yoshi zdecydowanie lepiej na żywo...
Jesteśmy wszyscy już w domku. Podróż była paskudna (dokładniej to chodzi o pogodę). Wychuśtało nas nieźle na promie, ale Livka chyba specjalnie się nie zestresowała (przynajmniej nie było nic po niej widać)
Młoda poznaje nowy teren, ale w domku to już jak u siebie i najchętniej to by nie wychodziła (pewnie przez to, że pada i wieje

)
Wszystkie spacerki na razie na smyczce, za dużo nowych wrażeń
Wokół domku biega luzem i nie ma zapędów uciekinierki (oby tak dalej)
Owce wywarły na niej wieeeelkie wrażnienie hihihi, zaczyna rozumieć, że nie ma się czego bać.
Jeśli chodzi o szkody domowe, to pogryzła ze złości klatkowy pojemnik na wodę, gdy została zamknięta w swoim pokoju podczas jednego z naszych posiłków. Dziś znów nie zdążyła wyjść na dwór i ze szczęścia spaskudziła się w kuchni...
A tutaj kilka zdjątek domowych, bo pogoda nie sprzyja ... postaramy się w weekend zapoznać młoda z morzem
Z krótkiej wizyty u drugich dziadków... gdzie nie było problemów. Mamy nadzieję, że ci drudzy też się przekonają...
Jak każdy bulek lubi całowanie, mizianie i przytulanie... moze tym zabić
Tutaj podczas gryzienia ulubionej zabawki i na ogrodzie "trzymam się nogi mojego Pancia"
Kilka upolowanych zdjątek