
Napisane:
Pn lut 05, 07 20:48 pm
przez JonSnow
Super pomysł, najlepiej pobaw się z nią parę/10-15 min w autobusie, aż go zaakceptuje.
Tylko widzę pewien problem formalny - nie wiem, czy ktoś Cię wpuści na zajezdnię? Problem drugi - w takim autobusie nie ma ludzi.
Jednak jak się uda, to może nie trzeba będzie bawić się w odwrażliwianie na przystankach.

Napisane:
Pn lut 05, 07 20:52 pm
przez sajko
JonSnow, no dlatego dopisałam, że taki przystanek końcowy. Nie wiem, jak to okreslić, bo sa takie zamknięte zajezdnie i takie własnie przystanki końcowe, ale przynajmniej u nas w wwie są takie miejsca, gdzie autobus kończy trasę, czeka ok. 20-30min i rusza spowrotem w trasę. Np. w Wilanowie jest przystanek końcowy, na Sadybie, itp, cicho spokojnie i miło i to jest otwarte normalnie dla ludzi


Napisane:
Pn lut 05, 07 20:53 pm
przez margolciabull
myslę że Sajko chodziło o pętlę autobusową. trudno sobie wyobrazić wsiadanie - zabawę - wysiadanie na zwykłym przystanku...
ja uważam to za dobry pomysł. Margolcię też uczyłam jazdy autobusem w sposób jaki opisujesz Jon. Pomogło. tylko że mea culpa bo autobusem którego nie potrzebujemy jechała z 5 razy odkąd jest u nas, więc nie wiem jakby teraz reagowała.

Napisane:
Śr lut 07, 07 0:39 am
przez emara
Znalazłam sposób na Haszi, co by nie udawała osiołka w drodze na przystanek

. Przypomniało mi się o jej magicznej piłeczce, poza którą świata nie widzi. Więc nawet nie zauważyła, że doszłyśmy na ten przystanek, a na przystanku bawiła się nią i miała gdzieś, że potworne autobusy jeżdżą

. Wyluzowała się na tyle, że zjadała smakołyki i wykonała komendę siad i waruj. I tutaj mam Grzegorzu do Ciebie pytanie: czy taka piłeczka, na którą Haszi jest bardzo nakręcona jest dobrym rozwiązaniem

Czy to raczej powinna być zabawa, która jednak pozwala jej bardziej zauważać, co dzieje się w koło -np. przyjeżdżające i stające na przystanku autobusy


Napisane:
Śr lut 07, 07 12:10 pm
przez Żmija
O zachowaniach obsesyjnych u bulli mozna pisac pisać. to, że super wkręcają się na zabawki może być pomocą, ale w prypadku niedoswiadczonego wlasciciela również przekleństwem. Dodman wkrecenie na zabawki łączy ze skłonnoscia buli do innych zachowan obsesyjnych. Tego nie wiem, ale wiekszośc szkoleniowców z wieloletnim stażem stawia znak równości między bullterrierem a wkręcenie na piłeczkę.
No i tak, jak zauważam, moze mieć to niejaki związek z obsesją , bo standardowo lupowość przeklada się na wkręcenie na zabawkę, ale jest wiele bullków, ktore jako małe szczeniaki nie przejawiały silnego instynktu łupu, ale zaczynają bardzo inetresować sie zabawkami po 6-7 miesiący zycia. U mnie obsesyjnie piłeczkowy pies ma instynkt dra[iezcy na poziomie 0. Łupowe suki mają zainteresowanie zabawkami od poczatku, ale w sumie jest ono mniejsze.
Obsesję można wytworzyć celowo lub przypadkiem, mozna sobie zrobić np. dziamiącego aportera, albo wykorzystać zabawki jako nagrody, jako narzędzie przeciwwarunkowania etc.
Wielokrotnie zabawa właścicieli z psami polega wylącznie na rzucaniu zabawki i to powoduje obsesję. Psy uczą sie, że prawdziwy kontakt z wlascicielm mają tylko podczas rzucania piłki.Dlatego warto rówżnicować zabawy. Przykładem ostatniego psa obsesyjnego jest bulinka, ktora nie potrafi nieignorowana połozyć się, zrelaksować, jesli ma zabawkę, nia ma zmiłuj. Poziom stresu takiego psa jest wysoki, bardzo wysoki. Turid Rugas radzi, żeby nie bawić się z psem piłką częściej niż 3 razy w tygodniu po 15 minut, a poziom stresu można łatwo odczytać z zachowania psa, kiedy poznbawiony jest ruchu bez smyczy przez 2-3 dni. Jako alternatywę dla zabaw piłką mozna dać zabawy węchowe i spokojny smyczowy spacer z właścicielem na długiej smyczy, z możliwościa wąchania przez psa. Obsesja z jednej piłki potrafi przenieść się na inne piłki
U mnie w domu dla psa Pirata, który jest wkrętem totalnym, panują następujące zasady:
-brak zabawek w domu
- zabawa zabawką tylko z człowiekiem
-zabawa w szukanie ukochanej zabawki
- aportowanie na zasadzie- rzucam nową zabawkę, od ktorej pies nie jest uzależniony i tylko raz w nagrodę na przyniesienie rzucam zabawkę, na którą jest wkręcony. Kolejne przyniesienia zabawki nowej nie sa nagradzane. Pies nie wie, kiedy zostanie nagrodzony ukochaną zabawką. to bardzo specjalna nagroda. Pies dostaje ją na kilka sekund raz na kilka dni. I to go bardzo motywuje do wszystkich komend znanych. ogólnie np. nagradzam jedno przywolanie na 60 -80,ukochaną zabawką, co 6-7 żarciem. Pies nigdy nie wie, czy go nagrodzę, czym go nagrodę i to napięcie powoduje ogromny wzrost motywacji i całkiem dobre posłuszeństwo - dla mnie priorytetem jest przywołanie.
Z czasem , niej więcej po miesiącu nowa zabawka znów staje się obsesją i wymieniam ją na nową. mniej podniecającą.
takie dzialania pozwlają mi mieć spokojnego, karnego psa, który zarówno potrafi odpoczywać, jak i bawić się, być biernym i aktywnym. Przede wszystkim jendak po odpieciiu smyczy nie odchodzi tylko chodzi przyklejony do mnie, w oczekiwaniu na jakąć wspólna aktywność, co jest bardzo ważne, kiedy ma sie agresora.
P.S. Przy Fi Pirat to aniolek, choć dał mi w dupę. Żamcia była łatwiejsza od Pirata, tak więc Fi dopiero nauczy mnie pokory- cholera jedna.