stresu przed wystawą specjalnie nie mieliśmy. Bulisław jest cudownym psiakiem, który pięknie z nami pracuje. Stres pojawił się jednak jak zobaczyliśmy warunki w hali. Strasznie mało miejsca, psiak na psiaku. Trochę się obawialiśmy, że gnojek może nam się jeżyć. Nic na szczęście takiego się nie stało:D
Drugą rzeczą, która nas zaskoczyła to ta, że Buliś rozproszył się tak mocno, że nawet wołowinka nie była w stanie go skupić (co się dotąd nie zdarzało nawet w dużych skupiskach psów). Szanowny Pan Bulisław skupiał się przez 3 sekundy a potem powłóczył wzrokiem dookoła i wciągał nosem wszystkie zapachy. Już widziałam jak mój mąż ma rezygnację wypisaną na twarzy:) Jednak jak przyszło do właściwego wyjścia na ring Bulisław jakby nagle zrozumiał o co chodzi, pięknie poszedł i się wystawił. Nie skakał nie przysiadał. Właściwie w końcu to on poprowadził Kamila a nie Kamil jego:D
Po wszystkim doszliśmy jednak do wniosku, że wystawy nie staną się sensem naszego życia:) Oczywiście nie omieszkamy Bulisława jeszcze pokazać światu. Dużo większą satysfakcję daje nam praca z psiakiem oraz jej efakty, szczególnie, że Bulisław pracuje chętnie (swoją drogą muszę pokazać naszemu trenerowi zdjęcie z zadartym dziobem Bulisława - twierdził, że Bull tak nie zrobi:P)
Babciu Żmijo - meldujemy, że od 20 marca zaczynamy PT
