Strona 2 z 5

: pt lis 20, 09 21:50 pm
autor: yoki
Każdy pies jest inny, każdy szczeniak też choć dla mnie przy łączeniu szczeniak+dorosły pies jest szacunek dla pierwszego psiaka, odizolowani go od natrętnego malucha by mógł odpocząć, nauka malucha wyluzowania przy innym psie, klatka dla bullka no i trzeba pamiętać że jednak łatwiej się łączy w pary pies+suka pod warunkiem że jedno jest wykastrowane /wysterylizowane.

No i najważniejsze trzeba zdać sobie sprawę że przy nieumiejętnym układaniu stada trzeba będzie izolować psy.

Ja np ze swoją dwójką wychodzę na oddziele spacery bo czegoś innego potrzebuje niż dorosła suka.

Nie każdy bull jest agresywny w zabawie, ja np nie toleruję mocnych zabaw i moja suka typowo bullowych przepychanek nie lubi, ona woli w emeryckim tempie, bezdotykowo bawić się z kundelkami na podwórku niż latać komuś po głowie.

: pt lis 20, 09 22:18 pm
autor: nataszka87
Ja szczerze powiem, ze ograniczam spotkania Coco z moja druga suczka (york) nie chodzi tu o agresje ale o to, ze zabawy tak duzych psow sa zbyt brutalne dla takich delikatesow ;) ... A poza tym moja Yoreczka nie zyczy sobie spotkan z nia i wogole z innymi psami ;)

Ale... Posiadam jeszcze kundelka (przyblakala sie bida) jest to rowniez suczka, podobne to jest troche do jamnika i mniej wiecej tego rozmiaru i z nia Coco bawi sie swietnie :)

Na poczatku sie "wyczuwaly" :lol: i teraz juz Coco wie na ile moze sobie pozwolic i jest naprawde delikatna :)

Wedlug mnie bardzo duzo zalezy od charakteru psa, który jest juz w domu.

To takie moje skromne zdanie :)

: sob lis 21, 09 15:49 pm
autor: panda
YOKI: "No i najważniejsze trzeba zdać sobie sprawę że przy nieumiejętnym układaniu stada trzeba będzie izolować psy."

dobry wątek .. trochę wykracza poza główny temat. Jak możesz, rozwiń jak ułożyć 2 psy w jednym mieszkaniu. (mieszkanie 60m w bloku .. raczej izolować będzie ciężko i upierdliwie i dla psów i dla mieszkańców). Z góry myślałem nad tym aby bull był nad sznaucerem, z racji temperamentu i wielkości, jak również "predyspozycji do agresji" (nazwijmy to tak umownie).

P.S. wspólnymi siłami może uda nam się przekonać moją Mamę :twisted:

: sob lis 21, 09 19:57 pm
autor: Kasia
Wrócę do tematu. Mam 2 psy, oprócz bulki jeszcze coś na kształt jamniczki miniatury. I nie trzeba izolować, wprost przeciwnie, to kumpele. Ale nie od razu. Najpierw było układanie relacji pod kontrolą, ale bez interwencji. No, może raz, jak Tekla poturbowała małą przy kuchni.Bez gryzienia, po prostu po bulowemu przydusiła i "podziubała".

Teraz to często Tolka obwarkuje dużą koleżankę jak ta zbyt siłowo się bawi. A na spacerach to mniejsza robi za agresora, ale tylko wtedy, jak ma za plecami bulobrońcę. A ovie suczki trafiły do nas dorosłe i po przejściach w odstępie 1,5 roku. Czyli da się!

: sob lis 21, 09 23:16 pm
autor: sziiisza
A jak sznaucerzysko reaguje na inne psy, bo mój Bazylowy nie był zbyt miły.. rzucał się gnojek na wszystko co większe od niego i na czterech łapach :roll: Jeśli sznaucer toleruje inne psy, to przecież problemu nie będzie i tak jak Kasia napisała niech psy same sobie ustalą hierarchię, bez żadnych większych ingerencji w to..

A droga Mama niech się przekona do bullków, bo nie taki bull straszny, jak wygląda przecież ! :-P

: ndz lis 22, 09 8:37 am
autor: panda
sznajcer reaguje na inne psy tak że nie reaguje :) w domu ustępuje (nawet u siebie) i ogólnie rzecz ujmując olewa to co się dzieje. Na spacerach chętnie podchodzi do innych psów (oczywiście z wyjątkami) nieraz się bawi, a niekiedy tylko przywita i odchodzą w swoje strony.

Myślę że nie będzie zbytnich problemów, a ingerencja tylko w wyjątkowych przypadkach będzie jak u Kasi.

: ndz lis 22, 09 17:34 pm
autor: Gaeriela
YOKI

na miłość bulli

powiedz jak Ty to zrobiłaś

że 8mies szczyl do Ciebie przychodzi?????

Czy założyłaś już może wątek na ten temat?

Jak nie, to zakładać mi proszę w te pędy

Jak się domyślasz, mój Hrabia przychodzi tylko, gdy sam tego chce... czyli b. rzadko.

: ndz lis 22, 09 21:24 pm
autor: yoki
Panda: wszytko zależy od malucha i tego jak został nauczony przez hodowcę a potem przez Ciebie. Dobrze jest nauczyć psa relaksu przy starszym psie i że nie trzeba się bawić non- stop, do tego służą spacery i brykanie z psami w parku, zabawa z ludziem. Izolowanie psów naprawdę nie jest straszną rzeczą - ja swoje ze względu na cieczkę a następnie przy ciąży urojonej musiałam izolować a mieszkanie mam małe, rotacyjnie siedziały w klatce i jakoś nikt na tym nie ucierpiał / oprócz mnie bo wychodziłam na 6 spacerów dziennie/. Tylko że ja nie użalam się nad psem bo musi np 2 godziny posiedzieć w klatce po spacerze, tak jest i ma być więc i psy z tego sobie nic nie robią.

Układanie 2 psów razem nie jest moją mocną stroną i wiem że na pewno mogła zrobić to lepiej. Mistrzem dla mnie jest Żmija i jej burki które nigdy nie miały że sobą żadnej sprzeczki.

Gaeriela: U mnie jest parę typów spacerów:

- bieganie z psami - na szczęście mam fajnych znajomych na spacery który wiedzą że nie ma nic dziwnego ani śmiesznego w tym że nie stoimy i nie patrzymy się jak te osły gdy psy się bawią. Jak ludzkie stado się przemieszcza to i automatycznie psy za nimi. Chowam się w krzaki, uciekam, znikam by wiedział że ja nie będę tam stała cały czas. Znajomi wtedy nie mogą wspierać psa / udają że go nie ma/. Robię takie rzeczy bez ostrzeżenia i wołania. Rzadko wołam psa a jak już to nagradzam piłeczką/ smaczkiem/ buziaczkiem. nigdy nie skarciłam Synka za to że na chwilę się zapomniał. Staram się by jak najczęściej chodził bez smyczy lub z puszczoną smyczką / mieszkam w mieście i nie chojrakuję przy ruchliwej drodze z puszczonym psem luzem/ wtedy sama wolność nie jest tak atrakcyjna.

- bieganie za piłką/ patykiem - Synek ma silny instynkt łowiecki więc tego nie musiałam go zbytnio uczyć. Piłka jest reglamentowana jak i każda zabawka bo wtedy jest o wiele bardziej atrakcyjna. Czasami nagradzam go smaczkiem za przyniesiony aport. Staram się bawić entuzjastycznie, rozkręcić i pokazać że dla nas obojga to fajna zabawa. Zdarza mi się w zabawie ugryźć psa w tyłek lub ucho.

- poranny spacer po osiedlu wygląda tak że z reguły albo gadam przez telefon albo jestem myślami gdzie indziej i po prostu musi się pilnować bo inaczej może mieć problem / za mały jest by dawać mu klucze do domu 8) /

- spacer po imprezie - burki wtedy na 2 metry nie odchodzą ode mnie bo wiedzą że mogę zapomnieć że z nimi wyszłam :twisted:

Sposobów jest wiele najlepszym by naprawić sytuacje wydaje mi się że jest spalenie miski i spacery z linką. Na ten temat na pewno pisała Żmija lub JonSnow. Jak coś to pisz na fo lub priva

: pt lis 27, 09 10:50 am
autor: panda
Uhhh .. nie było mnie parę dni.

Głównie siedziałem w pracy abym mógł sobie później pofolgować jak będę miał już bulka :)

Mamę przekonuję z dnia na dzień. Pokazuję jej że to nie zabawka, ale czuję że nie do końca ma do mnie zaufanie, choć nie wiem dlaczego miała by je kiedykolwiek stracić?!

Póki co mam sprawę do osób mających bulki w pobliżu.

Chciałbym się spotkać z kimś i z jego bulinką oczywiście w pobliżu Warszawy, np na niedzielnym spacerze. Chcę zobaczyć jak taki bulek wygląda z bliska w dłuższym kontakcie. Nie chcę aby okazało się, że to jednak nie to i dodać wpis w dziale schronisko.

Nie zrozumcie mnie źle. Jestem w 100% na tak, że to będzie bulek, ale chcę mieć 120% pewności i przy okazji poznać lepiej psa o którym marzę.

gg 1424656

e-mail: pandel@op.plpandel@op.pl

: pn lis 30, 09 14:55 pm
autor: panda
kto się ze mną spotka?

: wt gru 01, 09 15:55 pm
autor: aga
ja miałam swego czasu 2wie psice, obydwie przygarniete znajdy i jedna coś w sylu bxer+ amstaff druga ON na spacerach zawsze razem, zgoda była zawsze ONka łagodna i to bardzo, tamta zawadiaka, były przepychanki nigdy nic poważnego i nie ingerowałam w ich sprzeczki. Jeden jedyny raz jak głaskałam obie na raz boxerka zararczrała, ONka momentalnie się rzuciła na nią - było ostro ale też nie interweniowałam, bo wiedziałam że "panienki" muszą sobie porozmawiać i skończyło się tak że ta moja łagodna pannica tak ją ustawiła że potem nawet przy jedzeniu nie było zgrzytów. A co Do bulkinki ... hmmm jest bardzo cierpliwa, jakiś psiak ją oszczekuje i napada z boku ona nic, poprostu stoi, ale jak się wkurzy to nie ma żartów. Więc jak widać każdy psiak jest inny

: wt gru 01, 09 18:58 pm
autor: panda
dzięki Aguś. Mama póki co jest trochę przestraszona. Nie ukrywam, że nie podoba jej się ten pies i że nie jest przekonana do 2 psów w jednym domu, gdyż nie zna psychologii tych zwierząt.

Lęk też ma podstawy takie że boi się takiego bulka, więc chcę jej pokazać krok po kroku, od szczeniaka przez wystawy do dorosłego bulka na żywo.

Dzięki Wam wszystkim jeszcze raz za pomoc.

: śr gru 02, 09 10:06 am
autor: Maciek-Goblin
Bule to normalne psy,maja swoje jazdy ale kto ich nie ma?My mamy 5 dorosłych(własnych),jedna adopcyjną (Lulu),buldożke Kobrę i Sida -siuśmajtka (5 mcy)wszystkie żyją zgodnie,tolerują się-chcesz podjedź-mieszkamy koło Radomia

: śr gru 02, 09 19:32 pm
autor: CHI
Obecnie "na stanie" mam bulkę szt 1 ;) + 3 boksery Blondyn i 2 sunie szczeniaki 11 i 4 mies.....

Funię "dokupiłam" Blondynowi do pary - 2 szczeniaki lepiej mi się wychowują (po raz kolejny ćwiczyłam ten model działania ;-) ) - jak okazało się, że już moja bullka (obecnie[']) nie będzie mieć dzieci... Wtedy jeszcze była matka Blondyna ([']) i Diuk, który odszedł w tym roku (bokser prawie 13 lat...) Akurat avatar jest z tego okresu = tuż po przybyciu Funi..

Funia ma "swoje za uszami" ale banda żyje zgodnie...

Co więcej Funia prawdopodobnie jest jedynym bullem standardem w Europie, która staje na podium w agility w LA0... (47cm i prawie 30 kg wagi...) dlatego tylko LA0...

Tak na szybko (zdjęcia i "podsumowanie sezonu" kiedyś w końcu wstawię na forum ;-) )- tu są filmiki:

http://www.youtube.com/watch?v=y0bYcT6J ... 0bYcT6J8jQ

http://www.youtube.com/watch?v=nYwVK2LV ... YwVK2LV-uI

A i generalnie jestem sama (tzn mam u kogo zostawić BBB "w razie cuś"). No i wiekowo to chyba jestem bliżej Twojej Mamy ;) to też może być argument za bullem u Ciebie ;-)

Pozdrawiam

CHI & BBB

: śr gru 02, 09 21:08 pm
autor: Ola
Widziałam filmiki :D

CHI - czy Funia od początku była taka wolna i dokładna? Jakby moja Bastia tak biegła pomyślałabym, że ma poważna depresję w połączeniu z hipoglikemią...

Bastia leci z prędkością 200km/h, wyprzedza nawet BC a dokładności w tym za grosz. Kończy się tak, że ja lecę zdyszana za nią i przywołują ją do każdej przeszkody, bo zanim ja minę pierwszą przeszkodę ona już pędzi hen hen w przód i nie ma szans, żebym dotrzymała jej kroku. Już nie wspominając, że przed startem z radości zaczyna robić orbitki wokół mnie z radości...

Jakieś rady doświadczonego przewodnika bula? Bo nasza prowadząca zajęcia mówi, że z czasem będzie dokładność... ale my trenujemy od maja, a tylko w prędkość idziemy :roll:

Pomocy...

Najmocniej przepraszam, za off'a :)