Dzisiaj udało mi się coś, czego nie udało się jeszcze w Polsce żadnej dziewczynie. Pobiłam rekord kobiecych przelotów - prawie 147 km
Tu mój opis przelotu na grupie paralotniowej
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=artyk ... d=88005774
A tu sam przelot
http://xcc.paragliding.pl/module.php?id ... 55c9f1de4a
I fotki z lotniska w Rudnikach koło Częstochowy.
Fot. Remigiusz Jabłoński
To pomarańczowe skrzydło to ja
Przygotowania
Na holu
I Łosiu tuż przed startem
Sprzętu na sobie mamy sporo. Cały szpej, czyli paralotnia, uprząż, zapasowy spadochron, kask i inne duperele waży ok. 23 kg.
Łosiu prezentuje
1. Wariometr. Wskazuje prędkość wznoszenia lub opadania i wysokość. To bardzo czułe urządzenie. Wykrywa zmiany wysokości nawet o 0,5 metra. Wariometru się głównie słucha, bo jego tonacja i częstotliwość dopasowuje się do aktualnego wznoszenia. Oczywiście wariometr również wyświetla na ekranie ciekłokrystalicznym wszystkie parametry. Jednak jak ktoś się nauczy słuchać, to patrzy tylko na uśrednione wartości.
Tu kumpel nagrał swój wariometr. Tam gdzie najbardziej pika wznoszenie wynosiło ok. 7 m/s, czyli ok. 25 km/h. To już naprawdę mocne noszenie.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=QEDEZbJYuZo&feature=related[/youtube]
2. GPS. Zapisuje trasę, pokazuje z jaką prędkością względem ziemi się poruszamy. Do tego mapy, żeby wiedzieć gdzie jesteśmy, bo z góry każde miasto wygląda prawie tak samo
3. Zapasowy GPS. Gdyby podstawowy się popsuł.
4. Radio. Na holu bardzo pomocne a właściwie obowiązkowe. W lataniu swobodnym dobrze mieć kontakt z innymi lecącymi a także z tymi na ziemi w razie jakiś nieprzewidzianych sytuacji. Wczoraj przydało mi się do przekazywania informacji kumplowi który jechał za nami autem, gdzie aktualnie się znajduję i jaki kierunek obieram.
5. Paczka, czyli potocznie spadochron zapasowy. To bardzo małe ustrojstwo ratuje czasem życie. Nigdy nie używałam i mam nadzieję że nie będę musiała
Uprząż. Musi być wygodna, żeby po wielogodzinnym locie móc o własnych siłach stanąć na nogi. Spróbujcie posiedzieć 6 godzin na niewygodnym fotelu ;P. Dodatkowo mamy tzw. kokon do którego wsadzamy nogi w locie. Jest zwykle zrobiony z neoprenu - grzeje i nie przepuszcza powietrza.
Protektor, czyli to dzięki czemu wyglądamy jakby nam garby urosły. W każdej uprzęży jest specjalny protektor chroniący kręgosłup przed złamaniem. Upadek z 3-5 m powinien zamortyzować.
Kask na głowie obowiązkowy.
Okulary na oczach z dobrym filtrem UV bardziej niż obowiązkowe.
Ubranie koniecznie ciepłe i nieprzewiewne. Pod chmurą bywa bardzo zimno i w lecie, gdy na ziemi jest np. 30 stopni ciepła pod chmurą bywa 5. Nie mówiąc gdy na ziemi jest 10
Krem do opalania. Ja używam 50, ale to za mało i dziś wyglądam jak burak






