serce się ściska i płakać mi się chce,że w takich sprawach nie można nic zrobić... Jak można tak potraktować żywe zwierze?! zwierze tak oddane i tak kochające jak własny pies??!!! pies który poświęciłby zapewne własne życie w obronie tego bezlitosnego sk******na!!! Jak można słuchać skomlenia i piszczenia umierającego zwierzęcia i nic nie zrobić?! Czy on,jego rodzina i sąsiedzi całkowicie pozbawieni są serca,moralności,jakichkolwiek ludzkich odruchów???
Nie wiem czy powinnam,ale wklejam link jednej z fundacji próbującej ratować zwierzęta w podobnych sytuacjach:





