Szarlatanem jest raczej ten, kto wymachując stosem papierków wmawia innym, że jego pies będzie miał potomstwo w 100% wolne od zła wszelkiego. A potomstwo tych bezpapierkowych jest o co najmniej 50% gorsze. Te papierki w większości stwierdzają, że pies był zdrowy w chwili badania. Czy Para 100% słyszących psów da zawsze 100% słyszące bulęta? Czy jeśli jedno z rodziców jest w połowie głuche, to nie może dać potomstwa 100% słyszącego? Każdy zna odpowiedź na te pytania. Wady tego rodzaju nie dziedziczą się prościutko, zgodnie z prawami Mendla. Powtarzam raz jeszce: róbmy badania, które są potrzebne i wtedy kiedy SĄ KU TEMU WSKAZANIA. Ja nie mam doświadczenia wielu uznanych hodowców, ale psy towarzyszą nam od ponad 23 lat. I nauczyliśmy się je obserwować. I bez trudu wiemy kiedy im coś dolega, kiedy zaś są zdrowe. Z obserwacji ich zachowania, potrafimy także wciągnąć wnioski co do prawidłowości ich słyszenia. Jak, to powiem kiedyś przy szklaneczce whisky, zainteresowanym oczywiście.
Czy jestem szarlatanem? Myślę że wart jestem nieco więcej szacunku. 23 lata jestem lekarzem, wciąż podnoszę swoje kwalifikacje: uzyskałem najpierw I, później (z wyróżnieniem) II stopień specjalizacji, uzyskałem także z wyróżnieniem stopień naukowy doktora, jestem autorem 15 prac naukowych ogloszonych drukiem i kilku wygłoszonych na krajowych i zagranicznych konferencjach naukowych. Za cykl swoich prac poświęconych immunohistochemii otrzymałem wyróżnienie jednego z prestiżowych czasopism medycznych. Nikomu przez te lata nie zaszkodziłem (nic o tym nie wiem), wielu ludziom pomogłem. Szkoliłem innych lekarzy, kilka lat byłem nauczycielem akademickim. I zlecam kiedy trzeba badania dodatkowe. Od tych najprostszych, po te najbardziej wyrafinowane, jak np spiralna tomografia z trójwymiarową rekonstrukcją badanych tkanek. znaczy to,że potrafie docenić ich wartość. Oto portret "szarlatana". Kreślę się z poważaniem.




Z poważaniem