ludzie pomozcie bo oszalejemy.
theo ma teraz 7 miesiecy i mam z nim dwa problemy.
- aresja przy jedzeniu w stosunku do vincenta (2 letni pies) oraz mojego chlopaka - rzuca sie z zebami - na mnie stara sie warczec
- kiedy siedzi w zamknietej klatce to rzuca sie do vincenta jak takie burki na wsi ktore biegaja wzdluz plotu. nie moze sie wyluzowac bo przy kazdym ruchu vicka od razu atakuje. tak szybko jak otworze klatke theo jest spokojny
theo odebralismy od hodowcy w wieku 4 miesiecy. tam siedzial caly dzien w klatce. dostawal w niej tez jesc. wlasnie przed odbiorem malego pojawil sie problem z warczeniem o miske. zachowuje sie jak dziki.
zaczelam z nim trenowac jedzenie w moim towarzystwie. siedze obok niego i karmie go z reki a druga go glaszcze. zaczyna sie rozluzniac (na poczatku byl tak spiety ze az sie trzasl, ogon miedzy nogami, uszy po sobie masakra). dzis przy szykowaniu jedzenia zaczal odganiac odemnie mojego chlopaka (chcial zlapac za spodnie), a potem kiedy ten juz go nakarmil (poszlo ok) zaczal go pilnowac (chodzic dookola niego i czaic sie) i zlapal zebami za kapec.
pozatym theo jest bardzo przyjaznym psem. lubi sie z nami bawic - z vickiem tez, przytulac. nie ma z nim zadnych problemow. bardzo szybko sie uczy.
pomozcie bo boje sie co bedzie dalej kiedy smark jeszcze troche podrosnie.
wiem ze mozna zlikwidowac klatke ale czy to nie jest krotkotrwale rozwiazanie?




