Popularnie mówiąc psy listonoszy nie lubią, ale pewnie tak jak i kominiarzy, monterów i innych obcych na swoim terenie. Ale z drugiej strony, bulki jak wiemy są jedyne i niepowtarzalne w swoim rodzaju.
W wakacje robiłam obiad i czekałam na narzeczonego. Miał być za kilka minut. Obieram i kroje sobie pomidorki, nagle dzwonek do drzwi. No to lecę (będąc pewna, że to narzeczony), otwieram szybko drzwi nie patrząc kto to (Hades oczywiście za mną) i lecę z powrotem do kuchni i dalej ubabrana w warzywach kroje se te pomidorki. Kroje i kroje, a tu nikt nie wchodzi. Aż się wystraszyłam lekko, bo Hadesa i narzeczonego ani widu ani słychu. No to wychodzę na klatkę, a tu stoi listonosz normalnie wryty, nieruchomo, ledwo oddychając a przy nim Hadesik cały z siebie zadowolony z ogonkiem jak helikopter