drzewo mój wróg!
Mam problem z "synkiem". Ogólnie jest bardzo usłuchany i kochaniutki, zarówno w domku jak i na spacerach. Ładnie chodzi przy nóżce, często bez smyczy. Problem zaczyna się na większym terenie. Wszelkie krzaki, niewielkie drzewa, patyki pies atakuje. Przez chwilę się słucha, ogląda się za mną, do chwili aż znajdzie jakiegoś kija lub drzewo. Natychmiast do niego się doczepia i nie sposób go oderwać. Przy tym piszczy i wyje okrutnie. Jest to czasem brutalny widok. Często kaleczy sobie przy tym pyszczek lub łapki. Wyjście do parku czasami z przyjemności zmienia się w starcie siłowe, nie mówić już o pobycie w lecie, gdzie pies się momentalnie nakręca. Wiem, że jest to MÓJ błąd w wychowaniu psa, ale wierzę, że da się coś zrobić. Pisałam na e-bullterrier i dostałam wiele cennych wskazówek. Jednak ostatecznie pewnie skończy to się pracą ze szkoleniowcem. Jeśli jednak ktoś się spotkał z podobnym przypadkiem bardzo proszę opisanie podobnych doświadczeń. Każda wskazówka jest dla nas cenna. DZIĘKUJEMY.