Hałaśliwość
nie wiem, moja odkąd ją mam 6 latek już, to bardzo mało szczekała, jak szczeka robię na smakołyk,magiczne słowo "masz"wrzucam np kostke karmy do miski ,poprostu odwracam jej uwagę i ja też się odwracam i idę do innego pokoju np no i właśnie to że nie wolno! Tylko głośno tak jakbym ją karciła, zresztą moi też tak robią, nie zwracamy wtedy na nią uwagi, zero głaskania czy miziania,bo wtedy to chyba byłoby jeszcze gorzej, poprostu tak jakby jej nie było i to działa
Ok. ja tez spróbuje ignorować go może to przyniesie jakiś rezultat. On szczeka, zdziera sobie gardło a ja jak skała niewzruszona po prostu udaje że go nie ma. Mogę spróbować. jednocześnie jak będzie grzeczny to będę dawać mu smakołyk...Mam nadzieję, że wytrzymam darcie i nic do niego nie powiem. Dzisiaj po powrocie z pracy zobaczę czy to działa. ale mam pytanie co w przypadku kiedy ja go ignoruje a on nadal się wydziera?
-
Marcislava
- Bulomaniak 1

- Posty: 81
- Rejestracja: czw sie 20, 09 12:08 pm
<QUOTE author="aga"><s>
Dobra rada, odwroc jego uwage, jakies psztykniecie palcami etc...tylko go nie ucz ze jak szczeka to sie z nim bawisz albo dostaje jedzenie bo bedzie przesrane
A jak mowisz ze masz hardcore z tym ujadaniem, to skarc go jak szczeka albo go oducz jakims dzwiekiem nieprzyjemnym, ze jak szczeknie to bedzie niemilo i glosno. Naprzyklad dwie pokryweczki od garnkow i jak na paradzie bum o siebie.
Z drugiej strony wiesz, to moze byc glebszy problem.
Ja mam sasiadke ktorej pies ujada jak nakrecony jak idzie na dwor, ale on ma psychiczny problem poniewaz mysli ze jest panem domu i wladca osiedla i oznajmia swoje nadejscie (wraz z wlascicielem na smyczy) a pancia zadowolona na drugim koncu linki i go nie koryguje.
Reasumujac - musisz reagowac jak szczeka, werbalnie. Nauczyl sie ze tak trzeba i pewnie nie wie ze oczekujesz od niego czegos innego.
</QUOTE>aga pisze:</s>poprostu odwracam jej uwagę i ja też się odwracam i idę do innego pokoju np no i właśnie to że nie wolno!
Dobra rada, odwroc jego uwage, jakies psztykniecie palcami etc...tylko go nie ucz ze jak szczeka to sie z nim bawisz albo dostaje jedzenie bo bedzie przesrane
A jak mowisz ze masz hardcore z tym ujadaniem, to skarc go jak szczeka albo go oducz jakims dzwiekiem nieprzyjemnym, ze jak szczeknie to bedzie niemilo i glosno. Naprzyklad dwie pokryweczki od garnkow i jak na paradzie bum o siebie.
Z drugiej strony wiesz, to moze byc glebszy problem.
Ja mam sasiadke ktorej pies ujada jak nakrecony jak idzie na dwor, ale on ma psychiczny problem poniewaz mysli ze jest panem domu i wladca osiedla i oznajmia swoje nadejscie (wraz z wlascicielem na smyczy) a pancia zadowolona na drugim koncu linki i go nie koryguje.
Reasumujac - musisz reagowac jak szczeka, werbalnie. Nauczyl sie ze tak trzeba i pewnie nie wie ze oczekujesz od niego czegos innego.
- OLKAiDEXTER
- Bulomaniak 3

- Posty: 681
- Rejestracja: ndz mar 08, 09 10:56 am
- Lokalizacja: NS
<QUOTE author="Bastuś"><s>
moim zdaniem ignoruj dalej,tak jakby go nie było, bo on wtedy będzie dalej hałasował, odwróć się i nie głaskaj, udrzyj się na niego "spokój" i rób swoje. Pewnie i tak będzie się jeszcze darł ale od razu go tego nie oduczysz, cierpliwość Ci pozostaje
</QUOTE>Bastuś pisze:</s>ale mam pytanie co w przypadku kiedy ja go ignoruje a on nadal się wydziera?
moim zdaniem ignoruj dalej,tak jakby go nie było, bo on wtedy będzie dalej hałasował, odwróć się i nie głaskaj, udrzyj się na niego "spokój" i rób swoje. Pewnie i tak będzie się jeszcze darł ale od razu go tego nie oduczysz, cierpliwość Ci pozostaje
Wczoraj pies mnie zaskoczył bo był spokojny nie szczekał bez powodu a jak już to na jakiś dźwięk i to krótko. Bardzo go denerwują karetki pogotowia, z głębokiego snu potrafią go wyrwać, no i dziś w nocy znowu padał deszcz więc szczekał na krople deszczu tłukące się w parapet. Jak już szczekał wczoraj to zastosowałam schemat ignorowania go. Musze przyznać, że chyba to działa ale do końca nie mogę stwierdzić bo jak już powiedziałam był wyjątkowo spokojny. Wczoraj tez coś wykminiłam, a mianowicie to że możne on szczeka jak my jesteśmy w domu np. długi weekend bo wybijamy go z jego rytmu. Normalnie w tygodniu godziny bez nas on przesypia, wyśpi się i po południu jest grzeczny. A jak my jesteśmy to on nie śpi i jest rozdrażniony jak dziecko. Myślicie, że to jest możliwe.
Nadi jest wyjątkowo źle wychowanym pieskiem i szczeka jak chce coś ode mnie wymusić, smakołyk albo zabawe. Jak go olewam to mnie szczypie i tyle
a jak krzycze to dostaje bulawki więc już wole jak sobie szczeka
Właśnie! Wiem,że to nie ten temat ale co zrobić gdy łobuza karce, a on zaczyna świrować? To jest naprawde wkurzające.
Właśnie! Wiem,że to nie ten temat ale co zrobić gdy łobuza karce, a on zaczyna świrować? To jest naprawde wkurzające.
zBULLwersowana...
ja mam podobny problem jak już moja helena zacznie szczekać to może tak godzinami nieidzie jej uspokoic bo zaczyna szaleć, i wymuszać wtedy różne żeczy, ja swoją bullinkę przedrzeźniam, to jest mój sposób jak chcem żeby się odrazu zamkneła, tak się dziwi że ja też umiem upierdliwie szczekać jej nad uchem
bo co do jakis garnków puszek czy innych głośnych przedmiotów to u mnie to niezdaje egzaminu bo hela jeszcze bardziej się nakręca.
<QUOTE author="gośka"><s>
czyżby dzień świni? moja ma czasem to samo jak się na nią udrę, tylko że robię wtedy jakieś coś w stylu prrr a ona biega po całym mieszkaniu pełnym galopem, pozwijane dywany a potem z pełnym uśmiechem na pycholu, zmęczna kładzie się i jest spokój przez cały dzień, bulle poprostu udają że
nic się nie stało a one są niewinne
</QUOTE>gośka pisze:</s>Właśnie! Wiem,że to nie ten temat ale co zrobić gdy łobuza karce, a on zaczyna świrować? To jest naprawde wkurzające.
czyżby dzień świni? moja ma czasem to samo jak się na nią udrę, tylko że robię wtedy jakieś coś w stylu prrr a ona biega po całym mieszkaniu pełnym galopem, pozwijane dywany a potem z pełnym uśmiechem na pycholu, zmęczna kładzie się i jest spokój przez cały dzień, bulle poprostu udają że
nic się nie stało a one są niewinne
A mój nauczył się piszczeć. O wszystko - o wyjście na balkon, o wodę, o dzieci biegające za oknem itd. Nawet do królika, który jest w klatce na podłodze piszczy - jakby królik miał zrozumieć
Szkoda że nie piszczy o żarcie bo to akurat by mnie ucieszyło
- niejadek z niego pierwszej wody...
Narazie te piski ignoruję albo głośno mówię "nie wolno"
Szkoda że nie piszczy o żarcie bo to akurat by mnie ucieszyło
Narazie te piski ignoruję albo głośno mówię "nie wolno"
-
SisiKLIKA
- Bulomaniak 2

- Posty: 288
- Rejestracja: ndz lis 16, 08 17:54 pm
- Lokalizacja: Zawiercie
- Kontakt:
<QUOTE author="aga"><s>
Hehehe Aga, wiesz co? Chyba psy z Kliki są heretykami, bo Sisi jak słyszy dzwon w kościele to też drze się niemiłosiernie
a jak siedzi wieczorem w oknie to też szczeka na ludzi i psy, którzy przechodzą koło placu.
</QUOTE>aga pisze:</s>moja na karetki też szczeka i jak rano o 6stej dzwony w kościele biją, heretyk jakiś z niejbudzika mi nawet nie trzeba, tylko że jak powiem SPOKÓJ! to od razu zamyka mordę
Hehehe Aga, wiesz co? Chyba psy z Kliki są heretykami, bo Sisi jak słyszy dzwon w kościele to też drze się niemiłosiernie
Baster też nie kościelny
. Ostatnio szczekał na dzwony. Ale muszę przyznać, że jest dużo lepiej - szczeka mniej
Tak jakby rozumiał, że wkurzający jest. Jak zaczyna swoje wywody to krzyczę na niego, kilka razy dostał w mordkę. Ostatnio zresztą zauważam że się wycisza. Ale jak już w jakiś sposób dotarłam do niego w domu tak w żaden sposób nie mogę go uspokoić w momencie jak wychodzimy na spacer. Mam wrażenie że Bastek jest baaardzo terytorialny, a co z tego wynika, nie toleruje ani ludzi ani psów na klatce i przed blokiem. Jak wychodzimy to zakładam mu kaganiec, ludzie wtedy mniej się boją. Ściągam go dopiero jak troszkę odejdziemy lub jak sie uspokoi.a czasami jest tak, że wypada z bloku z taka wściekłością i szaleje cały spacer. Mam wrażenie wtedy, że gdybym go spuściła ze smyczy to najchętniej rozszarpał by coś
.To mnie baaardzo martwi. Ale jest nadzieja że się uspokoi, od lipca idę z nim na szkolenie. może tam nauczą mnie panować nad nim.
Dziś koleżanka powiedziała mi, że takie poczucie terytorializmu może wynikać z szalejących hormonów. Powiedziała też że kastracja może pomóc. co wy o tym sądzicie?
Dziś koleżanka powiedziała mi, że takie poczucie terytorializmu może wynikać z szalejących hormonów. Powiedziała też że kastracja może pomóc. co wy o tym sądzicie?


