Pozwolę sobie wrzucić moje 3 grosze. Mam w domu suczkę i pana bulla. Pewnie jak część z Was wie, Serek dołączył do naszej rodziny rok temu, kiedy był dorosły a Sindi miała już 2,5 roku. Początkowo na jej warki i odgryzienia nie reagowaliśmy, bo występowały, gdy Serek się dobierał do Sindi (ona jest wysterylizowana, ale czym pies o tym musi wiedzieć

). Niestety, gdy już Serek wybił sobie z głowy wszelkie próby gwałtu na Sindi, ta ciągle go atakowała bez powodu, to przy przygotowywaniu jedzenia, to przy wyjściu na spacer przy drzwiach, to jak na nią popatrzył lub na jej zabawkę, to jak przeszedł koło niej. Czasem udaje się nam zauważyć pierwsze sygnały "przed atakiem" i od razu zajmujemy Sindi czymś innym. Gdy nam się nie udaje to Serkowi się solidnie dostaje (aż pchły lecą), często gryzie go do krwi. Przy czym Serek, choćby nie wiem jak mocno Sindi go pogryzła, nigdy jej nie "oddał". Nawet nie poślinił jej futra. U mnie mniej więcej tak wygląda problem - wszelkie konflikty wynikają ze strony zazdrosnej, marudnej suczki. Natomiast, gdy odwiedzam siostrę i jej bullinkę Quattrusię, często zabieram Serka. Po pierwsze tam Serek może bezkonfliktowo, bawić się z Quattro, jej zabawkami, na jej terenie, jeść z jej miski, spać na jej posłaniu, nawet może jej nieraz wykradać zabawki z pychola. Oprócz sytuacji, gdy Serkowi zbierze się na amory - wtedy Quattro głośno z zębami go przegania, ale nigdy nie gryzie. Wszystko widać jest względne i zależy, na jaki przypadek się trafi.