przez Gothika » So lis 18, 06 11:13 am
nie chce Cię martwic ale...
gdy przyniosłam do domu swojego poprzedniego bulka Maxia, mieszkałam jeszcze z rodzicami, oni mieli jamniczkę, suczkę. Jamniczka nie akceptowała Maxia. Gdy on dorastał, to ją znienawidził, tak jakby wszystko pamiętał i były podpobne "akcje" ale ja sie niedługo potem wyprowadziłam od rodziców.
Nigdy potem te psy nie mogły byc razem, nie rozdzielone, Max napadał tę sukę z nienacka, tez bez warczenia i ostrzezen, a my robiliśmy wiele prób aby to "naprawic" i zmienic (i co dziwne, ze gdy miał Max załozony kaganiec, to jej nie napadał) .
Była tez taka sytuacja, ze one były razem na działce u nas, wszystko wyglądało ze jest ok, ze sie unormowało, ale to były pozory pomimo ponad dwóch tygodniach spokoju... Max z nienacka i bez zadnego powodu zaatakował tę sukę, i nie wiem co było by gdyby mnie wtedy tam nie było i bym nie krzykneła "zostaw" , "pusc" (miski z zarciem były oczywiscie pochowane, nie było tez zadnych zabawek i smakołyków, ani niczego podobnego na wierzchu, co mogło by spowodować awanturę).
Skonczyło sie na szczescie "tylko" na kilku szwach na karku i pyszczku u jamniczki.
Potem juz zawsze psy były rozdzielane, albo Max w kagancu w obecności jamniczki.
Nie wiem, czy to ma jakies znaczenie, ale dodam, ze mój poprzedni bull, mimo, ze był psem bardzo przyjaznym do ludzi dorosłych i dzieci, nie sprawiał problemów wychowawczych w domu, to w stosunku do innych psów był wybitnie agresywny.
Piszesz ze Twoja Perła jest mała, wazy 5 kilo (czyli chyba cos w podobie jak jamnik), ja bym nie ryzykowała na Twoim miejscu, i nie dopuszczaj do sytuacji, zeby one były razem