Strona 5 z 16

: pn paź 05, 09 13:06 pm
autor: zuz
tak, dzieci są często nieskażone złośliwością (głupotą) rodziców i reagują bardzo pozytywnie na bule :D

Moniq, ja także pozwalam głaskać im do woli grandziarę, ale zawsze przed tym proszę aby spytały rodziców, czy mogą, ucze, jak mają się zachować w stosunku do psa itd i przeważnie ich rodzice wymiękają jak to słyszą i pozwalaja na mizianie "psa mordercy", a czasami nawet sami się na to skuszą

: pn paź 05, 09 13:09 pm
autor: aga
Moniq ja mam to samo, dzieci uwielbiają moją psicę, podbiegają, nie boją się, tylko właśnie o to chodzi że ona uwielbia rozdawać całusy z radości a to za silny pies na przywitanie z dzieckiem. Mój 4 letni bratanek jeździ na niej jak na kucyku tylko to coś innego bo się znają a małych sierściuchów też nie lubię o rany! a zwłaszcza yorko podobnych

: pn paź 05, 09 13:54 pm
autor: Moniq
Zuz wiem ,że powinam była spytac w tamtej sytuacji ojca małej diablicy , czy córa może poglaskać pieska,ale ona była szybsza od światła. Jak mnie dzieci zaczepiają to zawsze im mówię ,ze muszą zapytać mamy/ taty.

:twisted: Hehehe Jak pojechalismy na działkę w tym roku to mięliśmy sytuację ,że tatuś pozwolił dzieciom glaskać Augusta , a mamusia .... No cóż? Była w sklepie. Kiedy wyszła to odskoczyła jak oparzona i lekko ją ścieło . jak dotarło do niej ,że ukochane dziatki wiszą na szyji bestii przy pełnej aprobacie taty, dostała piany na pysku i stała się waleczna . Prawie znokautowała mężusia i darła się ,że jest głupi i nieodpowiedzialny ,ze to morderca, a to dzieci ,że w ogóle konieć świata. :lol: :lol: :lol:

: pn paź 05, 09 14:16 pm
autor: multicryl
Trzeba było Panią uspokoić i wytłumaczyć że piesek dzieci lubi ale z grila i że już dzisiaj jest po obiedzie wię może czyć się bezpieczna.

: pn paź 05, 09 15:05 pm
autor: OLKAiDEXTER
Idziemy po dzielnicy, Rudy obwąchuję trawkę, idzie facet w średnim wieku, nagle zatrzymuję się, stoi i gapi. Po minucie odzywa się z tekstem: Może pani wziąć tego psa z stąd? Na to ja: A gdzie na barana? Chłop się już nie odezwał, przeszedł drugą stroną ulicy.

Potem spotkaliśmy straszą panią, która Dexter zaskoczył ale bardzo mile, powiedziała że jest śliczny, ładniejszy od kotka, który obok na trawie się wylegiwał :)

: pn paź 05, 09 16:02 pm
autor: aga
Ludziska to mają niesamowite pomysły, juz to pisałam na innym fo, ale tak mnie to rozbawiło że aż, 2ch starszych facetów rozmawia na widok mojej przywiązanej na chwilkę suni : takiego hu.a to bym za kur.ę w domu nie trzymał, mało nie padłam ze śmiechu :lol: podeszłam do niej, poklepałam, odwiazałam i mówię - chodź h..u idziemy do domu, ale im kopary opadły hehe

: pn paź 05, 09 21:16 pm
autor: gośka
hehe fajne te wasze przygody :) mijałam dzisiaj dwie nastolatki gdy jedna powiedziała do drugiej: "to ten piesek! jak on się nazywa... br...nr... kurcze! jeszcze godzine temu pamiętałam!".Strasznie to miłe było :) A co do mojego mordercy to wstyd mówić ale boi się po ciemku na dwór wychodzić... a zwłaszcza do parku.... i kto mnie obroni przed ciemnym parkiem? :(

: pn paź 05, 09 21:31 pm
autor: Stanzabetika
My całe życie Brutusa staraliśmy się pokazać,że bulterier nie taki straszny jak o nim mówią...

W 1998r.,jak się pojawił,ludzie dziwili się patrząc na niego i powtarzali z niedowierzaniem: "TO" jest pies?! Dziwny jakiś...

Później,gdy był już starszy i zaczepiali nas negatywnie nastawieni ludzie,zasypując nas irracjonalnymi argumentami jak się nie dało wytłumaczyć że bulterier to pies jak każdy inny,kwitowaliśmy "Panu/Pani również życzymy miłego dnia..." i ucinając dalszą bezsensowną dyskusję szło się dalej.

Fakt,że najbardziej denerwował mnie widok matek usiłujących urwać rączki swym dzieciom podczas zasłaniania ich swoim własnym ciałem,jakby Brutus był jakimś pieprzonym bazyliszkiem.Wtedy zdarzało się,że puszczały mi nerwy i leciał kometrarz w stylu: Przecież Pies sie na was wcale nie patrzy!

Na szczęście więcej było reakcji pozytywnych niż negatywnych.Nigdy nie zapomnę,jak na gęsto zaludnionym deptaku w centrum miasta spotkaliśmy 2 wycieczki z przedszkola,idące prawie jedna za drugą w odległości jakieś 10 metrów:

Wycieczka nr1 - dzieciaki mało co po ścianach nie idą tak się boją (tu cytuję Panią przedszkolankę) "pitbula mordercy,co niegrzeczne dzieci zjada..." Chyba nie muszę już dodawać jak sie w środku zagotowałam,z resztą nad mentalnością tej Pani ubolewam do dziś...

Wycieczka nr2 - jak zobaczyłam,że się zatrzymują to muślałam,że wezme Brutula pod pachę i ucieknę przed następnym wybuchem ludzkiej głupoty.A tymczasem Pani Przedszkolanka odwracając się do dzieci mówi im: Popatrzcie tam,widzicie tego pieska? To jest Bulterier! Bardzo rzadko spotykana rasa psa...Na to któreś z dzieci,że ten piesek wygląda jak krówka...muuu...Po czym zapytała się czy może podejść z dziećmi bliżej! Mnie zupełnie zatkało! Bąknęłam: TAK! Jasne! Mogą go nawet pogłaskać,ale niech go tylko nie zadepczą!

Dzieciaki trzymając się jeszcze za ręcę otoczyły Brutula i zaczęły go nieśmiało głaskać.Pies się "rozstawił",żeby dać im jak najwięcej powierzchni do głaskania :) Każde chciało dotknąć jego dziwnego pyska!

Wycieczka nr1 stoi i czeka! Ludzie na ulicy zatrzymali się i patrzą co się dzieje! Miny ich wszystkich? BEZCENNE!!!

: pn paź 05, 09 23:09 pm
autor: Moniq
<QUOTE author="Stanzabetika"><s>
Stanzabetika pisze:</s>
Wycieczka nr1 stoi i czeka! Ludzie na ulicy zatrzymali się i patrzą co się dzieje! Miny ich wszystkich? BEZCENNE!!!
</QUOTE>
:lol: Czekali z zapartym tchem czy aby ta żywa skamielinia nie pożre wycieczki numer 2 :wink:
A propo's mądrych mamusiek . Poszliśmy jakis czas temu z Augustem na lody . Akurat wyrzucałam papierki od lodów do kosza a obok stanęła mama z synkiem może 6-7 letnim i zaczyna mu tłumaczyć: " To groźny pies. Takie psy szkoli się do walk . One..." W tym momencie , równocześnie ja i Marcin nie wytrzymaliśmy i jednym głosem powiedzieliśmy: " Co? Te psy nie są groźne i nie szkoli się ich do walk" Pani była zdziwiona ,że zareagowaliśmy i zaczęła się pytać , więc jej wytłumaczyłam ,że to pies jak pies i że są niestety jeszcze zwyrodnialcy , którzy wykorzystują psy do walk ,ale zazwyczaj są to mieszanki różnych ras. Po chwili stwierdziła ,że w sumie to ten nasz August nawet symapatyczny.Zaproponowałam chłopcu żeby pogłaskał Augusta ,ale dzieciak był przerażony i nawet nie myślał o tym ,żeby spojrzeć na psa :roll: Mam nadzieję ,że matce się głupio zrobiło , bo dzieciak aż miał łzy w oczach.

: wt paź 06, 09 8:44 am
autor: Złośnica
Na wystawie we Wrocławiu podeszła do nas Pani, która marzy o bulterierze, ale jej 7-8 letnie dziecko...się boi i nie chce :D

Wyciagnęliśmy Uzinkę na pokaz z klateczki, matka zachwycona, dziecko wcale :lol: , pełne oporów, ale podeszło na miękkich nogach, żeby dotknąć...i w momecie kiedy kucało spotkało się oko w oko z Lugerem siedzącym w klatce. Widok dziecka odciągającego matke od bulterierów również jest bezcenny :lol: :lol: :lol: matka zdarzyła tylko krzyknąć, że jak już dzieci pójdą z domów to na pewno będzie miała bulteriera :lol:

: wt paź 06, 09 10:39 am
autor: BigPunisher
Rotor mial 3 miesiace, wchodzilem z nim do parku gdy 2 uprawiajace jogging dziewczyny, w wieku do 30stki, zatrzymaly sie i jedna w recz byla zachwycona szczeniakiem, zaczela Rotka glaskac, zapytala sie jak sie wabi, noi na koniec jaka to rasa... w sekunde po uslyszeniu BULL TERRIER podskoczyla z wrzaskiem i odbiegajac powiedziala "o Boze dlaczego ja go dotykalam" .... NO COMMENT ...

: wt paź 06, 09 14:26 pm
autor: Di83
Qurcze!chyba będę wyjątkiem,ale Lenox jest uwielbiany przez wszystkich w bloku a dodam,iż w bloku 90% mieszkańców jest w wieku starszym.Babcie sie z nim witają,dzieci głaszczą i przytulają a na ulicy jeszcze sie nie spotkałam ze słowami krytyki,no może prócz pana,który stwierdził,ze ten Amstaf to bardzo agresywny pies :wink: Moze sytuacja ulegnie pogorszeniu ,a raczej moje nerwy ulegną pogorszeniu,gdy młody urośnie.Zobaczymy...o każdym "wspaniałym" przypadku będę informować :)

: pt paź 09, 09 15:37 pm
autor: msu2krk
a ja muszę się przyznać ze zanim pojawiła się Delta czytałem te wasze historie i bylem przygotowany na naprawdę DUŻO nieciekawych komentarzy.

dziś nasza mała poczwara jest tak lubiana na osiedlu [pełnym starszych ludzi i jorków i łestów i bigli] że aż miło iść z nią na spacer.

czasem zdarzy się jakiś niemiły epitet ale albo to zlewamy albo ripostujemy po czym życzymy miłego dnia. bardzo dobrze sprawdza się informowanie nachalnych debili o tym ze suka może się zdenerwować, zazwyczaj kończy to docinki o jej urodzie, mądrości czy zapachu.

a wczoraj mała dziewczynka ok. 7lat mówi do taty mijając nas na spacerze:

-tato, jaki dziwny piesek

-nie dziwny tylko chory jakiś...

aż mnie to ubawiło.

: ndz paź 11, 09 20:58 pm
autor: pietrycha2
Niektórzy ludzie nawet nie wiem jak byście im tłumaczyli, że po wyglądzie nie powinno sie oceniać to i tak maja prawo sie bać :) przykład:

Mam ciotke (jak zreszta tu kazdy ^^ )... mam brata :P

Ciotka zostala kiedys zaatakowana przez czarnego owczarka i a taki maly uraz... a brat rodzony ma suke - malamut. Jednak mimo, ze pies jest niezwykle lagodny i to jest pies jej siostrzenca to i tak panicznie potrafi sie go bac :D

: pn paź 12, 09 13:59 pm
autor: Anita
Te wszystkie traumy z dzieciństwa są wynikiem straszenia dzieci. Jak się im ciągle wmawia,że psy są złe, że pogryzą lub zjedzą, a potem faktycznie jakiś burek capnie, to się z tego robi uraz na całe życie.

Mnie kilka psów w dzieciństwie pogryzło, bo zawsze się pchałam z łapami do głaskania cudzych pupilów i urazów nigdy nie miałam, ale w naszej rodzinie zawsze były psy i nikt mnie nie straszył.

Niedawno przechodząc obok mamuśki z dzieckiem usłyszałam jak dziecko pyta "mamusiu, co to za piesek?" ,a mamusia "fuj, to wstretny morderca, nie patrz!".Podeszłam do mamuski i mówię " bzdury pani gada i z dziecka głupka robi, a efekt będzie taki, że wychowa pani syna na niezaradną, tchórzliwą i agresywną ciotę i będzie pani na karku do końca życia siedział i jeszcze lał" i poszłam sobie, a przekleństwa się za mną sypały, bo się chyba mamuśka wystraszyła takiej wizji przyszłości.

Zazwyczaj na wszelkie zaczepki reaguję słowem "spier...aj!!!". Nie wchodzę w dyskusje, nie tłumaczę się, nie wychowuję, nie uświadamiam. Nie chce mi się.