OGON POD SIEBIE:(
Hmmm moze mnie jeszcze pamiętacie, moze nie:D
Zazwyczaj zjawiam się tutaj z problemem, a i tym razem inaczej nie jest
Mianowicie, mam problem z małą:) W Lipcu skonczy 2lata:) duzo pracowalismy by wyzbyc się u niej wszelkich lęków, które posiadała:)
Doszlismy do takiego stopnia, ze na porządku dziennym stała się zabawa z psami jej wzrostu oczywiscie bo do duzych wciaz do konca nie jest przekonana, innymi słowy
wybiera sobie przyjaciół:) Mała nie jest juz strachliwa tak jak była...kocha małe dzieci i wszystkie kobiety:) nienawidzi pijanych mężczyzn i mężczyzn juz w wieku dosyc dojrzałym, nie wiem sam dlaczego:) Wszystko było okej, jednak ostatnio cos jej sie stało...odrobine zle sie czula, mozliwe, ze czyms sie zatrula... i przez cały dzien nie miała ochoty wyjsc na dwór...tyko załatwic sie i do domku, kiedy jej przeszło to od rana siedziala pod drzwiami, ja uradowany smycz w dłon, szelki na nią i na dół:) Otóz wtedy zaczął się dramat...wyszlismy za blok, a Abi tak, jak za "małolata" ogon pod siebie, wącha, uszy nastawia... i wszystkiego się boi... dziewczynka, która zawsze ją głaska, a Abi na jej widok merda ogonem, dzis najnormalniej w swiecie ją przeraziła:( nie chciala sie bawic nawet jej ulubionym kijem... spanikowana pogiegła do domu, kompletnie nie mam pojęcia co jej się stało;/ Myslicie, ze pomogą wczesniejsze metody? którymi doprowadzilem do tego, ze psiak zaczął byc juz pewny siebie... i prawie cay lęk poszedł sobie w siną dal?
Pytam i zamartwiam się bo ona ma prawie 2lata...wprawdzie nie jest to duzo, ale czy nie za duzo na pozbycie sie tego nawrotu strachu? Dodam, ze mała jest usłuchana... nawet kiedy spotka swojego ulubionego kompana zabaw, a mamy isc juz do domu... to jedno słowo wystarczy i pstrykniecie palcami by ona sie zorientowała o co chodzi, problemów wychowawczych zadnych...zadnej wiekszej agresji.
Martwie się bo myslalem nad Miniatura Bulla.. ale nie wiem czy w takiej sytuacji moge na cos takiego sobie pozwolic, nie wiem czy Abi nie bedzie zazdrosna...liczylem w sumie na to, ze kiedy wprowadze do domu szczeniaka to Abi potraktuje je jak swoje...moze to by jakos na nią dobrze podziałało? jak myslicie:)?
Zazwyczaj zjawiam się tutaj z problemem, a i tym razem inaczej nie jest
Mianowicie, mam problem z małą:) W Lipcu skonczy 2lata:) duzo pracowalismy by wyzbyc się u niej wszelkich lęków, które posiadała:)
Doszlismy do takiego stopnia, ze na porządku dziennym stała się zabawa z psami jej wzrostu oczywiscie bo do duzych wciaz do konca nie jest przekonana, innymi słowy
Pytam i zamartwiam się bo ona ma prawie 2lata...wprawdzie nie jest to duzo, ale czy nie za duzo na pozbycie sie tego nawrotu strachu? Dodam, ze mała jest usłuchana... nawet kiedy spotka swojego ulubionego kompana zabaw, a mamy isc juz do domu... to jedno słowo wystarczy i pstrykniecie palcami by ona sie zorientowała o co chodzi, problemów wychowawczych zadnych...zadnej wiekszej agresji.
Martwie się bo myslalem nad Miniatura Bulla.. ale nie wiem czy w takiej sytuacji moge na cos takiego sobie pozwolic, nie wiem czy Abi nie bedzie zazdrosna...liczylem w sumie na to, ze kiedy wprowadze do domu szczeniaka to Abi potraktuje je jak swoje...moze to by jakos na nią dobrze podziałało? jak myslicie:)?