
niestety pytań jest dużo więcej...
Psa przyprowadziła jakaś pani - szczerze - jakoś nie wierzę, że kobieta widząc na ulicy bulteriera a takim stanie nie dzwoni po pomoc jakąkolwiek tylko zabiera psa i wiezie go do schroniska (nie do weterynarza)... (to jakieś 20 minut z Dąbia) - obcy pies "z tych" i kobieta się nie bała?
Ja się zastanawiam czy ona nie zna tego psa i sprawcy tej zbrodni...
Na pewno mają na nią jakiś namiar w schronisku...
Tak czy inaczej należą jej się podziękowania, bo psiak mógłby już nie żyć.... ale trudna to sprawa - nie ma chipa, nie ma tatuażu, może go ktoś rozpozna - akcja na całą Polskę ruszyła...
Ponoć wykastrowany - może ktoś z weterynarzy go rozpozna...
Kastracja, obroża Rogz - to wskazuje, że o psa jednak ktoś dbał... Może został skradziony... może się "znudził" właścicielowi....