Nie miała wyjścia przy takim trybie życia,musiała przypakować mięśnie żeby sprostać wymaganiom.Co prawda zanim zaczęła konkretny trekking przebadano jej serce żeby krzywdy suce nie zrobić.Ale ponieważ wszystko z serduchem jest ok może się dziewczyna realizować ruchowo.
Wczoraj między innymi zafundowałam sobie trase z tego drugiego szczytu,przez skałki na sam dól i potem niestety powrót tą samą drogą,same kamienie schodki,uskoki ale panna jak małpa po kamieniach i pniakach się wspinała.To jest ponad 600 m róznicy wysokości więc daje ostro w tyłek.