jogurt naturalny, jajko (żółtko).

Inne uzupełniacze: miód (łyżeczka); zmielone nasiona lnu.

Oleje roślinne: z pestek winogron, z ryżu, lniany spożywczy, mieszanki np. Vitosan (ze zbóż i owoców).

Preparaty: Gammolen profilaktycznie co dwa miesiące dla poprawy stanu sierści i skóry, L-Karnityna na spalanie tłuszczu, gdy zauważamy, że towarzystwo się robi mniej wcięte w talii, Cynk i Magnez w tabletkach co miesiąc do dwóch, Arthrostop dla seniorki na problemy ze stawami, Echinacea Ratiopharm na wzmocnienie odporności, ewentualnie Vit. C lub Rutinoscorbin jak zaczną siąpać.

Wszystkie kości (korpusy, skrzydełka) oraz kręgosłupy z łososia są wstępnie porąbane na mniejsze kawałki - można je posypywać łyżeczką zmielonych nasion lnu lub wcześniej zalewać nasiona wrzątkiem i po wystygnięciu polewać taką galaretowatą zawiesiną; po posiłkach mięsno-kostnych łyżka stołowa oleju do michy do wylizania, tak samo po kręgosłupach z łososia.

Podroby są pokrojone w kostkę i mieszane w ilosci wagowej pół na pół z warzywami i owocami zmielonymi w mikserze (sok uzyskany po zmiksowaniu jest z powrotem mieszany z pulpą).

Biały ser(chudy) z jogurtem naturalnym i zółtkiem z dodatkiem łyżeczki miodu.

Z naszych doświadczeń: wątroby i wątróbki nie za często - rozregulowują żołądki, z podrobów nie dajemy również płucek - też problemy żołądkowe, kości wieprzowe zbyt łamliwe, a wołowe i cielęce za twarde.

Psy jedzą dwa razy dziennie ok. 08.00 i 20.00 po spacerach.

Żadne posiłki nie są poddane obróbce termicznej.

Wypełniaczy typu ziemniaki, kluski, ryż, kasze nie podajemy wogóle (np. psy nie przyswajają skrobii) ponieważ w naturze by tego nie jadły.

Przez cały dzień w miskach jest tylko woda - żadna karma albo inne smakołyki nie "leżą" dostępne.

Efekt: posiłek trwa od jednej do trzech minut, a potem każde jeszcze sprawdza pozostałe michy, czy przypadkiem któreś czegoś nie zostawiło :wink: .

Nie wiem co to jest pies "niejadek" :D .

W sumie nie stwierdziłem, żeby coś z diety BARF-a, może poza podrobami, sprawiało jakiś problem żywieniowy czy uczuleniowy.

A psy mam różne: Chip - mix, 4,5 roku, 68 cm w kłębie podobny do Beaucerona wychowany od smoczka na mleku suczym w proszku oraz karmach Royal Canin Vet-Size i Acanie; Rona - bulterier standard, 12 lat (w tym 2,5 roku w schronisku) jadła wszelkie świństwa jakie właścicielka schroniska wrzuciła do gara, a potem u nas karma Acana Senior Light; Trojka - bulterier miniaturowy, 17 miesięcy, karmy Acana i Orijen.

Na dietę BARF przeszliśmy z powodu Trojki. Po pierwsze trzeba było zbudować masę, co również bardzo dobrze wpłynęło na linię Rony, a po drugie po suchej karmie ilość i wielkość kup Trojki była chyba równa albo i większa masą od ilości karmy zjadanej. Mieliśmy wrażenie, że ona nic nie przyswaja i wszystko przez nią tylko przelatuje. Aktualnie musieliśmy już zmniejszyć dzienne racje żywnościowe dla miniutki, ponieważ panienka straciła wcięcie w talii :lol: . Tak więc u nas BARF rulez 8) .

: wt lis 06, 07 10:11 am
autor: Bullwitmo
I jeszcze tylko chciałem dodać, że całą naszą wiedzę o BARF-ie zawdzięczamy Magdzie, czyli Złośnicy - dzięki :salut: :564:

: wt lis 06, 07 11:46 am
autor: Złośnica
a potem jak sie coś stanie to mnie wszyscy żeżrą żywcem :evilbat:

: wt lis 06, 07 12:20 pm
autor: niezwyciężona
ja ostatnio sie dowiedzialam ze czerwonego miesa nie powinno sie psu dawac( tu nacisk na bulteriery) poniewaz zle wplywa na nerki. podobno zatyka kanaliki nerkowe co powoduje zapalenia i zla prace nerek a w konsekwencji niewydolnosc.

prosze o opinie :D

: wt lis 06, 07 12:25 pm
autor: aga
<QUOTE author="Złośnica"><s>
Złośnica pisze:</s>a potem jak sie coś stanie to mnie wszyscy żeżrą żywcem :evilbat:
</QUOTE>
a żebyś wiedziała bo przez te Twoje fanaberie z Barfem to musiałam ostatnio mojej suce gastroskopię ręką robić bo by się udusiła :lol: :lol: :lol:
oczywiście żartuję, tzn nie żartuje z tym że mało co sie nie udusiła mięchem, ale BARF jest na prawdę suuuper - polecam i Magdy porady dużo mi pomogły. Tylko uważajcie, bo bulle to żarłoki i czasem chcą wszystko na raz zjeźć :D

: wt lis 06, 07 14:26 pm
autor: Bullwitmo
<QUOTE author="Bullwitmo"><s>
Bullwitmo pisze:</s>I jeszcze tylko chciałem dodać, że całą naszą wiedzę o BARF-ie zawdzięczamy Magdzie, czyli Złośnicy - dzięki :salut: :564:
</QUOTE>
<QUOTE author="Złośnica"><s>
Złośnica pisze:</s>a potem jak sie coś stanie to mnie wszyscy żeżrą żywcem :evilbat:
</QUOTE>
Po jednym piwie :?: :D :D :D
<QUOTE author="aga"><s>
aga pisze:</s><QUOTE author="Złośnica"><s>
Złośnica pisze:</s>a potem jak sie coś stanie to mnie wszyscy żeżrą żywcem :evilbat:
</QUOTE>
a żebyś wiedziała bo przez te Twoje fanaberie z Barfem to musiałam ostatnio mojej suce gastroskopię ręką robić bo by się udusiła :lol: :lol: :lol:
oczywiście żartuję, tzn nie żartuje z tym że mało co sie nie udusiła mięchem, ale BARF jest na prawdę suuuper - polecam i Magdy porady dużo mi pomogły. Tylko uważajcie, bo bulle to żarłoki i czasem chcą wszystko na raz zjeźć :D
</QUOTE>
Trojka taki przypadek miała z łapczywości, na samym początku, ale szybki refleks mojej żony, Moniki - za tylne łapy, do góry i potrząsnąć - spowodował wypadnięcie tego wszystkiego co utkwiło w gardzieli. Ale, ale ... nie myślcie sobie, że wypadająca zawartość gardła doleciała do ziemi. To skubane, żarłoczne bydlę (czytaj: kofana córusia Pańcia) wykazało się takim refleksem, że przechwyciło w locie, tuż nad podłogą, wypadający kawał kadłubka i schrupało go w mgnieniu oka. Po prostu za pierwszym podejściem nie miała czasu pogryźć, tylko łapczywie wszystko łykała :D :D :D .
Przestroga i nauczka na przyszłość ... ufff.

: wt lis 06, 07 14:39 pm
autor: aga
eeee to Wam i tak poszło łatwo hehe, moja połknęła cały kawał mięcha na raz (chociaż nigdy wcześniej tego nie robiła, więc jej nie pilnowałam) i dobrze że weszłam do jej pokoju, pół podłogi w ślinie, pies już prawie leżał sztywny dostałam takiego kopa że nawet nie wiem jakim cudem wydarłam jej to z gardła!

Wcześniej próbowałam własnie tak delikatniej odksztusić...

kurczę leżała potem 10 minut nie przytomna a ja jak doszłam do siebie to beczałam przez pół godziny

: wt lis 06, 07 15:17 pm
autor: Bullwitmo
Po pierwsze, kroić mięso lub rąbać kości na mniejsze kawałki.

Po drugie, starać się opanować łakomstwo naszych pupili.

Po trzecie, jeśli w żaden sposób nie można się pozbyć przedmiotu tamującego oddech, nie dopuścić za wszelką cenę do zadławienia, czyli de fakto, uduszenia się psa (vide Rocky ['] i piłeczka do tenisa) poprzez wykonanie nawet najprymitywniejszymi metodami tracheotomii czyli ... dziury w gardle poniżej przeszkody, której nie można wyjąć. Czytałem na którymś forum o czyimś dziadku, czy ojcu, który dzięki przytomności umysłu i refleksowi, zrobił psu dziurę w gardle śrubokrętem samochodowym i dopiero potem gnał do weterynarza. Dzięki temu uratował psu życie.