Bulterier SerwisBulterier Forum Polskie Forum Miłośników Rasy Bulterier

zapieranie na spacerze

pytania i rady czyli: bulik dobrze wychowany, bulik kulturalny.

zapieranie na spacerze

Postprzez hexa » So mar 30, 13 17:05 pm

Mój psiak gdy wychodzę z nim na spacer od momentu wyjścia z klatki zapiera się i za chiny nie chce iść dalej ;/ Oczywiście próbuje z nagrodami - odchodzę kawałeczek na długość smyczy , kucam daje smakołyk i wtedy przychodzi, ale znowu staje i się zapiera. Robię tak kilkanaście razy ale efektów brak - idzie tylko po nagrodę. Raz próbowałam go poprostu ciągnąć na siłę, ale oczywiście to też nic nie dało, a efekt odwrotny. Jeśli go spuszczę gdzieś ze smyczy to dużo chętniej chodzi i staram się to jego zapieranie kojarzyć własnie z niechęcią do chodzenia na smyczy. Lecz z drugiej strony jak już jakimś cudem uda mi się go nakłonić do przejścia dalej to idzie ładnie koło nogi, nie szarpie.

Jestem w kropce, bo wiem że konsekwencja i cierpliwość to podstawa, ale boję się też tego że tak sie "rozbestwi" że bedzie chodził TYLKO za nagrodą, a nie wyobrażam sobie spaceru na zasadzie 2 metry postój, nagrody, dwa metry. Bo przykładowo na spacerze robie tak 10, 15 razy licząć że za 16 czy 20 wreszcie pójdzie " za samo ogłaskanie" i nic :( proszę o pomoc.
Avatar użytkownika
hexa
Bulomaniak
Bulomaniak
 
Posty: 5
Dołączył(a): N mar 03, 13 13:22 pm

Re: zapieranie na spacerze

Postprzez Karin » Wt kwi 02, 13 16:25 pm

Ciąganie na smyczy nie wiele da. Smycz rozciągana to też nie jest dobry pomysł ciężko na niej panować nad psem. Spróbuj zmienić obrożę na szelki lub na odwrót. Ja miałem problem z moją sunią na obroży strasznie ciągła a na szelach spoko luz a większość ludzi twierdziło że będzie odwrotnie. Może jest coś co spa straszy często gęsto bullki nie lubią mieć mokrych łap :)
Witamy w świecie tych "potworów"
Pozdrawiamy Karina, Bolek "Bolas" i nasza AZUMI
Avatar użytkownika
Karin
Pomocny wiedzą: 1
Pomocny wiedzą: 1
 
Posty: 390
Dołączył(a): Pt paź 30, 09 16:17 pm
Lokalizacja: Żory

Re: zapieranie na spacerze

Postprzez Kasia » Wt kwi 02, 13 19:09 pm

Moja sucz przy takiej pogodzie jak ostatnio za chiny nie chce iść gdzieś dalej, tylko siku i do domu. Nic nie pomaga, trudno.
Tekla i ja

Kasia
Pomocny wiedzą: 4
Pomocny wiedzą: 4
 
Posty: 313
Dołączył(a): Cz lip 20, 06 9:23 am
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: zapieranie na spacerze

Postprzez hexa » Pt kwi 05, 13 7:51 am

Miał szelki, teraz ma obroże -widze ze to drugie bardziej mu pasuje, ale chodzic dalej nie chce ;/ niewiem juz jak go przekonac.
Avatar użytkownika
hexa
Bulomaniak
Bulomaniak
 
Posty: 5
Dołączył(a): N mar 03, 13 13:22 pm

Re: zapieranie na spacerze

Postprzez Minus » Pt cze 21, 13 23:07 pm

Miałam ten sam problem. Tak długo to trwało, że już nawet nie pamiętam. Do 8 miesiąca chyba i bałam się, że tak zostanie. Nic nie działało na dłużej (smakołyki, wesołe wołanie i zachęcanie - wszystko na krótką metę) Na szczęście teraz już możemy normalnie spacerować (siada na tyłek tylko w upał). Na pewno mu przejdzie, najważniejsze, być bardziej cierpliwym od niego :)

Minus
Bulomaniak
Bulomaniak
 
Posty: 3
Dołączył(a): Cz cze 20, 13 22:29 pm

Re: zapieranie na spacerze

Postprzez panda » Pn sie 19, 13 7:28 am

Na samym początku też miałem taki problem. Wykorzystałem instynkt podążania za stadem. Wokół nie było żadnych samochodów, psów, ludzi itd., Wilson zaczął zapierać się i w końcu usiadł. Odwróciłem się do niego i po krótkiej komendzie "noga" puściłem smycz odchodząc od psa. Cały czas nasłuchiwałem czy nic nie zbliża się oraz czy Wili zaczął podążać za mną. Po przejściu 5-10 kroków odwróciłem się ponownie i powtórzyłem komendę "noga" z minimalnym przychyleniem się do psa (na zachętę przyjścia oraz sprecyzowania przekazu "tak, do Ciebie mówię") ale bez kucania. Pies powoli poderwał się i zaczął iść w moją stronę, powtórzyłem jeszcze raz komendę "noga" i zacząłem odchodzić od niego (to pies ma iść za przewodnikiem a nie przewodnik ma czekać na ociągającego się psa). Oczywiście odchodziłem w spacerowym tempie ale w zdecydowanym kierunku. Wili nadrobił dystans jaki nas dzielił, dostał smakołyk w dziób a ja międzyczasie pochwyciłem smycz.
Wydaje się to takie piękne i łatwe ale kilka razy musiałem to powtórzyć aby kapnął się o co chodzi.
Mały szybko pojął, że na spacerze musi pilnować się.

Później rozpoczęliśmy trening chodzenia na krótkiej luźnej smyczy z kolczatką na szyi. Nie podobał mi się pomysł zakładania kolczatki psu ale behawiorystka i trenerka psów szybko uświadomiła mi jak to działa i jak prawidłowo użyć takiego narzędzia pracy z psem. Tu niestety muszę przerwać opowieść ze względów zdrowotnych Wila (noga w gipsie). Przekażę później szerszą relację z używania kolczatki do treningu. Póki co skupiamy się z żoną na zdrowi Wilasa (w końcu to nasz "synio" ;) ).
Człowiek jest wynikiem sumy stosunków przeciwieństw...

Natomiast pies jest psi :)

panda
Bulomaniak 1
Bulomaniak 1
 
Posty: 89
Dołączył(a): Pt mar 09, 07 10:44 am
Lokalizacja: Sochaczew (50km od Wa-wy)

Re: zapieranie na spacerze

Postprzez Bobo » Cz sie 29, 13 10:30 am

Nasz maluch najlepiej spaceruje bez smyczy, wiec staramy sie go odpinac w parku jak tylko jest okazja - od razu sie zmienia zachowanie, dosłownie nie ten pies: normalnie klapciuch sie wlecze noga za noga i trzeba go ciagac co jakis czas jak sie zaprze a bez smyczy postawa zupełnie inna, dumnie wyprężony i czujny, idzie krok przed nami i prowadzi swoje "stado" - a potem zapinamy smycz i od razu wraca uparty osiołek ;-)
Obrazek

Bobo
Bulomaniak
Bulomaniak
 
Posty: 3
Dołączył(a): Cz sie 29, 13 10:00 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: zapieranie na spacerze

Postprzez Jenny » Wt gru 16, 14 20:39 pm

Nasza historia była dramatyczna. Nasza sunia z hodowli - pod lasem musiała przenieść się w sam środek dużego miasta. Wyglądało to tak, że od dziewiątego tygodnia po zamknięciu drzwi od chałupy pies siadał, zapierał się łapami i wył w niebogłosy jak obdzierany ze skóry. Że była wtedy maleńka i słodka, sąsiedzi nas wyzywali na każdym kroku, że na pewno ją bijemy, maltretujemy i nie wiadomo co jeszcze. A pies po prostu nienawidził wychodzić na dwór. Problem rozwiązaliśmy cierpliwością. Na spacery wychodziliśmy z książkami w łapie. Dwa kroki do przodu i po zachęceniu psa - do podjęcia tego wyzwania (co olewała, potem manifestując swoje stanowisko przeraźliwym kwileniem) zabieraliśmy się do lektury. Wyglądało to dosyć groteskowo, ale po 30 - 40 minutach pies się załamywał podchodził - zostawał nagradzany i kolejne dwa kroki w takim samym systemie. Raz przez ulicę wewnętrzną, jednokierunkową - przechodziłam z moją suką przez 1,5 godziny! Potem poprosiliśmy przyjaciół aby przychodzili do nas ze swoimi szitsusiami. Nasza bulka widziała ziomka raz od razu, potem trochę dalej i dalej. Gdzieś po 2 miesiącach zaczeła normalnie chodzić. Potem role się odwróciły i to my byliśmy ci oporni na końcu smyczy, ale przez ten problem także jakoś przebrnęliśmy i łazi już porządnie przy nóżce.

Jenny
Bulomaniak
Bulomaniak
 
Posty: 5
Dołączył(a): Wt lis 25, 14 19:58 pm

Re: zapieranie na spacerze

Postprzez Mirek4432 » So sie 10, 19 9:14 am

Ten wątek naprawdę jest bardzo ciekawy i na pewno dużo osób tutaj zaglądnie.Tak ja uważam.

Mirek4432
Bulomaniak
Bulomaniak
 
Posty: 3
Dołączył(a): So sie 10, 19 9:07 am



Powrót do Wychowanie i szkolenie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron