Dziękujemy wszystkim za odwiedziny. Faktycznie doznania zapachowe są że uuuu ale już mniej niż na początku.
Ale cóż z tego że to to ma rok kiedy w głowie pusto i pomysły ma nie z tej ziemi. Np. bardzo fajnie jest kiedy zwali się kołdrę i poduszki pańciostwa. Albo jest super kiedy podchodzi się do wielkich donic z palmami i najpierw się dmucha i chucha a potem kopie w kwiatkach

Jest też świetną zabawą gonienie ptaszków z łbem podniesionym do góry lecz wtedy nie widzi się tego co przed tobą o czym dowiedziałem się niedawno kiedy przywaliłem głową prosto w czyjś samochód. Pozostało niewielkie wgniecenie i musieliśmy się z pańcią ewakuować dziwnie szybko.
Jest też przeekstra wchodzić na czyjś nieogrodzony ogródek i walić tam wieeelkie kupsko.
No i ja codziennie mam z nim takie przygody, że mnie w końcu szlag trafi.
A oprócz tego wszystkiego miałam niemiłą przygodę. Wracałam ze spaceru z Dragiem, zza rogu wyłoniła się stojąca przed sklepem dziewczyna z Astem. Łeb miał jak, nieprzymierzając, balię i wogóle był jakiś dziwnie duży. Oczywiście Ast na widok Drago dostał piany. No więc stoi to dziewczę ze swoim szczekającym i ujadającym psem na uliczce o szerokości może 3 metrów, ona po lewej ja po prawej a między nami próbuje przejść czworo ludzi w tym dwoje malutkich dzieci. Widzę, że minę mają nietęgą i boją się przejść pomiędzy Astem który się szczerzy i moim głupkiem z nienajlepszą opinią(bullterier w końcu, uścisk 300 ton) więc zatrzymałam się, skróciłam smycz i czekam aż przejdą. A ta głupia ?*+?! popuściła tego swojego pieniącego się psa i cieszy ryja. Wtedy ja dostałam piany i powiedziałam jej, że powinien mieć kaganiec bo jest agresywny. Ona mi na to że co ja pier...olę, on nie jest agresywny a tak wogóle to mój pies powinien mieć kaganiec bo jest na liście. Więc ja jej, że oba powinny mieć kaganiec ale mój agresywny nie jest i ma odpowiedzialną właścicielkę przynajmniej. W tym czasie Drago wystraszony na maksa naszymi krzykami, ujadaniem tego pieprzonego psa, wyjął głowę z obroży półzaciskowej (nie wiem jakim cudem) i wbiegł do sklepu po czym rozpłaszczył się w samym wejściu bo krzyknęłam "stój". Ludzie w sklepie - panika. Każdy miał na twarzy wypisane że jakby miał czym to by mnie za...ł. A dziewczyna od Asta po moim wyjściu ze sklepu jeszcze mi wykrzyczała że właśnie widać jaka jestem odpowiedzialna,jej pies przynajmniej ma porządne szele (skórzane z tysiącem ćwieków) i nie zrobi nikomu krzywdy. Krew mnie zalała i naprawdę byłam bliska mordobicia.
No i tak właśnie Drago zyskał szelki, teraz przynajmniej mi nie spierniczy a ja tylko czekam aż tę ... znowu spotkam.