Nie wiem czy to powinno być tu czy w "wychowaniu"...
Tak jak w temacie- jak zainteresować piłką?
Czy jakieś szkolenie tego dokona? Podpatrzy u innych psów i jej też się spodoba? Idziemy z małą na posłuszeństwo... to coś da? Chyba nie bardzo...
To nie jest jakiś mój widzimiś, zależy mi na tym, bo ciężko nam małą "wybiegać" a wiadomo z piłeczką byłoby łatwiej. 2 godzinny spacer w lesie to dla niej nic o ile nie wybiega się z innym psem. A o "inne psy" ciężko. Jak już któryś chce się bawić to po chwili rezygnuje, bo mała jest nachalna i "agresywna" w zabawie. Szczeniaki odpadają, starsze bawić się nie chcą.Jak na razie podołał jej tylko 8 miesięczny labrador.
W domu biega za zabawkami, ładnie przynosi na komendę. A na dworze jak jej coś rzucę to patrzy się na mnie jakby chciała powiedzieć " Co ty mnie masz za labradora?!" Ja z nią biegać nie mogę ( chyba, że kolano mi cudownie ozdrowieje). Mała jest nie wybiegana i zaczynają się historie z bieganiem za ogonem
Wiem, że nie wszystkie psy aportują, ale z tego co widzę i czytam bule mają świra na puncie piłeczek!
Ma ktoś jakiś pomysł?
Ola & niewybiegana Bastia
Pies nie musi być wybiegany ganiając za piłką czy z kumplami. Jest mnóstwo innych zabaw, które można z psem robić.
Podstawą wybiegania jest spacer bezsmyczowy, na smyczy trudno się wybiegać (chyba, że w ramach treningu z długa linką)
Pies, który jest bardziej zainteresowany światem zewnętrznym niż piłką jest nastawiony na szukanie bodźców zewnętrznych - zapachów, psich kumpli, etc. - to jest jego wbudowany wybór. Trudno zmusić kogoś kto lubi biegać, aby jeździł na rowerze i odwrotnie.
Czym można się bawić z psem?
Butelką po wodzie (dużą)
Kijkami
Ringo
Frisbee
Zabawkami innymi niż piłka
Większymi piłkami
Gryzakiem na lince
Zabawką na dłuższej lince (uciekający obiekt - polowanie)
Do tego:
bieganie z psem (nawet z młodym psem można to robić w rozsądnych ilościach)
rower
zabawy węchowe (bardzo wyczerpujące zajęcie psychiczne i fizycznie)
agility (trudniej, bo nie codziennie, a raczej jak mamy dostęp do toru)
Psie przedszkole.
Do tego wplatamy w spacer trening posłuszeństwa. I pies będzie zmęczony. Problem w tym, że przy takim nastawionym na zewnętrzne bodźce psie właściciel tez będzie zmęczony. Cóż, dokonał takiego wyboru, niech teraz pracuje. Nie ma nic za darmo.
_________________ Zstąpił z nieba Archanioł Gabryiel
Z mieczem w dłoni
I białym bullem u boku...
Jeśli mogę coś doradzić to to co u mnie działa, moja suka ma w nosie piłeczki (no chyba że piszczące ale te odpadają) jeśli nie są na sznurku, mogę jej rzucać, kulać do woli ale za drugim czy trzecim razem jest już zniechęcona i taka zabawka ją wcale nie kręci. Co innego piłka na sznurku (mocna, cała wypełniona o średnicy około 7-8 cm) to jest to czym mogłaby się bawić aż do upadu, wchodzi w grę jeszcze piłka do nogi, lub podobna tzn. większa na którą można się uwalić, poprzepychać, podziurawić i poszarpać zębiskami Spróbuj może właśnie sznurka lub nawet ringo takie trójramienne przepleć smyczą lub linką, powinno zadziałać. Pozdrawiam.
_________________ "Chcąc odzyskać młodość, trzeba tylko powtórzyć wszystkie szaleństwa" Oscar Wild
Dziękuję za odpowiedzi.
Mała za zewnątrz nie biega absolutnie za żadnymi zabawkami. A to że biegałaby za mną to wiem, problem polega na tym, że chciałabym ją wymęczyć jak najmniejszym moim kosztem Bieganie z małą odpada - problem stanowią moje kolana a nie lenistwo, a na rowerze jeździć nie potrafię. Szukam więc łatwiejszego rozwiązania, jak go nie znajdę zacznę się zastanawiać nad bieganiem.
Oczywiście 1 spacer dziennie to 2-3godziny bez smyczy w lesie. O psy do zabawy jak już pisałam ciężko...
A na chwilę obecną zmęczone jesteśmy obie po 2h posłuszeństwa Bastia pod koniec zajęć była tak zmęczona, że aż zasnęła ku zdziwieniu pozostałych kursantów.
Zobaczymy jak będzie z piłką na sznurku, może przeciąganie skojarzy z aportem
Mój sposób na "wkręcenie" bula w piłkę:
Kupujesz nową piłkę, przez parę dni wyjmujesz, cieszysz się jak byś znalazła 100 zł i chowasz nie dając psu.Po paru dniach dajesz psu trochę po memłać ale bez rzucania. Następnie na smaki uczysz przynoszenia - Julaszka przez miesiąc dostawała kolację za przynoszenie piłki teraz chętnie aportuje. A nie powiem wygodne to czasami na spacerku.
Mam ten sam problem kupiłam Zośce super wypasione frisbee i echo - jest dla niej niewidzialne jak rzucę piłka to muszę po nią iść kupiłam z trixie taka fajną piłkę na sznurku i o dziwo biega za nią (no chyba że stwierdzi że jednak nie) ale problem polega na tym, że przybiega nawet do mnie ale za cholerę nie chce oddać więc i tak nie mogę jej wybiegać bo zanim wydrę jej tą piłkę to ona już zdąży odpocząć
Moje pytanie więc brzmi - jak zrobić żeby oddawała? Probowalam wielu sposobów ale żaden na dłuższą metę nie działa
My problemów z oddawaniem zabawek nie mamy, ale myślę, że wymiana piłki na coś fajniejszego powinna zadziałać (inna nowa zabawka no i żwacze są chyba najfajniejszą rzeczą jaką wymyślono dla psów )
W zasadzie na żwacze to metoda na smakołyk w nagrodę, ale powinna zadziałać.
jedyną wadą żwaczy jest ten wszechogarniający smrodek na ciastka jak wymieniam to czasem działa ale jak trochę podje tych ciastek i się mocniej nakręci na piłkę to już potem nawet kiełbacha nie działa
Hehe "wszechogarniający smrodek" racja, ale ja już tego nie czuję.
Na pierwszym roku powiedziano nam: "na weterynarii nie nie śmierdzi tylko ma specyficzny zapach". Po kilku latach przyzwyczaiłam się.
A jakbyście poszły na głodnego na spacer to dłużej działałyby smakołyki
Może gdybyś rzucała dwoma zabawkami na zmianę? Innych pomysłów nie mam... Na pewno nie biegałabym za psem, żeby oddał, tylko by go to rozochociło.
Moja suka jest strasznie na piłkę na sznurku nakręcona i tez ciężko na początku było wypracować przynoszenie do mnie zabawki (oddawanie), kojarzyło jej się to chyba z faktem odebrania a nie dania nic w zamian równie fajnego.. więc kupiłam drugą taką piłkę hehe, i zadziałało Rzucałam jej jedną piłkę a w nagrodę za oddanie tamtej dostawała taką samą suńka chodziła jak w zegareczku No a teraz to już sporadycznie zabieram na spacer dwie piłeczki, ona już wie, ze jak mi odda piłkę to ja jej od razu nie schowam tylko się z nią jeszcze tą piłką pobawię, potarmoszę i jest git Nie zostawiam jednak w jej posiadaniu na dłużej tej zabawki bo przywłaszcza ją sobie strasznie i im dłużej ją ma dla siebie tym później gorzej o przywołanie z piłeczką i chętnego jej oddania. Na piłkę na sznurku chętnie robi komendy, jest dla niej najlepszą motywacją
_________________ "Chcąc odzyskać młodość, trzeba tylko powtórzyć wszystkie szaleństwa" Oscar Wild
Milka ma jobla na punkcie wszystkiego co okragle
Jak biore na spacer pileczke to swiat wokol niej nie istnieje...w moim przypadku to jest czasem problem, bo jak wychodze z nia i nie ma zadnych zaprzyjaznionych psow na dworze to pokazuje Milce pilke i bawimy sie, czasem jednak po paru minutach dochodza pieski sasiadow, a Milka je kompletnie olewa... jest cholernie nakrecona na pileczke...ja chce, zeby wyszalala sie z psami, a ona skacze po mnie, zebym rzucala jej pileczke..no coz, psu tez nalezy dac wybor
Najbardziej rozbroila mnie sytuacja jak na trawie grupka kolesi grala w pilke nozna, oczywiscie jak Milka dojrzala cos okraglego co sie toczy to od razu zabrala im i spierdzielala w takim tempie z pilka toczac ja nosem, ze nie moglam jej dogonic... wszyscy lezeli ze smiechu, a ja biegalam za bullem z pilka nozna jak nienormalna
Taka sama reakcja na metalowe bule...tylko juz tego nie dalo sie tak latwo brac w zeby
_________________ "Zwierzęta istnieją dla siebie samych. Nie stworzono ich dla ludzi, tak samo jak czarnych nie stworzono dla białych, a kobiet dla mężczyzn" - Alice Walker
Na Boniastego piłeczka działa jak "narkotyk" ale mamy problem z oodawaniem, owszem przyniesie piłkę, ale tylko dlatego, że juz druga (taka sama piłeczka) czeka na rzut W taki sposób może sie bawić całe popołudnie, wieczór i aż do rana...nakręcony jak mały bączek ale w przypadku tylko jednej piłeczki sprawa ma się gorzej bo wtedy Bonek wraca z piłeczka, ale nie chce jej oddać, a dokładnie wygląda to tak, że pprzynosi piłkę i kręci się blisko moich nóg, ociera się o nie i opiera piłkę tak jaby jednak chciał żeby mu ją rzucić ale dłabeł nie chce jej oddać. Kiedy chwytam za piłkę to chce się przeciągać i nawet na komendę "puść" słabo reaguje...W przypadku zabawy sznurkiem, puszcza sznurek na komendę ale tylko wtedy kiedy nie jest już w zabawie za bardzo nakręcony
Ehhhh, a moja Młoda ma w głębokim poważaniu wszelkie zabawki i patyczki, gdy wychodzimy na dwór. Nic tylko węszy i szuka śmieci, chociaż dobrze wie, że ich nie pożre, bo ja czuwam , kocha zabawę z psami, więc gdy nie ma chętnych na spacer z psim towarzystwem, to ciężko ją wybiegać
W domu natomiast lata za piłką, pięknie przynosi, oddaje i czeka aż rzucę, biedni moi sąsiedzi spod spodu
ale w przypadku tylko jednej piłeczki sprawa ma się gorzej bo wtedy Bonek wraca z piłeczka, ale nie chce jej oddać, a dokładnie wygląda to tak, że pprzynosi piłkę i kręci się blisko moich nóg, ociera się o nie i opiera piłkę tak jaby jednak chciał żeby mu ją rzucić ale dłabeł nie chce jej oddać. Kiedy chwytam za piłkę to chce się przeciągać i nawet na komendę "puść" słabo reaguje...W przypadku zabawy sznurkiem, puszcza sznurek na komendę ale tylko wtedy kiedy nie jest już w zabawie za bardzo nakręcony
skąd ja to znam.....
ale, ale właśnie zdobyłam taką samą piłkę jaką już ma do aportu (a nie było łatwo) i jutro spróbuje "myk" z dwiema identycznymi piłeczkami i mam nadzieję, że młoda zareaguje podobnie jak Bono
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach