Strona 1 z 1

stres u weta

PostNapisane: Pt lis 24, 06 15:30 pm
przez Gothika
Mój pies panicznie boi sie weta, wiadomo, kazdy pies nie przepada tam chodzic, ale Cerbus normalnie trzęsie sie jak galareta, chce uciekac. Dzisiaj musiałam na siłę go trzymac zeby wet mógł mu zrobic zastrzyk, wcisnał sie w kat w gabinecie i trzasł się i chował pupę, był przerazony. Wet jest dla niego naprawdę miły i pozostałe osoby pracujące tam równiez.
Cerbus po powrocie od weta do domu zwraca, rozmawiałam z wetem na ten temat, i okazuję się ze to prawdopodobnie wynik ogromnego stresu.
Jak sobie z tym radzic, do weta musimy czasem chodzic, a mój pies jest naprawde bardzo wrazliwy, jak mogę mu pomóc w walce z tym stresem ?

Dodam jeszcze, ze Cerbus nie jest psem bojazliwym ani agresywnym, w innych sytuacjach zachowuje sie normalnie

PostNapisane: Pt lis 24, 06 16:19 pm
przez klara_veritas
to chyba typowe u CERBERÓW ;) moj Cerberek (lub jak kto woli Serek) też panicznie boi się weta. Gdy jesteśmy ok.500m od kliniki robi tzw. "osiołka", zapiera się 4 łapami i nie chce dalej iść. Dlatego wzięłam się na sposób i zaczęłam jeździć samochodem do weta i parkuję prawie pod samym wejściem. Wtedy pozostaje mi przeciągnąc psa zaledwie jakieś 10metrów. W poczekalni siedzi, drży jak galaretka i piszczy, mimo że nawet weterynarz na niego jeszcze nie spojrzał. Gdy przychodzi nasza kolejka oczywiście kolejny raz robi osiołka, ale wciągnięcie Cerberka do gabinetu jest badzo łatwe - w klinice sa kafelki po których ślizga się jak na lodowisku ;) No i dopiero tutaj w gabinecie zaczyna się prawdziwa jazda. Jeśli ktokolwiek oglądał "egzorcystę" i słyszał szatańskie odgłosy wydawane przez opętana bohaterkę, musi sobie teraz wyobrazić 10 razy takie charczenie, które na łeb bije pierwowzór ;) i idealnie by pasowało jako podkład do kolejnej części "egzorcysty". Wielokrotne próby oswajania go z weterynarzem, dawanie smakołyków przez weterynarza, miłe mówienie, piszczenie zabawką - piszczałką na nic się nie zdało. Od momentu jak ponad rok temu Serek do mnie przyszedł nie udało mi się zmienić w nim tego. Trudno. Naszczęście nie chodzimy do weta aż tak często.... Mam nadzieję że Tobie Gothiko z racji młodego wieku psiaka łatwiej pójdzie oswojenie Cerberka:)

PostNapisane: Pt lis 24, 06 16:27 pm
przez niezwyciężona
ja przekonalam atisa do weta jego ukochanymi zabawkami.jak podjezdzamy pod klinike to zawsze ale tozawsze atis robitak zawanego" stojkowego" wtedy ja ( to jest opis moich relacji z psem na co reaguje) wolam zobacz co mam i rozbwaiam go pilka do tego stopniaze nic nie istnieje poza pilka i mna. wtedy wrzucam pilke delikatnie do poczekalni lub kiedy sa ludzie wchodzimy razem ze pies nawet nie wie kiedy znajdziesie w srodku. jest tak zaoferowny pileczkaze panika jest dopiero ak zobaczy zblizajacego sie lekarza ale wtedyjuz jest po ptakach bo jestesmy w gabinecie. tam zwsze daje cos dobrego, Z kazdym razem atis sie nabiera co nie zmienia faktu ze z kliniki wylatuje jak na skrzydlach. sama klinika kojarzy mu sie z zabawa ,natomiast wet juz gorzej.