przez Cyga » Pt lis 07, 08 22:15 pm
U nas była taka sytuacja z ulubionymi gośćmi przychodzącymi do domu. Jak była mała to każdemu podobało się, że szczeniaczek się tak cieszy i jeszcze ją sami nakręcaliśmy, no ale rozpędzone 25 kg już mało kogo bawiło. Sucz dosłownie latała po ścianach ze szczęścia, a szalone kółko kończyła w hamowaniem w kroku;) Nie muszę chyba dodawać, że obaj ulubieni panowie pomimo dużej sympatii do suki po kilku kółkach mieli dość... Ponieważ nasz model ma tendencję do popadania w ekscytację nic nie dawało przeczekanie ataku radości, młoda wkręcała się sama coraz bardziej i w efekcie po pół godziny było jeszcze gorzej. Trzeba byłą ją uczyć opanowania, po jakimś miesiącu były widoczne efekty.
Zaczęłabym od zmęczenia suki przed wizytą czyli spacerek, najlepiej z ćwiczeniami, żeby łebek też popracował. Jeśli jest taka opcja to pierwsze wizyty w domach, które ją trochę mniej nakręcają. Przede wszystkim nie ma biegania luzem: obroża + smyczka i nie ma nakręcania psa czyli np śmiania się z szaleństw czy biegania za potworem po pokojach;). Jedna osoba może być w gościach, druga niestety zajmuje się psem. Jak szaleje, to przytrzymać za obrożę, dopóki nie odpuści. Można masować jeśli lubi i zna - to ją zrelaksuje. U nas w takich sytuacjach do suki się nie gada, można nawet niby ją ignorować, a ręce trzymają i masują. Jak się uspokoi to kilka komend wyciszających np. siad, patrz i smakołyki. Myślę, że można też na uspokojenie dać gryzaka, ale jak już trochę odpuści. Każde uspokojenie można nagradzać, ale spokojnie. Po kilku razach powinna po prostu z nudów leżeć.