Tochna to jest diabełek w anielskiej skórze...
Na naszych kanapach miejsca jest dość, więc dokazywać mają gdzie
A dziś Livka wskoczyła na nasz metrowy płot z kamieni w pogoni za ptakiem i musiałam ją gonić, bo szybko zmykała... Tak zgrabnie jej to poszło, że aż dziw, że z wciąganiem na kanapę ma problemy. Mamy zatem następne zadanie - co tu zrobić z murkeim, by ograniczyć młodej szanse ucieczki
Ze strat odnotowujemy pogryzione uchwyty do szafki z butami i wyrwany kawałek wykładziny.
Tym co Livka najchętniej podkrada są Antoninki kapciuszki. Trzeba je wiecznie wyjmować z jej pyska, a jak Tochna ma je na nogach, to nie ma chwili spokoju
