Mój bulek ma padaczke pomocy!!
-
Claudia
Mój bulek ma padaczke pomocy!!
Mój bullek ma padaczke wczoraj nagle cała sie trzęsła i miała szybki oddech oraz śliniła sie. Nie poznawała nikogo jak pojechaliśmy do weterynarza to ta jeszcze szczekała i miałam wrażenie jak by cos widziała ale tam nic nie było. Narobiła pod siebie itp. Co mam robić? Ma dostawać tabletki. Czy moę mi ktoś coś na tan temat więcej powiedzieć? Proszę! 
-
SAURON
-
Gothika
Re: Mój bulek ma padaczke pomocy!!
<QUOTE author="Claudia"><s>
mogę Cię tylko pocieszyć
moja sasiadka z bloku obok, ma sunie - dalmatyńczyka, sunia ma od urodzenia padaczkę, dostaje regularnie leki, w tym roku skończy sunia 13 lat
</QUOTE>Claudia pisze:</s>Mój bullek ma padaczke wczoraj nagle cała sie trzęsła i miała szybki oddech oraz śliniła sie. Nie poznawała nikogo jak pojechaliśmy do weterynarza to ta jeszcze szczekała i miałam wrażenie jak by cos widziała ale tam nic nie było. Narobiła pod siebie itp. Co mam robić? Ma dostawać tabletki. Czy moę mi ktoś coś na tan temat więcej powiedzieć? Proszę!![]()
mogę Cię tylko pocieszyć
moja sasiadka z bloku obok, ma sunie - dalmatyńczyka, sunia ma od urodzenia padaczkę, dostaje regularnie leki, w tym roku skończy sunia 13 lat
-
sajko
-
KaTe
ja też mogę cie pocieszyć,że moja poprzednia psina miała padaczke od 4miesiaca zycia...
niestety miała ja juz do konca zycia(11 lat),ale była przekochana i bardzo zywiołowa...
ataki miała najczesciej jak sie bardzo zmeczyła wiec unikałyśmy meczacych spacerków...
Powiem tak-najbardziej pomozesz jej dajac jej duzo ciepła i miłości... jest troche chora,ale z tym moze normalnie zyc...
chociaz przykro na to patrzec
trzymaj sie i nie zapominaj ze co nie zabija to wzmacnia
niestety miała ja juz do konca zycia(11 lat),ale była przekochana i bardzo zywiołowa...
ataki miała najczesciej jak sie bardzo zmeczyła wiec unikałyśmy meczacych spacerków...
Powiem tak-najbardziej pomozesz jej dajac jej duzo ciepła i miłości... jest troche chora,ale z tym moze normalnie zyc...
chociaz przykro na to patrzec
trzymaj sie i nie zapominaj ze co nie zabija to wzmacnia
-
Tajfun
Zastanawia mnie czy w Polsce można zrobić miarodajne badania wykluczające / potwierdzające padaczkę. Na razie z tego, co się orientuję, to diagnostyka polega na eliminacji innych schorzeń. Ma ktoś może jakieś doświadczenia w tej dziedzinie ??? Czy jedyna możliwość to padania poza naszym krajem ??
stara prawda - kto kapciem wojuje od bambosza ginie ;]]]]
Kiedyś miałam psa, który trafił do mojego domu z pseudohodowli (wdzięczna rasa york shireterier, a raczej pseudo york, bo bez rodowodu). Pseudohodowczyni jak najszybciej chciała opchnąć psa, nie wspominając o padaczce, z którą prawdopodobnie nigdy nie była u weterynarza, mogła nie wiedzieć o tej chorobie u psa lub po prostu ją zataić przede mną. Sukę nękały ataki o różnej częstotliwości, od tych małych gdy się na chwilę "wyłączała" patrząc w sufit, po silne drgawki trwające nawet do 20 minut, ślinienie, skurcze, sztywnienia. Pierwszy atak był dla mnie wielkim zaskoczeniem, nie wiedziałam co się dzieje, ale atak ustał już podczas podróży samochodem do weterynarza. Suce podano leki, które brała już dożywotnio. Z wiekiem pies miał coraz silniejsze ataki i dawki były stopniowo zwiększane. Prócz tej jednej dolegliwości, pies miał szczęśliwe i godne życie, od momentu, gdy przekroczyła próg naszego domu. Dożyła sędziwego wieku 15 lat.
Jedyne co mogę poradzić, to pilnować podawania leku, być z psem podczas ataków. Moja suka już wyczuwała kiedy mogą nastąpić i wtulała się mocno. Trzymałam ją mocno i mówiłam do niej, aby wiedziała, że jestem przy niej i że jest bezpieczna. Polecam też unikanie sytuacji stresujących dla psa, typu podnoszenie głosu, agresywne sytuacje ludzi i zwierząt, nadmierna ekscytacja. Życzę dużo wytrwałości, miłości, opanowania i wiary w to, żeby choroba się nie nasilała. Tyle ode mnie, może nie wiele pomogłam, ale może kilka takich słów wesprze właścicieli chorego psa.
Jedyne co mogę poradzić, to pilnować podawania leku, być z psem podczas ataków. Moja suka już wyczuwała kiedy mogą nastąpić i wtulała się mocno. Trzymałam ją mocno i mówiłam do niej, aby wiedziała, że jestem przy niej i że jest bezpieczna. Polecam też unikanie sytuacji stresujących dla psa, typu podnoszenie głosu, agresywne sytuacje ludzi i zwierząt, nadmierna ekscytacja. Życzę dużo wytrwałości, miłości, opanowania i wiary w to, żeby choroba się nie nasilała. Tyle ode mnie, może nie wiele pomogłam, ale może kilka takich słów wesprze właścicieli chorego psa.


