Nie mam już sił...:(- bojaźliwy bulterier
Amelia ma 8 miesięcy, od hodowcy wziełam ją jak miała 5,jest mądrym psem, szybko sie uczy,nie jest kanapowcem nauczona jest spania w klatce,dogaduje się z kotem, nie warczy przy misce i nie jest agresywna poprostu cud miód.
Gehenna zaczyna się z chwilą wyjscia na plac.
Gdy zakładam jej szelki lub obrożę(mam różne rodzaje bo myślalam ze w tym jest przyczyna) robi sie z niej całkiem inny pies, kladzie sie na podłodze i udaje ze jest zaspana ,nie ma ochoty wstać.Jak już łaskawie księzniczka wyjdzie za drzwi często sika na klatce zeby tylko wrócic do mieszkania i nie iść dalej.Panicznie boi sie spacerów,ogon podkulony ,trzęsie sie cała i jest głucha na wszystko.Na dwór wychodzę z nią trzymając ją na rekach bo inaczej zapaskudzi klatkę.Jak juz wyjdziemy z klatki,skwer mamy 5 m od domu to tylko sika i juz ciągnie z powrotem, nie mowy o pójściu gdzieś dalej ,niedaleko mamy duzo łąki i las gdzie mogłaby sie pobawic ale nic z tego.Nie reaguje na nic, żadne zabawki,nagrody,ulubiona piłeczka nie są w stanie jej przekonać ze na dworze jest fajnie,nie bawi sie z innymi psami które do niej podbiegają wogóle ich nie zauważa.Doszło do tego ze sika i robi kupę w mieszkaniu zeby tylko nie wychodzic.Próbowałam różnych metod,wyczytanych tu na forum ale opuszczają mnie juz siły,jej upartość w tym zakresie mnie przerosła.Próbowaliśmy wychodzic z nią na dwór całą rodziną ,tj mąż z moimi córami juz prawie dorosłymi szedł 5 metrów przed nami a ja z Amelią z tyłu zeby ich widziała ale skuteczne to było tylko na 5 minut , robiła w tył zwrot i koniec spaceru,pozostałoby tylko ciągnięcie jej a to bez sensu.Proszę doradźcie mi coś bo cieszę sie z mojej białej świnkowatej kulki tylko w mieszkaniu bo poza nim tracę tylko nerwy i robię z siebie pośmiewisko:(
Gehenna zaczyna się z chwilą wyjscia na plac.
Gdy zakładam jej szelki lub obrożę(mam różne rodzaje bo myślalam ze w tym jest przyczyna) robi sie z niej całkiem inny pies, kladzie sie na podłodze i udaje ze jest zaspana ,nie ma ochoty wstać.Jak już łaskawie księzniczka wyjdzie za drzwi często sika na klatce zeby tylko wrócic do mieszkania i nie iść dalej.Panicznie boi sie spacerów,ogon podkulony ,trzęsie sie cała i jest głucha na wszystko.Na dwór wychodzę z nią trzymając ją na rekach bo inaczej zapaskudzi klatkę.Jak juz wyjdziemy z klatki,skwer mamy 5 m od domu to tylko sika i juz ciągnie z powrotem, nie mowy o pójściu gdzieś dalej ,niedaleko mamy duzo łąki i las gdzie mogłaby sie pobawic ale nic z tego.Nie reaguje na nic, żadne zabawki,nagrody,ulubiona piłeczka nie są w stanie jej przekonać ze na dworze jest fajnie,nie bawi sie z innymi psami które do niej podbiegają wogóle ich nie zauważa.Doszło do tego ze sika i robi kupę w mieszkaniu zeby tylko nie wychodzic.Próbowałam różnych metod,wyczytanych tu na forum ale opuszczają mnie juz siły,jej upartość w tym zakresie mnie przerosła.Próbowaliśmy wychodzic z nią na dwór całą rodziną ,tj mąż z moimi córami juz prawie dorosłymi szedł 5 metrów przed nami a ja z Amelią z tyłu zeby ich widziała ale skuteczne to było tylko na 5 minut , robiła w tył zwrot i koniec spaceru,pozostałoby tylko ciągnięcie jej a to bez sensu.Proszę doradźcie mi coś bo cieszę sie z mojej białej świnkowatej kulki tylko w mieszkaniu bo poza nim tracę tylko nerwy i robię z siebie pośmiewisko:(