kiedy kupowaliśmy szczyla zarówno hodowca jak i wcześniej przeczytane posty na forum skłoniły nas do kupna klatki, ale że nasz Tito na początku nie broił to szkoda była nam go zamykać pod naszą nieobecność
do czasu....... jak miał ok 5 i pół miesiąca
zaczęło się, niszczycielska moc : zjadania książek( w tym i te najbliższe sercu i te pożyczone) , wyciąganie ubrań z szafek które trzeba było prać gdyż całe były z sierści i piasku
zniszczone nowe okulary
zniszczone dwie nowe kurtki które chcieliśmy zamienić na większe
wyciąganie z łóżka poduszek które po powrocie z pracy były w strzępach a pierze walało się po całym mieszkaniu
zniszczone meble
ale ciągle było nam szkoda- że pies będzie w klatce cierpiał, że to nie humanitarne itp to po co kupować psa jak i tak w klatce mamy go trzymać..
pewnego dnia spotkaliśmy Złośnice i ona fajnie łopatologicznie wytłumaczyła nam żeby się nie patyczkować że psu nic złego się nie stanie, będzie spał tylko trzeba go wybiegać
kupiliśmy większą klatkę, przez 2 tygodnie " na nowo" przyzwyczajaliśmy psa do kennel klatki, oczywiście w pracy myślałam co robi pies czy nie cierpi i inne takie głupie rzeczy
dwa razy robiłam naloty w środku dnia coby zobaczyć co pies robi- spał jak zabity, ledwo oko podniósł
jak idziemy z mężem na zakupy i pies dosłownie na pół godziny jest zamykany , po powrocie jego mina zawsze nas rozbraja , bo zaczął już ucinać sobie drzemkę a my tak nagle wróciliśmy
- wie że jak jest w klatce a nas nie ma to jest czas na spanie,
po powrocie Państwa jest czas na wariactwa i szaleństwa
od 2 miesięcy używamy kennel klatki i żałujemy że nie zrobiliśmy tego wcześniej!!!!! w końcu spokojnie wracamy do mieszkania bez obawy co znowu nabroił
pies naprawdę pod nasza nieobecność odpoczywa, tylko wcześniej solidy spacer z wybieganiem








