Z ostatniej chwili...
Właśnie byłam z Lemonem na spacerze. Chwilę przystanęliśmy ze znajomymi, usiedliśmy na ławce. Podjeżdża radiowóz i wysiada 2 policjantów... podchodzą do nas. Lemon oczywiście na smyczy (i bez kagańca) wita ich entuzjastycznie machając ogonem... i zaczyna się...
Dlaczego nie ma kagańca, przecież to agresywny pies, z "czarnej" listy... W zasadzie nie dyskutowałam, bo to zazwyczaj pogarsza sprawę, tym bardziej, że w Dąbrowie Górniczej uchwała rady miejskiej mówi, że pies ma być na smyczy i w kagańcu - to ucina temat. Więc spokojnie wysłuchałam tych "mądrości" o tym jak to NAWET do stafika można się przytulić a i tak nadal będzie agresywny

Dostałam pouczenie. W zasadzie nic innego nie mogli mi zrobić, na około pełno było ludzi z psami bez kagańca a co bardziej odważni bez smyczy (tych co popijali piweczko pomijam - nie byli na liście ras uznanych za agresywne

). Na koniec grzecznie wyjaśniłam panom, co to za rasa i co to za ustawa i które psy się na niej znajdują. Pożegnałam się ozięble i odeszłam
P.S. Policjantów jak wspomniałam było dwóch: jeden spoko gościu, wyluzowany, bez zbędnych spięć. Niestety drugi chyba zbyt mocno zaangażował się w wykonywanie obowiązków - miał minę jakby od tygodnia nie srał i za chwilę miały mu puścić zwieracze (za przeproszeniem szanownych forumowiczów). Chyba ma nerwową robotę
pozdrawiam

m-żonka marr